Milionerzy z elektrycznym napędem

Od zera stworzyli jedną z najpotężniejszych marek motoryzacyjnych na świecie. Ich najnowszy autobus, czyli Solaris Urbino electric, podbija dziś europejskie miasta, a oni sami, z majątkiem wycenianym na 970 mln zł, znajdują się na 18 miejscu listy najbogatszych Polaków miesięcznika Forbes.

Jeszcze w czwartek 24 kwietnia Krzysztof i Solange Olszewska mieli nadzieję, że Urbino Electric będzie jeździł również po ulicach Warszawy. Miejskie Zakłady Komunikacyjne  rozpisały bowiem przetarg na dostawę 10 takich pojazdów. I choć konkurent Solarisa, czyli chińska firma BYD zaoferowała cenę o ponad 5 mln zł niższą (oferta firmy z Poznania to 21,9 mln zł), to chyba mało kto wierzył, że Warszawa wybierze Chińczyków. Zwłaszcza po doświadczeniu z koncernem Covec, który kilka lat temu zawalił budowę autostrady A2. W piątek po południu wiadomo już jednak było, że zarząd MZA wybrał BYD.

Kontrakt dla Warszawy miałby niewielki udział w tegorocznym portfelu zamówień firmy. Kilka dni temu Solaris wygrał przetarg na dostawę autobusów dla Mediolanu. W pierwszym etapie dostarczy tam 85 pojazdów za 22 mln euro, a docelowo ma ich być 250. Autobusy Solarisa pojadą w tym roku również do Niemiec, Turcji, Norwegii, Francji, Czech. W sumie wszystko wskazuje na to, że firma sprzeda za granicę ok. 80 proc. swojej produkcji. Jej wartość w ubiegłym roku przekroczyła 1,5 mld zł i była największa w historii spółki.

Historia powstania Solarisa mogłaby posłużyć za scenariusz nie jednego filmu. Pochodzący z rodziny lekarskiej Krzysztof, wbrew planom ojca, zdaje na Politechnikę Warszawską, żeni się z Solange i razem wyjeżdżają na saksy do Szwecji. Za zarobione tam pieniądze kupują warsztat samochody w Warszawie. W siermiężnej PRL-owiskiej rzeczywistości Olszewskim udaje się nawet osiągnąć małą stabilizację: zakład nieźle prosperuje, rodzą się dzieci. Sytuację kompiluje jednak stan wojenny, który Olszewskiego zastaje za granicą. Postanawia nie wracać i podejmuje pracę w fabryce Neoplanu - niemieckiego producenta autobusów. Po długich perypetiach sprowadza żonę i dzieci. W Berlinie Zachodnim mieszkają i pracują przez 14 lat.

Dopiero w latach 90-tych Olszewscy zdecydowali się wrócić do Polski. Na początku, korzystając z niemieckich kontaktów, sprzedawali używane autobusy Neoplanu rosnącym jak grzyby po deszczu biurom podróży. Przełomem był kontrakt na dostawę 150 nowych pojazdów dla Poznania. Ówczesny prezydent Wojciech Kaczmarek zastrzegł jednak, że  warunkiem przystąpienia do przetargu jest zlokalizowanie firmy w Poznaniu. Na początku Olszewscy mieli nadzieję, że namówią na inwestycję w Polsce właścicieli Neoplanu, ale Niemcy nawet słyszeć nie chcieli o takim ryzyku. Zaoferowali się jednak, że przejmą część udziałów w nowym, firmowanym przez Olszewskiego przedsięwzięciu. Spółce udało się uzyskać kredyt w Banku Handlowego i w marcu 1996 r. w Bolechowie pod Poznaniem ruszyła produkcja pierwszych autobusów.  Były znacznie tańsze niż niemieckie, więc spółka w ciągu kilku lat zdobyła ponad 50 proc., polskiego rynku "niskopodłogowców". W 2001 r. Krzysztof Olszewski odkupił od Neoplana jego udziały w swojej firmie i zmienił jej nazwę na Solaris Bus & Coach. Stworzenie własnej marki umożliwiło mu sprzedaż eksportową, zwłaszcza na rynku niemieckim. Wcześniej była ona niemożliwa, ze względu na umowy między firmami.

W lipcu 2005 r. Solaris Bus & Coach został przekształcony w  spółkę akcyjną, a rok później Olszewscy uruchomili kolejną halę produkcyjną w Bolechowie.

Dziś Solaris posiada cztery zakłady, w których produkowane są nie tylko autobusy, ale też trolejbusy i tramwaje. Ostatnim hitem firmy jest autobus elektryczny, nad którym inżynierowie Solarisa pracowali kilka lat. Obecnie, wspólnie ze Skodą, opracowują kolejny niskoemisyjny model.

Olszewscy jako pierwsi w Europie postawili na autobusy elektryczne. Jest to zgodne z planami Unii Europejskiej, by stopniowo eliminować z komunikacji miejskiej pojazdy o napędzie konwencjonalnym. Do 2030 r. komunikacja miejska w UE ma być oparta na pojazdach, z których tylko połowa będzie mogła mieć taki napęd. Po 2050 r. powinny one zniknąć całkowicie. Zastąpią je pojazdy zasilane energią elektryczną, wyposażone w ogniwa paliwowe, wykorzystujące wodór, biopaliwa, czy gaz ziemny.

 

Sieci społecznościowe

Tagi