Nie przegap życia! - część 2

Ciekawość i współczucie

Kabat-Zinn zachęca, by podchodzić do funkcjonowania umysłu niczym naukowiec do obiektu badań – z zainteresowaniem i dystansem, bez kontrolowania obserwowanych procesów. Postrzeganie świata takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcemy lub przyzwyczailiśmy się go widzieć, wymaga zaciekawienia i odwagi. Taka postawa ułatwia kontrolowanie emocji, także tych najtrudniejszych. „Elementy regulowania emocji to koncentracja, uważność i współczucie. Bez współczucia nie ma uważności. Ale to nie jest współczucie rozumiane jako użalanie się nad sobą. Chodzi o współczucie w rozumieniu tradycji buddyjskiej. Rozumiem i czuję, co się dzieje ze mną czy z drugą osobą, ale jednocześnie mam aktywne nastawienie, aby coś z tym zrobić. To takie współczucie z jajami. Może na początku się trochę poużalam, robiąc przestrzeń dla tego, co jest trudne, ale później aktywnie z tym pracuję. Jest to także akceptacja tego, któremu trudność się wydarza” – tłumaczy Julia Wahl. 

Badania naukowe dowodzą, że współczucie jest ważniejsze i bardziej użyteczne niż poczucie własnej wartości. „Poczucie własnej wartości mamy wtedy, kiedy jest dobrze. Kiedy jest źle, nie mamy możliwości korzystania z tego zasobu. Poza tym poczucie wartości budujemy na porównywaniu się z innymi. Współczucie jest dostępne zawsze i nie zakłada izolacji, ale wręcz przeciwnie – połączenie z innymi, ze światem” – wyjaśnia Julia Wahl.

Uważność zwiększa zaufanie do siebie. Uczymy się dzięki niej, że wszystkie odpowiedzi i potrzebne nam zasoby są w nas samych. Jesteśmy najlepszymi specjalistami od własnego życia. Ani rodzice, ani terapeuci, ani osoby duchowne nie wiedzą, czego doświadczamy, tak dobrze jak my sami. Jednocześnie uważność zwiększa świadomość relacji, jakie wiążą nas z innymi. Paradoksalnie zmniejsza więc typowe we współczesnym świecie egocentryczne skupienie na sobie. Tę tezę potwierdziły badania mózgu – u ludzi po treningu uważności odgłosy osób cierpiących pobudzały znacznie mocniej część mózgu odpowiedzialną za empatię niż u tych, którzy takiego treningu nie przeszli.

Zwiększanie świadomości każdej chwili zwiększa też świadomość bolesnych doświadczeń. Aby ułatwić sobie trwanie w trudnym doświadczeniu, warto skorzystać ze swoich zasobów: życzliwości, współczucia i spokoju umysłu. „Ważne jest, abyśmy postrzegali te cechy jako już istniejące w nas najgłębsze elementy ludzkiej natury. Niestety, wiele osób uważa, że nie ma tych zasobów, więc nie wyobrażają sobie, że mogliby je rozwijać” – tłumaczy Jeffrey Brantley, lekarz, współautor książki „Pięć cennych minut wieczorem”. Zauważając ból, zauważmy jednocześnie swoją reakcję na niego. W takiej sytuacji często krytykujemy siebie w myślach, a obwiniając się, dodajemy kolejne cierpienie do tego, które już jest. Dzięki treningowi uważności mamy szansę zauważyć schematy, zgodnie z którymi reagujemy na ból i cierpienie. A potem nauczyć się reagować tak, jak zareagowalibyśmy na przykrość doświadczaną przez kochaną przez nas osobę.

Ważne jest także docenienie tego, co na co dzień nam umyka. Nie chodzi tylko o to, aby jakoś być. Ważna jest jakość bycia. Trening zwiększa uważność na to, co jest miłe, przyjemne, wzmacniające. „Budujemy system, który odpowiada za radzenie sobie z trudnymi emocjami, uaktywnia się on w sytuacjach zagrożenia. Ale pracujemy także nad systemem, który odpowiada za uczucia związane z przyjemnością, ukojeniem” – wyjaśnia Julia Wahl.

To działa

Efekty uważności potwierdzają badania naukowców, a także praktycy uważności. „Dzięki uważności zidentyfikowałem wywołujące stres myśli, które często okupowały mój umysł. Rozpoznanie tych wzorców ułatwiło mi uwolnienie się od nich. Także moja uwaga stała się bardziej elastyczna. Dzięki temu zamiast pozwalać, aby moją uwagą kierowały nawykowe schematy myślowe i emocjonalne, sam decyduję, na co skieruję uwagę. Moje życie stało się lepsze, ale nie dlatego, że przyzwyczajenia umysłu zniknęły. Raczej jestem przez nie mniej zniewolony i stałem się lepszy w kierowaniu uwagi na to, co jest konstruktywne, przyjemne, radosne” – twierdzi Jonathan Kaplan, psycholog, autor książki „Urban Mindfulness: Cultivating Peace, Presence, and Purpose in the Middle of It All”.

„Po ponad trzech latach regularnej medytacji – w planach codziennie, w praktyce rzadziej – naprawdę wolniej płynie mi czas, co jest dla mnie bezcenne. Ustąpiło także wiele uciążliwych dolegliwości somatycznych, bo w medytacji uwaga jest skierowana m.in. na ciało. W skupieniu i wyciszeniu stopniowo dostrzegłem, że podłożem dolegliwości jest głównie napięcie, potem nauczyłem się rozluźniać i neutralizować te stresy” – mówi Krzysztof Pacuła. „Przed treningiem byłam strzępkiem nerwów, miałam ataki paniki. Nie mogłam usiedzieć w spokoju kilku minut. Po treningu napięcie wciąż we mnie jest, ale nie zdarza się już, aby mną zawładnęło. Kiedy zaczynam się nakręcać, zauważam to: o, jest myśl, a to uczucie – ono nie jest mną, a wyobrażenie o zagrożeniu nie jest rzeczywistością” – zwierza się Karolina z Poznania.

Aby podążać za swoim prawdziwym powołaniem, za głosem serca, pomocne jest spytanie tego serca od czasu do czasu, co w danym momencie życia, w danej chwili jest naprawdę ważne, co ma dla nas wartość. Trenowanie uważności nie wyklucza planowania, stawiania celów. Ale planowanie z uważnością zwiększa szanse na to, że wyznaczymy sobie cele zgodne z nami, takie, których realizacja spełni nasze potrzeby, powołanie, a nie będzie służyć wartościom narzucanym przez społeczeństwo, media, rodzinę czy pracodawcę.

 

Medytacja uważności (koncentracji na oddechu)

Możesz trenować uważność poprzez Codzienną praktykę medytacji, zaczynając na przykład od 5- lub 10-minutowych sesji. Nie skracaj ich jednak ani nie wydłużaj. Z czasem możesz zacząć praktykować dłużej.

  • Na początek znajdź spokojne, komfortowe miejsce, gdzie mógłbyś usiąść.

Miejsce, gdzie nikt ci nie będzie przeszkadzał. Możesz usiąść na poduszce do medytacji albo na krześle (ale bez opierania się). wyprostuj plecy i klatkę piersiową tak, żeby nie była ani zbyt luźna, ani zbyt napięta. poczuj swoją godność w tej postawie. Ta postawa jednocześnie powinna być wygodna i zapewniać ci większą przytomność. Połóż dłonie swobodnie na kolanach lub udach. oczy miej otwarte lub na wpółotwarte.

  • Weź kilka głębokich oddechów. Zobacz, jakie to uczucie.

I zauważ, gdzie w ciele najbardziej czujesz oddech. W brzuchu, poprzez poruszanie się klatki piersiowej, a może wokół nosa, ust? Jak rozwija się twój oddech w trakcie każdego wdechu i wydechu?

  • Następnie pozwól oddechowi być takim, jakim jest. Nie zmieniaj go niezależnie od tego, czy jest płytki i niespokojny, czy głęboki i spokojny.

Obserwuj swój naturalny oddech, podążaj za nim. Będąc świadkiem swojego oddechu, kierując na niego uwagę, praktykujesz bycie w chwili obecnej, właśnie w tym miejscu i w tej chwili. Oddech jest kotwicą, która sprowadza cię do tego, co jest. Naturalne jednak będzie, że co chwilę twój umysł będzie wędrował ku myślom, obrazom, uczuciom, dźwiękom. Nie chodzi o to, żeby wyeliminować to wszystko, ale to zauważyć. dotknąć i puścić. A zatem kiedy pojawi się np. jakaś myśl, to możesz nadać jej etykietę: „myśl” i powrócić do naturalnego oddechu. po prostu zauważaj, jak twój umysł co jaki czas zaczyna prowadzić pogawędkę, wędruje gdzieś. Wtedy łagodnie go sprowadzaj do oddechu. Każdy moment jest początkiem czegoś nowego, nowej chwili.

 

Monika Maciejewska

Sieci społecznościowe

Tagi