N jak niepewność

Nie wiemy, czego nie wiemy: nawet nie możemy tego mierzyć. I wcale, ale to wcale tego nie lubimy. W zasadzie, nie lubimy tego tak bardzo, że gotowi jesteśmy to ignorować, co nie jest zbyt fortunne, bo to jest 800-funtowy goryl, który siedzi w kącie. Pomalowany na niebiesko, wystrojony w spódniczkę baletnicy i grający na fagocie.

Naprawdę nienawidzimy niepewności.

Klasyczny tego przykład znany jest jako paradoks wieloznaczności Ellsberga. Mamy 2 urny. Urna A zawiera taką samą liczbę kul czerwonych i czarnych, a urna B - przypadkową mieszankę kul w obu tych kolorach. Większość ludzi, poproszonych o to, by wybrali kolor i urnę, wpycha rękę do urny A, żeby złapać kulę tam, gdzie szanse, że się nie pomylili, są jak 50:50. Jednak, jeśli wybierają A i czerwony, oznacza to, że myślą, iż w urnie B jest mniej czerwonych kul. Czyli, że w urnie tej jest więcej kul czarnych. Czyli, że należało wybrać czarny i B. Stąd ten paradoks.

Statystycznie rzecz biorąc, szanse na to, że się nie pomylimy, są takie same w przypadku obu urn. A oferuje pewność szans, zaś B ich niepewność – i włącza się nasza awersja do niepewności. A że giełda ma paskudną tendencję do przeobrażania się z urny A w urnę B, często jest nękana przez spanikowanych inwestorów, którzy nagle odkrywają mrożąca krew w żyłach moc niepewności.

Wolimy znane ryzyka, niż nieznaną niepewność, ponieważ z niepewnością sobie nie radzimy – a to sprawia, że robimy głupie rzeczy, jak próby zachowania wiary, że kontrolujemy sytuacje, których, tak naprawdę, nie kontrolujemy (co zwie się iluzją kontroli). Kiedy w końcu jesteśmy konfrontowani z niepewnością, zwykle panikujemy i wtedy właśnie sprzedajemy akcje, nieważne, za ile. A nawet gorzej: staramy się wyrzucić z głowy wszystkie okropne epizody tak szybko, jak to możliwe. To sprawia, że robimy się krótkowzroczni, niewiarygodnie szybko zapominamy lekcje z przeszłości i w kółko popełniamy te same błędy.

Natura nie ukształtowała nas tak, byśmy sobie radzili z niepewnością. Dlatego tak trudno się tego nauczyć, ale jest to konieczne, gdyż rynki są pełne nieznanego niewiadomego. To przez niepewność nikt, tak naprawdę, niczego nie może przewidzieć na krótką metę i musimy operować na podstawie tego, że jest całkiem prawdopodobne, iż coś złego stanie się całkiem szybko.

Wyciąganie nauk z historii jest kluczowe, ale inwestowanie w to, co może wytrzymać próbę czasu i wymknąć się niepewności jest prawdopodobnie najlepszą obroną, jaką w ogóle można przygotować. Jeśli chcesz szybko zbić majątek na rynkach, będziesz musiał zaryzykować z urną B. Lecz jeśli możesz przyjąć horyzont długoterminowy, niepewność tego świata nie powinna budzić w tobie żadnych obaw. W jakimś momencie twój portfel straci na wartości 20% albo więcej. Prędzej, czy później. Pytanie brzmi, czy potrafisz sobie z tym poradzić.

 

Na podst. U is for Uncertainty, The Psy-Fi Blog

Sieci społecznościowe

Tagi