Między artystą a odbiorcą o. Włodzimierz Zatorski OSB

Dla nas najistotniejsze jest to, czym twórca nas zainspirował, co odkryliśmy w nas samych. Jego przekaz jest rodzajem pytania do nas skierowanego, które powoduje otwarcie naszego serca. Przy czym, kiedy mówimy o pytaniu, to musimy je rozumieć jak najszerzej. Nie ogranicza się ono do słownego zapytania, lecz obejmuje wszelką wypowiedź, która nas dotyka, czy przez inspirację, czy przez zachwyt, przypomnienie, zadziwienie, oburzenie, czy przez prowokację. To, co nas dotyka, jest dla nas najważniejsze. Zależnie od tego jak głęboko sięga owo pytanie, tak głęboko jesteśmy w stanie spotkać się z prawdą.

Dla ludzi wierzących Bóg jest prawdą w rozumieniu niewzruszonej opoki. Takie jest doświadczenie wiary. Wiara właśnie jest zakorzeniona w prawdzie rozumianej w metaforze skały. Jeżeli coś jest jasno widziane, wtedy jest pewne, wiara znika jako niepotrzebna. O takim stanie pisze św. Paweł na końcu hymnu o miłości:

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany (1 Kor 13,12).

Natomiast tutaj na ziemi prawda w metaforze skały pozostaje czymś zasadniczym, gdyż nie mamy i nie możemy mieć jeszcze pełnego oglądu. Stąd obecnie jesteśmy w drodze, idąc za przewodnikiem, który wskazuje prawdę, w danym momencie, nie do końca przez nas rozpoznawalną. Z czasem okazuje się, co było prawdą, a co tylko jej złudzeniem. Zasadniczą postawą w relacji Przewodnik – prowadzony jest zawierzenie. Prawda stopniowo odsłania się w doświadczeniu zawierzenia. Tak doświadczali prawdy Bożej obietnicy: Abrahama, Dawid, prorocy Starego Testamentu, a w Ewangelii Maryja, św. Józef, setnik... Takie jest także i nasze doświadczenie wiary. Jednak takie też jest, wydaje się, doświadczenie prawdy i piękna w życiu ludzi sztuki, którzy także idą za swoim przewodnikiem jakoś wyczuwalnym. To, co wartościowe, ostatecznie się ostaje. Natomiast wartości pozorne wcześniej czy później zanikają. To, co zastało stworzone, zostaje jednocześnie ujawnione, ukazane, staje się rodzajem światła, którego wartość zostaje zweryfikowana z czasem.

Podobnie jest w relacjach osobowych i w religii Prawda pojawia się zarówno w metaforze skały, jak i światła. Bardzo częsty błąd, jaki popełniamy w tych relacjach, polega na tym, że prawdę sprowadzamy tylko do światła, czyli do czegoś, co się da i co nawet należy zweryfikować. Natomiast gdy ktoś nam nie wierzy na słowo, ale musi sprawdzić prawdziwość naszego słowa, czujemy się wówczas odarci z wartości, niewiarogodni, pozbawieni godności. Człowiek staje się naprawdę sobą dopiero w pełnym zaufania kontakcie z drugim. Prawdziwe współbycie istnieje jedynie w zawierzeniu, które wyrasta z prawdy w metaforze skały. Jedynie wtedy drugi jest dla nas kimś ważnym, kimś, kto ma nam coś do przekazania. Zaufanie otwiera przestrzeń wzajemności, wymiany czegoś, czego drugiemu brak. Kiedy natomiast szukamy pewności według modelu naukowego, czyli szukamy prawdy w metaforze światła, nie jest ważny drugi człowiek, ale wszystko to, co tę pewność daje. Zamiera wówczas prawdziwa wzajemność.

Sztuka jako wypowiedź zawiera w sobie osobowy przekaz. Twórca stara się drugiemu przekazać coś , co sam odkrywa. Nie da się jednak niczego przekazać bez zawierzenia. Podobnie jak w przypadku spotkania przyjaciół pojawia się więź wspólnego szukania prawdy poprzez piękno. Drugi pomaga nam zweryfikować nasze widzenie, a my jego. Samo zawierzenie może jednak prowadzić do subiektywności, do wzajemnego potwierdzania w sobie własnych, fałszywych mniemań. Potrzeba zatem w spotkaniu z drugim także prawdy w metaforze światła, która w przypadku sztuki polega na odesłaniu do własnej intuicji i fundamentalnych zasad piękna. Podobnie jest w spotkaniu przyjaciół, gdzie istotna jest wzajemna harmonia pomiędzy dwoma wymiarami prawdy.

Dzieło sztuki, podobnie jak sakrament, staje się „znakiem widzialnym rzeczywistości niewidzialnej”. Widzenie jest pierwszym elementem, który odsyła do Drugiego, niewidzialnego, intuicyjnie wyczuwalnego dla artysty i widza. Przy czym artysta, jako obdarzony specjalnym wyczuciem lub nawet zmysłem, jest rodzajem przewodnika do tej rzeczywistości. Jednocześnie rzeczywistość, o jakiej mowa, nie jest czymś z góry ustalonym, zastanym, jak to jest np. w przypadku przyrody, która rządzi się określonymi prawami, które stopniowo odkrywamy, niezależnymi od naszej woli. Dziedzina sztuki jest przestrzenią wolności. Dzieło otrzymuje kształt taki, jaki nadaje mu człowiek-twórca. Bóg nie tylko daje mu wolność nadawania kształtu, ale tą twórczą wolnością człowieka się cieszy. Wzywa nas do uczestniczenia w swoim życiu w sposób twórczy, byle by twórczość budowała życie. To tak jak z miłością. Rządzi się ona określonymi prawami i można stosunkowo łatwo odróżnić miłość od jej pozoru lub braku, jednak w każdym przypadku ludzi kochających się, kształt autentycznej miłości jest inny. I ponadto gdyby ktoś starał się powielić jakiś wzór miłości, tym samym zaprzeczyłby jej istocie. Miłość buduje się w przestrzeni twórczej wolności. Tak też jest w dziedzinie piękna. Jego prawda zawiera się w duchu. Adam Chmielowski powiedział kiedyś: „istotą sztuki jest dusza, wyrażająca się w stylu”.

Artysta jest tak samo jak inni jedynie kimś, kto sam kroczy na drodze do prawdy. Sam tą prawdą nie jest, ani jej w pełni nie zna. Dlatego może tak samo jak inni ulec złudzeniu, wziąć jakiś przejaw za samą prawdę, zbudować wokół tego całą ideologię i próbować w to wprowadzać innych. Może także próbować kreować siebie na artystę, na przewodnika, nie mając ku temu rzeczywistych podstaw. Pycha, źródło wszelkiego grzechu, niszczy w ten sposób piękno. Takie zagrożenie jest wielkie, gdyż tajemnica nieprawości w nas jest bardzo mocna. Weryfikacja piękna w oparciu o prawdę jest tak samo ważna w sztuce, jak w innych dziedzinach ludzkiego życia. Sztuka jest rodzajem przekazu, który posiada swoją logikę i kryteria prawdziwości.

Trzeba powiedzieć, że życie człowieka w całości ma wymiar symboliczny. Cokolwiek człowiek robi, odnosi się do czegoś głębszego niż sama czynność, którą wykonuje. Nawet najprostsze czynności, jak np. jedzenie, nie ograniczają swojego sensu do wymiaru biologicznego, ale posiadają też inny sens i wyrażają coś więcej, co posiada charakter wartości i podlega kryterium prawdy, dobra i piękna.  W życiu człowieka trudno oderwać czyn i wypowiedź od samej wartości, do której się odnosi. Tak jest np. w miłości małżeńskiej, która z jednej strony oznacza duchową więź, ale miłość to także wspólne życie, które jest konkretnym spotkaniem dwóch osób tworzących fundament rodziny. Małżeństwo stanowi konkretną rzeczywistość w wymiarze zarówno indywidualnego spotkania w czułej miłości, jak i w wymiarze społecznym. Brak jednego z tych wymiarów pozbawia ten związek prawdy. I jednocześnie najbardziej intymna miłość musi znaleźć swój wyraz w zewnętrznych gestach i działaniach. W człowieku zawsze duch wyraża się poprzez ciało, a rzeczywistością ciała jest duch. To powoduje, że w życiu człowieka zawsze istnieje wymiar sztuki. Każdy z nas jest w tym sensie artystą i odbiorcą.

Niezmiernie ważna jest umiejętność odczytywania takich znaków i gestów. Jest to tym ważniejsze, że wielu ludzi robi te gesty zupełnie rutynowo, a nawet świadomie pozoruje gestem, coś, czego nie ma w jego sercu. Trzeba umieć odróżnić w tej dziedzinie prawdę od fałszu, zupełnie tak samo, jak trzeba umieć odróżnić prawdę wypowiedzi słownej. Najistotniejsza dla nas w relacjach osobowych prawda zawiera się w zamiarze serca. Błąd czy pomyłka nie są dla nas tak groźne, jak kłamstwo i świadome oszustwo. Dlatego przyjmując czyjś gest, staramy się odczytać zamiar serca. O ile w metaforze światła przeciwieństwem prawdy jest fałsz jako ułuda, o tyle fałszem w metaforze skały jest zasadniczo kłamstwo.


 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi