Metabolizm i sen

Metabolizm wywiera niezaprzeczalny wpływ na sen. Po raz pierwszy zauważyłem to podczas długiej wędrówki po Paśmie Wind River w Wyoming. Im bardziej stawałem się głodny, tym większy problem miałem ze snem.

Zaczęło się dość zwyczajnie. Zamiast natychmiast zapaść w kamienny sen po długim dniu na szlaku (gdy dźwigałem 40-kilogramowy plecak), mój umysł przez godzinę nie był w stanie się wyłączyć. Potem trwało to dwie godziny. Byłem wycieńczony, było mi zimno, nie miałem wypróżnień, erekcji czy innych oznak prawidłowego metabolizmu. Nie mogłem zasnąć przynajmniej do 4 na ranem, co noc. Był wrzesień i słońce zachodziło ok. 20.00. Osiem godzin to długo, jak na bezsenne leżenie: zimno, głód i nuda nie do wytrzymania, do spółki z obsesyjnymi myślami o pączkach i piwie.

Gdy wróciłem do cywilizacji i zacząłem jeść, wszystkie funkcje organizmu stopniowo się unormowały, zniknęły też zaburzenia snu. Od tego czasu uważam, że problemy z zasypianiem narastają wraz ze spadkiem metabolizmu. Doszedłem do przekonania, że ​​metabolizm energetyczny (regulowany głównie przez tarczycę) i hormony stresu, czyli adrenalina i kortyzol (produkowane w nadnerczach), egzystują na swoistej huśtawce. Gdy robimy cokolwiek, co spowalnia przemianę materii, wówczas poziom adrenaliny, który swój szczyt notuje między 2.00 a 4.00 nad ranem, zaczyna rosnąć. Zaczyna się od szybkiej pobudki i być może potrzeby oddania moczu (hormony stresu są moczopędne). Jeśli metabolizm dalej zwalnia, może to doprowadzić do poważnej bezsenności, skoków tętna odczuwanych jako kołatanie serca, a nawet stanów lękowych i ataków paniki.

 

Na podst. Metabolism and Sleep, Matt Stone

 

Sieci społecznościowe

Tagi