Nie pozwól, by twój osobisty kryzys się zmarnował

Trzy lata temu miałem atak serca. To był pracowity piątek, ciężki tydzień i szaleńczy miesiąc. Poczułem bóle w klatce piersiowej i wylądowałem w Boston Medical Center. Już w szpitalu zastanawiałem się, co dalej. Złe nawyki nadszarpnęły moje zdrowie w wieku 48 lat. Sukces to podróż od jednej porażki, do drugiej, bez utraty entuzjazmu. Gdy jesteś pewien, że to jeszcze nie koniec, masz dużo motywacji, by zmienić swoje życie. Choć, jak zauważa historyk E. H. Carr, „pewna jest tylko zmiana, postęp już nie". Postanowiłem podreperować swoje zdrowie. Dałem sobie trzy lata na ocenę pierwszych rezultatów, ponieważ eksperci twierdzą, że aby mięśnie zapamiętały jakieś ćwiczenie, trzeba je powtórzyć tysiąc razy. Jedno błędne wykonanie ćwiczenia oznacza, że musisz zrobić dodatkowo 10 poprawnych. Trzy lata to wystarczająca liczba dni na 1000 ćwiczeń i rezerwę w postaci 10 błędów. To przypomina finanse osobiste. Oszczędzanie, budżetowanie i inwestowanie właściwie są bardzo podobne do pilnowania, by jeść odpowiednie produkty i do ćwiczeń. Wiele osób ma problem z utrzymaniem diety, podobnie jak z budżetem, kontrolowaniem wydatków i oszczędzaniem.

Oto kilka wniosków, jakie nasunęły mi się w ciągu ostatnich trzech lat:

1. Tworzenie planów, bez pilnowania ich realizacji, nie ma sensu. Wciąż słyszymy: nie planujesz porażki, ale poniesiesz ją, jeśli nie masz planu. Jakby samo jego posiadanie było magicznym panaceum na wszystko. Planowanie jest pierwszym krokiem, ale nie ostatnim. Trzy lata temu miałem wiele planów i ich realizacja była nagle zagrożona, co mnie, naturalnie, przeraziło. Może to i prawda, że „gdy człowiek planuje, Bóg się śmieje", ale prawdą jest też, że myślenie życzeniowe nie popycha spraw do przodu. Nie robię nic, by znowu mieć atak serca, lecz gdyby do niego doszło, nie będę już równie przerażony.

2. Niepowodzenia czynią podróż bardziej uciążliwą, ale nie wszystko skończone, dopóki nie przestajesz iść do przodu. Moje problemy zdrowotne wynikały przede wszystkim z mojej wagi. Odchudziłem się po ataku serca, ale z powrotem przytyłem kilka kilogramów. Nie jestem z tego zadowolony, lecz nie pozwalam, by moje rozczarowanie przeniosło mnie znów do niebezpiecznej strefy.  Większości rzeczy w życiu nie mierzy się jedna miarą. Mój lekarz jest bardzo zadowolony z moich postępów w ciągu ostatnich trzech lat. Mniej skupia się na dokładnych wskazaniach wagi, bardziej – na moim generalnym zdrowiu. Oszczędzający, czy ludzie starający się zmniejszyć zadłużenie skupiają się czasem tylko na tym jednym celu i potykają się, gdy zdarzy się coś niespodziewanego. Jeśli martwią się tylko tym, że wypadną z trasy, to z niej wypadną. Powinni skupiać się na robieniu generalnych postępów i nie pozwolić, by fakt, że nie osiągnęli jakiegoś wyniku, wpędzał ich w poczucie beznadziei.

3. Nie można dbać o innych, jeśli nie zadba się też o siebie. Wszystko, co doprowadziło do mojego fizycznego kryzysu w 2010 r. wynikało z najlepszych intencji. Pracowałem w szalonym tempie dla dobra rodziny. Przez to, że zapomniałem zadbać o siebie, niemal postawiłem ją w najgorszej z możliwych sytuacji.

4. Żyj w taki sposób, w jaki chciałbyś być zapamiętany. Na nagrobku Isaaca Bashevisa Singera, laureata literackiej nagrody Nobla, widnieje napis: „Jego największą radością była praca". Ja też kocham swoją pracę, ale ona mnie nie definiuje. Nie ma nagrody za bycie najbardziej zapracowanym. Niewiele brakowało, a zostałbym zapamiętany jako ten, którego praca wpędziła za młodu do grobu. Przez ostatnie trzy lata starałem się pokazać mojej rodzinie, że zrobiłem porządek ze swoimi priorytetami.

5. Życie w końcu zmusza do uznania różnicy między percepcją, a rzeczywistością. Jeśli twoja samoocena jest zbyt różowa, życie wymierzy ci siarczysty policzek i odzyskasz świadomość. Irracjonalny optymizm bywa zwykle obnażany w najgorszym momencie. Wielu uważa, że są w dość dobrej kondycji finansowej, podczas gdy z powodu swych nawyków, związanych z wydatkami i stylem życia, staczają się po równi pochyłej. Kiedyś chodziłem na siłownię raz na tydzień i byłem przekonany, że to wystarczy. Dzisiaj spędzam na niej wiele godzin tygodniowo i wciąż myślę, że to za mało. Oceń jak należy swoje braki i zastanów się, co możesz zrobić, aby je zlikwidować.

 

Na podst. Don't let a personal crisis go to waste, Chuck Jaffe, MarketWatch

Sieci społecznościowe

Tagi