NIE PCHAĆ Anthony de Mello

Rozmyślania połączone z naśladowaniem zewnętrznych zachowań Chrystusa nic nie dają.
Nie idzie przecież o imitowanie Chrystusa, ale o to, by stać się tym, czym był Chrystus. Jest
to kwestia stania się Chrystusem, uzyskania świadomości, zrozumienia tego, co dzieje się
wewnątrz ciebie. Wszystkie inne metody mające służyć zmianie siebie można porównać do
pchania samochodu. Przypuśćmy, że musisz udać się w podróż do odległego miasta. W
drodze psuje ci się samochód. No tak, fatalnie. Samochód jest zepsuty, a więc zakasujemy
rękawy i zaczynamy pchać nasz samochód. Pchamy i pchamy... aż do odległego miasta.
– Uff – mówimy – dobrnęliśmy.
A następnie pchamy samochód drogą do następnego miasta! Powiecie:
– A jednak w końcu dotarliśmy. Ale czy to ma być życie? Wiecie czego wam potrzeba?
Eksperta, mechanika, który podniesie maskę i wymieni świece. Przekręci klucz w stacyjce i
samochód pojedzie. Potrzebny jest specjalista – potrzebne jest zrozumienie, wgląd,
świadomość. I wtedy nie będziecie musieli pchać. Niepotrzebny wysiłek! To dlatego ludzie są
tacy zmęczeni, obezwładnieni znużeniem. I mnie, i was nauczono niezadowolenia z siebie. I
to jest psychologiczne źródło zła. Jesteśmy ciągle niezadowoleni, nieusatysfakcjonowani –
ciągle pchamy. Pchaj, włóż w to jeszcze więcej wysiłku i jeszcze więcej. Ale wewnętrzny
konflikt pozostanie i bardzo niewiele z niego zrozumiesz.

Sieci społecznościowe

Tagi