Możesz wiele osiągnąć, jeśli nie myślisz tylko o sobie

Niezwykły talent Jacka Bogle'a polega na tym, że robiąc coś dla siebie, potrafi osiągnąć wiele dla innych. W 1974 r., kiedy partnerzy biznesowi wyrzucili go z firmy, zamienił swój osobisty kryzys w obronę interesów wszystkich inwestorów indywidualnych.

W owym pamiętnym roku stworzył Vanguard, która obecnie jest trzecią, co do wielkości, firmą zarządzającą pieniędzmi na świecie.

W odróżnieniu od zajmujących pierwsze dwa miejsca spółek BlackRock i Allianz, Vanguard swój rozmiar zawdzięcza nie przejęciom, lecz wzrostowi organicznemu. Rozwinęła się, dzięki spopularyzowaniu jednej z najważniejszych innowacji finansowych ostatniego półwiecza: funduszu indeksowego. Nie obiecywała klientom nie wiadomo jakich zwrotów i nie pobierała za to gigantycznych sum, natomiast konsekwentnie ustalała jak najniższe opłaty. W ten sposób, dokonała transformacji całej branży inwestycyjnej.

Trudno znaleźć wielu innych liderów biznesu, którzy wywarliby tak trwały wpływ, jak Bogle. Z pewnością wydaje się ważniejszy niż ktokolwiek inny w świecie finansów. Warren Buffet może być wielkim inwestorem, ale czy zmienił coś w branży, czy zostawi tu jakieś trwałe dziedzictwo?

Choć, oczywiście, trzeba pamiętać, że Buffett zobowiązał się zapisać 60 mld dol. fundacji Gatesów. Bogle nie dysponuje takimi pieniędzmi. W porównaniu z kolegami z sektora finansowego wygląda jak biedak (choć ogólnie jest raczej zamożny). Ale właśnie dlatego, między innymi, jest tak wpływową postacią, że nie myśli tylko o sobie i swoim portfelu.

Taka postawa to w branży finansowej rzadkość. Zresztą, warto zaznaczyć, że Bogle też nie zaczynał kariery z postanowieniem, że nie będzie dbał głównie o siebie. W pierwszych dziesięcioleciach pracy zawodowej był zwyczajnym biznesmenem, wspinającym się po szczeblach kariery w spółce Wellington Management. W latach 60., już jako jej prezes, walczył o zachowanie pozycji tej firmy podczas boomu inwestycyjnego. Potem przeforsował utworzenie wyłącznie akcyjnego Windsor Fund. Wszystko działało nieźle, dopóki w latach 70. nie zaczęła się bolesna bessa. Partnerzy Bogle'a postanowili go wówczas wygryźć. Jednak Wellington Fund i Windsor Fund miały zarządy niezależne od Wellington Management i lojalne wobec Bogle'a. Zaakceptowały jego plan stworzenia nowej organizacji, której właścicielami byliby klienci. Tak powstała Vanguard. Miała zająć się „administrowaniem” funduszami, podczas gdy zarządzanie nimi i dystrybucja miały być domeną Wellington Management. W krótkim czasie, Vanguard zaczęła sprzedawać udziały w funduszach pocztą (co formalnie nie liczyło się jako dystrybucja) i stworzyła nowy, niezarządzany fundusz indeksowy.

Bogle nazwał swoje postępowanie „aktem oportunizmu”. Przede wszystkim, chciał zachować pracę. Ale przy okazji ją przedefiniował i stworzył system motywacji, który kazał mu dbać w pierwszej kolejności o interesy klientów. Przyznaje, że jest zawzięty, jeśli chodzi o współzawodnictwo, a jako szef bywał tyranem, jednak często występuje też jako obrońca inwestorów i krytyk chciwości branży inwestycyjnej.

Kilka razy rozmawiałem z Bogle'em o tym, jak kryzys zawodowy z lat 70. uwolnił go od pozwalających dobrze zarobić, lecz krępujących zasad, które kierują działaniami większości dyrektorów. Brak odpowiedzialności wobec zewnętrznych udziałowców – a także brak perspektyw na zdobycie wielkiej, prywatnej fortuny – sprawiły, że mógł się zająć tym, co było naprawdę ważne. Rezultaty okazały się powalające.

 

Na podst. You Can Get Some Big Things Done When It’s Not All About You, Justin Fox, HBR Blog Network

Sieci społecznościowe

Tagi