Niebezpieczeństwo, że światu zabraknie wody jest większe, niż się wydaje

Wody gruntowe stanowią ponad 1/3 całej wody zużywanej na świecie i są głównym jej źródłem dla 2 mld ludzi. Jednocześnie, odpowiadają za ok. 50% wody, która służy do nawadniania pól, pozostając jej ważnym rezerwuarem w czasie dotkliwych susz.

Prof. Jay Famigletti z California Institute of Technology przestrzega, że w niektórych najsuchszych rejonach świata wody te są jednak zużywane tak szybko, że nie mogą już być zastępowane przez ich nowe pokłady.

„Wiele istotnych zasobów wody na świecie jest na granicy wyeksploatowania” - stwierdził Famigletti w wywiadzie dla magazynu „Nature”. „Bez odnawialnych rezerw nasz dostęp do niej będzie bardziej zagrożony, niż to się obecnie wydaje”.

Do regionów narażonych na takie ryzyko należą, m.in., równiny północnych Chin, Wielkie Równiny w USA czy zachodnia część Australii, a także obszary na Bliskim Wschodzie i w Indiach. Większość źródeł wody znajduje się pod ważnymi terenami rolniczymi, co tym bardziej zwiększa ekonomiczne ryzyko związane z jej niedoborami.

Na przykład, w trapionej suszami Kalifornii koryta rzek Sacramento i San Joaquin od 2011 r. tracą co roku 15 km sześciennych wody, co przewyższa łączną jej ilość, zużywaną w tym samym czasie przez wszystkich mieszkańców stanu.

Wody gruntowe są źle nadzorowane w porównaniu z bardziej widocznymi źródłami, jak np. rzeki. Szczególnie w krajach ubogich, gdzie rolnicy mają prawo kopać dowolnie głębokie studnie. W niektórych częściach północnej Afryki czy Azji południowej normą jest wiercenie ich nawet na głębokość 2km.

Różne kraje podejmują wysiłki w celu rozwiązania problemu, lecz rządy zbyt mało działają na polu międzynarodowym. Tymczasem, taka współpraca jest szczególnie istotna, ze względu na zmiany klimatyczne, które w najbliższej przyszłości mogą jeszcze bardziej skomplikować całą sytuację.

 

Na podst. Threat to world’s water security greater than thought, The Financial Times

Zdjęcie: ©Getty

Sieci społecznościowe

Tagi