Nie cię nie oślepi iskrzący się wzrost

Jeśli płacisz zbyt wiele za spółkę marzeń, nie zdziw się, gdy skończysz z koszmarem z najgorszego snu.

W ciągu ostatniego roku, inwestorzy stawali się coraz bardziej podekscytowani gorącymi wynikami i nawet jeszcze gorętszą przyszłością takich branż, jak firmy biotechnologiczne, handel internetowy i media społecznościowe. Ale wyprzedaż akcji w ostatnich kilku tygodniach przypomina każdemu podstawową regułę: możesz mieć całkowitą rację co do przyszłości, a mimo to, ponosić straty.

Prawidłowe prognozy są ważne, ale nie należy ich przeceniać.

„W ciągu minionych 12 miesięcy, do 18 marca, gdy sektory te osiągnęły szczyt, handel internetowy zyskał 88,9 proc., a spółki biotechnologiczne 65,7 proc.” - mówi Greg Swenson, z firmy badawczej Leuthold Group, i dodaje:

„W tym momencie, sektor e-commerce był wyceniany na 158 razy zysk za ostatnie 12 miesięcy i na 5,7-krotność jego przychodów. W przypadku spółek biotechnologicznych, było to, odpowiednio, 44 i 19 razy. Średnie wskaźniki dla całego rynku wynosiły 21 i 2,2, raza”.

Generalnie, im gorętsze były akcje w ostatnim roku, tym stawały się droższe i tym twardsze było ich lądowanie.

Gina Moore, partnerka w AJO, oblicza, że 435 spółek, czyli prawie 15 proc. indeksu Russell 3000, osiągnęło cenę co najmniej 100-krotnie przekraczającą zyski z poprzedniego roku. Większość z tych spółek była z sektora biotechnologii, mediów społecznościowych lub oprogramowania.

Według AJO, co najmniej 18 spółek, które najbardziej rosły, straciło w tym roku ponad 50 proc. Wśród nich była firma biotechnologiczna Halozyme Therapeutics, która od 23 stycznia poszła w dół o 58 proc. i NewLink Genetics – od 25 lutego jej akcje staniały o 60 proc.

Potencjalne zyski z przełomowych odkryć w biotechnologii są ogromne. W 1999 r. równie jasne było, że internet będzie przeżywał boom. I, jak wiadomo, boom nastąpił. Jeśli ktoś kupił Amazon – wgrał los na loterii. Ale nie, jeśli nabył America Online, Exodus Communications, Lycos czy VerticalNet.

Ekonomista Max Winkler żartował w końcu lat 20., że inwestorzy dyskontują nie tylko przyszłość, ale też to, co po niej”, mając na myśli, że cena, jaką płacą za swoje nadzieje, może być tak wysoka, że nie zarobią, nawet, gdy te nadzieje się spełnią.  

Dla wielu to, że wartość akcji się podwaja czy potraja w kilka tygodni, jest trudne do wytrzymania. Ale by spółka „chwyciła momentum”, musi iść w górę szybciej, niż średnia, przez dwa do 12 ostatnich miesięcy. Nie przez parę dni, czy tygodni – w tym wypadku, nie ma powodu sądzić, że gorące zwroty się utrzymają.

A najlepiej zarabia się na najtańszych spółkach, które chwyciły wiatr w żagle.

„Jeśli ktoś trzyma superdrogie, spekulacyjne akcje, może albo bardzo dużo wygrać, albo przegrać. To jest inwestowanie zerojedynkowe” – mówi Gina Moore.

Dlatego tak ważna jest dywersyfikacja. Jeżeli nie możesz oprzeć się pokusie, aby gonić szybko zwyżkujące akcje, to musisz trzymać także te tanie.

Badania indywidualnych inwestorów pokazują, że akcje, które oni kupują, zarabiają mniej, niż te, które sprzedają. Jest tak dlatego, że inwestorzy kupują zbyt szybko (zanim cena spadnie) i sprzedają za wcześnie (gdy cena dalej rośnie).

Według badań, akcje, które przez parę miesięcy drożały, prawdopodobnie jeszcze przez kolejnych parę będą drożeć, a te, które taniały, nadal będą spadać.

Zatem, jak długo twoi najświeżsi zwycięzcy będą sensownie wyceniani, zwlekaj z ich sprzedażą. Nie śpiesz się też z kupnem ostatnio przegrywających: niech momentum zamieni ich w jeszcze większe okazje. 

 

 

Na podst. Don’t Get Dazzled by Glittering Growth , Jason Zweig, The Wall Street Journal

 

Sieci społecznościowe

Tagi