Lekcja inwestowania od żółtodzioba z liceum: horyzont czasowy ma znaczenie

Młodzi też mogą walczyć o wielkie laury. Mam tylko 15 lat i wziąłem udział w krajowej grze giełdowej, sponsorowanej przez Securities Industry and Financial Markets Association. Szybko zorientowałem się, co czują menedżerowie funduszy hedgingowych, kiedy podejmują decyzje.

Z przyjacielem Zacharym Weissem mieliśmy dwa miesiące na pokonanie 1235 innych grup z liceów z New Jersey. Nie inwestowaliśmy prawdziwych pieniędzy, graliśmy tylko dla chwały i nagrody: zwiedzenia nowojorskiej giełdy.

Niestety, nie będzie wizyty na wielkim parkiecie. Nie dobrnęliśmy nawet do końca pierwszej połowy. Ale dowiedzieliśmy się kilku cennych rzeczy. Po pierwsze: inwestując, nie powinno się mieć na uwadze dwumiesięcznego okresu. Po drugie, ludzie robią dziwne rzeczy, gdy stawką w grze nie są ich własne pieniądze.

Kiedy gra ruszyła, mój tata, stały felietonista inwestycyjny z Wall Street Journal, pokazał mi kilka najbardziej zmiennych akcji na giełdzie. Partner i ja myśleliśmy, że takie akcje będą decydowały o zwycięstwie w krótkoterminowej grze, w której wszystko może się zdarzyć.

Zakładając, że rynek prawdopodobnie wzrośnie, sprzedaliśmy papiery zyskujące na wartości podczas spadków (krótka sprzedaż), które dawały podwójne dzienne zwroty z kontraktów terminowych VIX. Ojciec wyjaśnił nam, że średnio powinny one tracić rocznie ponad 90% wartości. Kupiliśmy papiery wartościowe obstawiające odwrotnie. Zastosowaliśmy dźwignię finansową, co zwiększyło potencjalne zwroty, ale także ryzyko. I wtedy wkroczył do akcji Władimir Putin, a my wylądowaliśmy na 1016 miejscu.

Jednak nie poddawaliśmy się. Skorzystaliśmy z pogromu na rosyjskiej giełdzie i kupiliśmy ETF naśladujący tę giełdę, licząc na szybki zysk. Potem podjęliśmy duże ryzyko, obstawiając spadki notowań spółki GW Pharmaceuticals, która, dzięki legalizacji marihuany, zyskała 1000% w ciągu dziewięciu miesięcy. To był nasz najlepszy strzał.

Byliśmy już na 16 miejscu i mieliśmy zapewnioną wycieczkę na giełdę. Ale chcieliśmy wygrać cały konkurs i znów rzuciliśmy kośćmi. To nie był dobry pomysł. Wiedząc, że gaz ziemny jest najbardziej zmiennym surowcem, zastosowaliśmy krótką sprzedaż potrójnie lewarowanych papierów, zyskujących na wartości, gdy rośnie cena gazu. Fala mrozów sprawiła, że na tym zakładzie straciliśmy ponad 30%.

Zakończyliśmy konkurs na 706 miejscu. Jedynym pocieszeniem jest to, że tylko 9% naszych kolegów pokonało S&P 500. Dlaczego? Większość kupowała popularne akcje, takie jak Tesla Motors i Apple, które traciły podczas dwóch miesięcy trwania gry.

Oczywiście, nie każda decyzja, jaką podjęliśmy, była słuszna. Ale nie żałuję naszej strategii. Naszym celem było pokonanie innych zespołów. Wszyscy gonili za szalonymi zwrotami w bardzo krótkim okresie. Musieliśmy grać ostro, albo wcale.

Gdyby w grę wchodziły nasze oszczędności emerytalne, powinniśmy rozegrać to zupełnie inaczej. Jeśli chcesz posłuchać rady 15-latka, to wierz mi, że ty też nie powinieneś nas naśladować.

 

Na podst. A High-School Freshman’s Investing Lesson: Time Horizons Matter, Jonah Jakab, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi