Mój problem z dietą paleo

Nasz obraz mięsożernego jaskiniowca z tętnicami wolnymi od płytek miażdżycowych, z niskim poziomem cholesterolu, zdrowym sercem i mózgiem może być jednak wyidealizowany. Naukowcy zbadali 137 mumii ludzi z różnych kultur zbieracko-łowieckich i okazało się, że za życia cierpieli oni na miażdżycę tak samo, jak rolnicy. Jeszcze przed 40-tką miało ją np. 60% członków pewnego aleuckiego klanu. Dodajmy, że mózgi wielu drapieżników, jak choćby lamparty, wykazują zmiany patologiczne typowe dla Alzheimera.

Oczywiście, parę badań nad dietą paleo wykazało związane z nią korzyści. Np. 10 chorych na cukrzycę Aborygenów odnotowało poprawę swego poziomu glukozy i spadek wagi po tym, jak tymczasowo przeszli na styl życia myśliwych. Ale tych wyników, odnoszących się do garstki osób i kilku tygodni z ich życia, nie należy generalizować. Wiele diet (w tym wegetariańska ryżowa) daje równie duże, krótkotrwałe korzyści. Gorzej z tymi długoterminowymi. I nie ma zbyt wielu dowodów na to, by paleo była w czymkolwiek lepsza, niż zwykłe ograniczenie kalorii.

Co też nie jest bez znaczenia, mięso dzikich zwierząt potrafi zawierać śmiertelnie niebezpieczne wirusy, pasożyty itp.

Prawda jest taka, że każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju, jeśli chodzi o potrzeby żywieniowe i obecnie, metodą prób i błędów, staramy się znaleźć dla siebie najlepszą dietę (aż nie dojrzeje spersonalizowana nutrigenomika). Zresztą, nawet jeśli nasi paleolityczni przodkowie rzadziej mieli Alzheimera czy ataki serca (czego nikt przecież nie wie), to zapewne dlatego, że zwykle nie dożywali 50-tki.

 

Na podst. My Problem With the Paleo Diet, Murali Doraiswamy, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi