Miłość bliźniego - Thomas Merton

Miłość chrześcijańska nie jest ani słaba, ani ślepa. Jest z natury swojej roztropna, sprawiedliwa, umiarkowana i mocna. Nasza miłość nie jest prawdziwa, jeżeli nie skupia w sobie wszystkich innych cnót. Nikt pragnący prawdziwie kochać nie przystanie na zafałszowaną miłość. Jeśli w ogóle mamy miłować bliźnich, musimy postanowić dobrze ich kochać. Inaczej nasza miłość będzie ułudą.

Pierwszym krokiem do niesamolubnej miłości jest uświadomienie sobie, że nasze uczucia mogą łatwo ulegać iluzjom. Trzeba nam najpierw je oczyścić, wyrzekając się szczęścia kochania jako samoistnego celu. Tak długo, jak ono jest samo dla siebie celem, nie będziemy uczciwi ani wobec siebie, ani wobec tych, których kochamy; nie będziemy szukać ich dobra, tylko naszej własnej przyjemności.

Wynika z tego jasno, że aby kochać innych, musimy najpierw umiłować prawdę. A ponieważ miłość jest sprawą praktycznych i konkretnych  stosunków między ludźmi , więc i prawda, którą trzeba nam umiłować, jeżeli chcemy kochać naszych braci, nie jest jedynie abstrakcyjną spekulacją. Jest prawdą moralną, w którą powinno się tchnąć życie i wcielić ją tak w ich, jak i w nasze istnienie. Ona jest też czymś więcej niż zimnym uświadomieniem sobie obowiązku wynikającego z zasad etycznych. Prawda, którą nam trzeba ukochać, gdy kochamy naszych braci, to konkretne przeznaczenie i świętość, jakie dla nich zaplanowała miłość Boga. Rzeczywista miłość bliźniego nie powinna się ograniczać do pragnienia jego szczęścia, zdrowia i pomyślności na świecie. Miłość nie może się zadowolić czymś tak ułamkowym. Kochając go, muszę w jakiś sposób wnikać głęboko w tajemnicę miłości, jaką Bóg ma dla niego. Pobudką moją ma być nie tylko sympatia ludzka, ale i ta miłość boska, która objawiła się nam w Osobie Jezusa i wzbogaca nasze życie, wypełniając serce Duchem Świętym.

Prawda, którą mam umiłować, kochając mego brata, nie powinna być filozoficzną abstrakcja. Musi być zarazem nadprzyrodzona i konkretna, praktyczna i żywa. Nie używam tych słów w jakimś metaforycznym znaczeniu. Prawda, którą powinienem kochać w moim bliźnim, to sam Bóg żyjący w jego duszy. Trzeba mi odnaleźć w niej życie Ducha Bożego. A mogę rozeznać i śledzić to tajemnicze życie jedynie za pomocą samego Ducha Świętego żyjącego i działającego w głębi mojego serca.

 

 

Źródło: Thomas Merton, Nikt nie jest samotną wyspą, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2000

Sieci społecznościowe

Tagi