Na czym polega problem z nierównością?

Czytając dającą do myślenia, nową książkę Thomasa Piketty’ego „Kapitał w XXI wieku”, można dojść do wniosku, że świat nie widział takiej nierówności, jak obecnie, od czasów baronów rozbójników i królów. To dziwne, bo czytając inną znakomitą książkę, „Wielka ucieczka. Zdrowie, bogactwo i źródła nierówności” Angusa Deatona, można uznać, że na świecie panuje dziś równość większa, niż kiedykolwiek.

Który pogląd jest słuszny? Odpowiedź zależy od tego, czy rozpatrujemy sytuację wewnątrz poszczególnych krajów, czy globalnie.

Deaton zauważa, że w ciągu ostatnich kilku dekad miliardy ludzi z krajów rozwijających się, szczególnie z Azji, wyrwały się ze skrajnego ubóstwa. Ten sam mechanizm, który doprowadził do wzrostu nierówności w bogatych krajach, wyrównał warunki życia na całym świecie.

Piketty pisze o nierówności w obrębie poszczególnych państw, głównie zamożnych. Reprezentuje ludzi, którzy uważają się za klasę średnią w swych krajach, ale według globalnych standardów, są w górnej warstwie klasy średniej, a nawet w gronie bogaczy.

Koncentracja Piketty’ego na górnej warstwie światowej klasy średniej ma ogromne znaczenie, skoro mamy, na podstawie jego wniosków, proponować jakieś działania naprawcze. Czy zwolennicy Piketty’ego byliby tak samo entuzjastyczni w kwestii progresywnego, globalnego podatku od majątków, jeżeli miałby on na celu skorygowanie ogromnych dysproporcji między najbogatszymi i najbiedniejszymi krajami, a nie dysproporcji między tymi, którzy już są zamożni (według globalnych standardów) i bardzo majętnymi?

Piketty twierdzi, że kapitalizm jest niesprawiedliwy. A kolonializm nie był? W każdym razie, pomysł globalnego podatku od majątków ma problem z wiarygodnością i wdrożeniem, nie wspominając już o tym, że politycznie jest nierealny.

Piketty ma rację, że zwroty z kapitału wzrosły w ciągu ostatnich kilku dekad, ale lekceważy szeroką debatę ekonomistów o powodach. Jeśli np. główną przyczyną jest masowy napływ azjatyckich robotników na globalny rynek pracy, model wzrostu, przedstawiony przez ekonomistę i laureata Nobla, Roberta Solowa, sugeruje, że w końcu zasoby kapitałowe dostosują się (do nowej sytuacji) i płace wzrosną. Przejścia na emeryturę też wywołają wzrost płac. Jeśli, z drugiej strony, udział świata pracy w dochodach spada, z powodu postępującej automatyzacji, to nadal będziemy mieli do czynienia z presją na obniżkę płac.

Na szczęście, są znacznie lepsze sposoby rozwiązania problemu nierówności w bogatych krajach, z jednoczesnym utrzymaniem wzrostu popytu na produkty z rynków rozwijających się. Na przykład, przejście na stosunkowo płaski podatek konsumpcyjny (z wysokim progiem, od którego zaczynałoby się jego progresywne naliczanie) byłoby znacznie prostszym i bardziej skutecznym sposobem opodatkowania akumulacji bogactwa z przeszłości. Zwłaszcza, gdyby podatek ten pobierano w miejscu (kraju) powstawania dochodu. Progresywny podatek konsumpcyjny jest stosunkowo efektywny i nie wpływa tak na decyzje o oszczędzaniu, jak dzisiejsze podatki od dochodów.

Oprócz globalnego podatku majątkowego, Piketty zaleca, aby najwyższa stawka podatku dochodowego w USA wynosiła 80%. Choć jestem przekonany, że Ameryka potrzebuje bardziej progresywnych podatków, w szczególności nakładanych na 0,1% najbogatszych, nie rozumiem, skąd to założenie, że stawka 80% nie wywoła znacznych zakłóceń, szczególnie, że ostrzegają przed tym laureaci Nobla Thomas Sargent i Edward Prescott.

Jest wiele sposobów na zmniejszenie nierówności, nie tylko progresywny podatek konsumpcyjny. Koncentrując się na USA, Jeffrey Frankel z Uniwersytetu Harvarda zaproponował zniesienie podatków od wynagrodzeń dla pracowników o niskich dochodach, cięcia ulg dla pracowników o wysokich dochodach i wyższy podatek od spadków.

Przyjmując założenie Piketty’ego, że nierówność ma większe znaczenie, niż wzrost, musimy pamiętać o tym, iż wielu obywateli państw rozwijających się unika ubóstwa dzięki wzrostowi w bogatych krajach. Głównym problem XXI wieku pozostaje pomoc skrajnie ubogim w Afryce i gdzie indziej. Nieważne jak, ale elitarny 0,1% powinien płacić dużo więcej podatków. Lecz nie zapominajmy, że jeśli chodzi o zmniejszanie globalnej nierówności, system kapitalistyczny miał ostatnio trzy imponujące dekady.

 

Na podst. Where Is the Inequality Problem?, Kenneth Rogoff, Project Syndicate

Sieci społecznościowe

Tagi