Nie bogać się

A może jednak należy zniechęcać ludzi do robienia kariery i stawania się milionerami. W końcu Jezus ostrzegał: trudno jest bogatemu wejść do królestwa niebieskiego. Wygląda na to, że potrzebny jest chyba cud, by komuś się to udało. A na pewno w naszej najnowszej historii widać, jak łatwo pieniądze mogą zrobić z człowieka bęcwała.

Dla mnie klasycznym momentem pokazującym zagubienie wielu ludzi w naszym kraju był kryzys finansowy w 2007 roku. Właśnie wtedy, gdy rosła polska giełda, gdy wielu ludzi kupowało nieruchomości, gwałtownie spadła darczynność. Dokładnie, spadek miał miejsce w 2006 roku. Do 2005 roku rosły w naszym kraju zarówno wskaźniki zaangażowania wolontarystycznego, jak i finansowego.  Więc, co niezwykle charakterystyczne, spadek nastąpił nie wtedy, gdy było gorzej, ale wtedy, gdy było najlepiej. Możemy to nazwać  wskaźnikiem dorobkiewiczostwa. Im więcej ktoś  ma, tym trudniej jest mu się z tym rozstać. Zresztą, do dzisiaj nie widać specjalnej poprawy.

Nie możemy mówić, że Polska jest krajem szczególnie dobrych ludzi. We wszystkich wskaźnikach jesteśmy w ogonie Europy. Pomaganie w Polsce nie jest w modzie, a dorabianie się można postrzegać, jako szczególnie niebezpieczne zajęcie. Rok po krachu, pod Giełdą Papierów Wartościowych zrobiłem happening. Po prostu zapaliłem znicze. Taki rodzaj żałoby po wielkich pieniądzach, które „wyparowały” z giełdy. Były i ich nie ma. Wielu ludzi miało je i ich nie ma. Patrząc na statystyki, ci sami ludzie, którzy kiedyś mieli pieniądze, jeszcze w 2005 roku częściowo inwestowali je w pomoc. Potem nagle zobaczyli tylko siebie i swoje szanse. Gdyby nie zamknęli się na pomaganie, to też by tych pieniędzy nie mieli, ale dzięki nim wydarzyłoby się coś dobrego. Tak, jak ze świecą: spala się, ale daje światło i ciepło. A tak, nie było ani jasno, ani ciepło; i nie ma nic.

Oczywiście, pisząc ten tekst, nie wyrzekam się wiary w ludzi. Czasami jednak dobrze jest powiedzieć, że pieniądze są niebezpiecznym instrumentem. Co nam grozi? Największe niebezpieczeństwo polega na tym, ze ktoś, kto zarobił duże pieniądze może zachwycić się swoją super wiedzą i stać się bęcwałem. Stan posiadania „wszystkich rozumów”, objawia się w notorycznym i publicznym nauczaniu. Na wszystkich spotkaniach, bankietach i w ogóle wszędzie. Nie można również takiemu człowiekowi zwrócić uwagi, bo grozi to „wypadnięciem z łask”. Nawet jeśli wszechrozum doprowadzi właściciela do porażki biznesowej, i tak uważa, ze wszyscy są winni, a sam jest najlepszy.

To może wypiszę jeszcze przynajmniej kilka pokus w życiu milionerów. Pieniądze to władza. Łatwo więc innymi manipulować, niszczyć ich i wykorzystywać przewagę.  Pieniądze pachną komfortem. Można za nie „kupić wszystko” i zamienić swoje życie w „używkowe życie”.  Pieniądze potrafią odgrodzić człowieka od „reszty świata”. W „droższych strefach” nie ma już okazji spotykać zwykłych ludzi.  Pieniądze z łatwością uczą człowieka, ze może mu być lepiej. Bez wysiłku. Wystarczy, że kupi sobie coś nowego.

Pieniądze… To może nie dokończę tej listy. Pod tekstem, na forum można zawsze coś dopisać. Polecam się… Tym, że pisanie źle o innych to ulubiona zabawa w Internecie!!!

 

ks. Jacek Stryczek, Stowarzyszenie WIOSNA

 Źródło: onet.pl

Sieci społecznościowe

Tagi