Logismoi – myśli nie nasze o. Włodzimierz Zatorski OSB

W refleksji o człowieku trzeba wyjść z zupełnie innego założenia. Trzeba inaczej spojrzeć na człowieka, jego myśli i zachowanie, a tym samym na same intencje. Ks. Józef Tischner pisał, że człowiek, rodząc się, ma w sobie ogromny chaos, który trzeba w trakcie wychowania uporządkować. Proces wychowywania polega na nadawania porządku naszym nieokiełznanym namiętnościom. Kultura polega na porządkowaniu pierwotnego chaosu.

Doskonale wiedzieli o tym starożytni mnisi. Dziedziną ich zmagania duchowego była „walka z myślami”. Nie oznacza to walki z myśleniem. Ewagriusz z Pontu, pierwszy z mnichów pisarzy, pisał o działających w nas namiętnych myślach – logismoi, które czasami nazywał także duchami czy demonami. W podanej przez niego klasyfikacji istnieje osiem podstawowych duchów zła. Wszystkie inne właściwie wywodzą się od tych ośmiu. Stosunkowo łatwo jest rozpoznać w sobie taki mechanizm. Wystarczy tylko starać się skupić na czymś jednym z zamiarem, by przez dłuższy czas pozostać przy tym, na przykład na modlitwie. Okazuje się, że doświadczamy wówczas natłoku różnych myśli, wyobrażeń, uczuć, wspomnień itd. I co jest niezmiernie ważne w tym doświadczeniu: nie są one chciane przez nas, bo przecież mamy zamiar (intencję!) o nich nie myśleć, ale skupić się jedynie na tym, na czym chcemy się skupić. Skąd zatem te myśli? Ks. Tischner mówi w tym kontekście: „ktoś mi myśli”! Natręctwo przychodzących do nas myśli i uczuć jest tak mocne, że takie stwierdzenie ks. Tischnera adekwatnie opisuje doświadczenie. Niestety najczęściej nie potrafimy sobie z tym natłokiem myśli poradzić.

W tym momencie pojawia się pytanie fundamentalne: Jeżeli tak jest nieustannie, to od kogo pochodzą nasze myśli, zamiary, intencje? Czy na pewno od nas, czy naprawdę są nasze?

W takim razie zmienia się zupełnie perspektywa myślenia. Wpierw trzeba nam odpowiedzieć na pytanie: Co jest prawdziwie naszą intencją? Czy to, co przyjmujemy za intencję rzeczywiście jest autentycznie naszą intencją? Czy to nie jest jedynie nasza naiwność? Czy nie jest tak np. jak w przypadku reklamy, która wzbudza w nas pragnienia kupienia czegoś i z takim zamiarem idziemy potem do sklepu? Czy ten zamiar jest prawdziwie naszą intencją? Ponadto pojawia się zagadnienie dobra lub zła: Co jest dobre, a co jest złe? Na ile to, czego chcemy, jest dobre i zgodne z naszą najgłębszą intencją, czy nie jest słabością wobec pożądliwości? Na ile nasza intencja jest związana z dobrem i prawdą?

Odpowiedź na te pytania nie jest wcale oczywista. Święty Paweł pisał, że nie walczymy z ciałem i krwią, czyli z innym człowiekiem, ale walczymy z mocami ciemności (zob. Ef 6,12). Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że te moce są silniejsze od nas. Zatem właściwie trzeba by powiedzieć, że w omawianym temacie chodzi raczej o oczyszczenie i uczynienie naszej intencji autentyczną. Nie jest to oczywiste samo z siebie, ale wymaga wewnętrznej pracy! Niestety fatalna w tym względzie jest współczesna idea wolności sprowadzonej do swobody wypowiadanej żargonowo: „róbta, co chceta!”.

Kiedyś Krzysztof Zanussi w wywiadzie dla czasopisma „Odra” powiedział bardzo trafnie, że o wiele bardziej autentycznie nasze jest to, co wybieramy po głębszym namyśle i trwamy przy tym, nawet wówczas, gdy jest to dla nas bardzo niewygodne życiowo, gdy inni będą się z nas śmiali…, niż działanie spontaniczne według aktualnych chęci. Tymczasem zazwyczaj uważa się odwrotnie. Natomiast św. Benedykt w Regule zasadniczo prezentuje myśl podobną do Zanussiego. Bardzo często ostrzega przed pójściem za własnymi chęciami. Na samym początku podkreśla, że pisze Regułę dla tych, którzy wyrzekają się własnych chęci, a chcą iść za Chrystusem jako królem. Oczekuje od nas dokonania fundamentalnego wyboru i w imię tego wyboru gotowości odmawiania sobie wielu rzeczy, na które spontanicznie mielibyśmy ochotę. Te spontaniczne chęci są nam najczęściej narzucane. Przykładem mogą być wspomniane reklamy, pod wpływem których ludzie koniecznie potrzebują czegoś, o czym wczoraj jeszcze nie słyszeli. Najlepiej to widać u dzieci, kiedy po usłyszeniu o czymś od kolegów lub z reklamy nie mogą bez tego żyć. Widać po tym, jak człowiek jest sterowany.

Bez głębszej refleksji nie wiemy, po co tu jesteśmy i o co nam w życiu chodzi. Jednak niestety w filozofii trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie o sens naszego życia. Mówi się nawet czasem, że trudno wymyślić jakąkolwiek tezę dotyczącą życia i jego sensu, której by ktoś wcześniej nie głosił jako prawdę. Jeżeli tak jest, to nawet przy głębszej refleksji można się opowiedzieć za czymś, co jest głupie. Najlepiej podsumował to Kohelet, mędrzec Starego Testamentu, który spróbował wszystkiego w życiu – mądrości i głupoty, rozkoszy i ascezy – i stwierdził, że to marność nad marnościami i wszystko marność. To stwierdzenie jest refrenem, który się powtarza w jego Księdze. Będąc twardym realistą, nie daje on sobie wmówić, że coś jest dobre, kiedy tak nie jest. I tak naprawdę jest w horyzoncie ziemskiego patrzenia. Błąd Koheleta polega na tym, że uważał, iż nic zgoła nowego pod Słońcem. Otóż jest jednak nowego coś pod słońcem. Pisał już o tym prorok Izajasz: oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą (Iz 65,17). Jednak to, co się prawdziwie nowego stało „pod słońcem”, to wcielenie Syna Bożego i jego dzieło odkupienia objawione w zmartwychwstaniu Chrystusa. To jest absolutna nowość. Bomba, która rozsadza całą historię i jej bezsens i marność. Jest to jedyna nowość w dziedzinie religii od czasu neolitu, jak to kiedyś powiedział Mircea Eliada, jeden z najwybitniejszych religioznawców XX wieku. 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi