Morwa wg. św. Hildegardy z Bingen

Morwa jest – w dobrym znaczeniu tego słowa – zimna, ale też żywiołowa.
Kto ma świerzb, niech ugotuje jej liście w wodzie i się w niej kąpie, albo niech się dobrze uymyje tą wodą w kąpieli parowej, i niech to robi często, a jego skóra zostanie wyleczona. Zimno tych liści redukuje – razem ze słodyczą podgrzanej wody – ciepłe soki, z których powstaje świerzb.
A kto spożył – czy to w potrawie, czy w napoju – truciznę, powinien rozgnieść te liście i wycisnąć z nich sok, i dodać trochę mniej soku z piołunu i dwa razy tyle czystego i dobrego wina, i zagotować wszystko razem, aż to zakipi. A kiedy ostygnie, niech to pije po jedzeniu, w małych ilościach, lecz często, i albo zwróci tę truciznę wymiotując, albo wyjdzie z niego w stolcu. Zimno soku tych liści, wymieszane z ciepłem i goryczą piołunu i z ciepłem wina przepędza truciznę, która powstaje ze złego ciepła i złego zimna.
Drzewo to jest bogate w owoce, które nie szkodzą ani choremu, ani zdrowemu, lecz bardziej człowiekowi pomagają, niż mu szkodzą.

 

http://www.hildegarda.edu.pl/zielnik/

Źródło: Physica, wyd. Polskie Centrum św. Hildegardy.

Sieci społecznościowe

Tagi