Niedostatek: dlaczego „za mało” znaczy tak dużo

Poczta aż pęka od nieprzeczytanych maili. Spotkania trzeba przekładać, bo coś wyskoczyło. Nie ma czasu dla rodziny i przyjaciół. Kolejne niedotrzymane terminy tworzą błędne koło... Czy nie przypomina to przypadkiem waszego życia?

Zazwyczaj myślimy o zarządzaniu czasem i zarządzaniu pieniędzmi jak o dwóch zupełnie odrębnych sprawach. Konsekwencje problemów w każdym z tych obszarów z są odmienne. Inny jest też kontekst kulturowy.

Jednak psychologowie Sendhil Mullainathan i Eldar Shafir stwierdzają w swej książce „Niedostatek. Dlaczego «za mało» znaczy tak dużo”, że jedno i drugie coś łączy, a mianowicie – niedostatek.

Co się dzieje, gdy mamy poczucie niedostatku?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, Mullainathan i Shafir cofają się do czasów II wojny światowej. Pod jej koniec alianci zdali sobie sprawę, że będą musieli wyżywić mnóstwo Europejczyków, cierpiących z powodu głodu. Pytanie brzmiało, jak najlepiej zacząć ich dożywiać. Czy powinni od razu dostawać pełne posiłki, czy może lepiej zacząć od niewielkich ilości jedzenia, które z czasem będą rosnąć. Na Uniwersytecie Minnesoty przeprowadzono eksperyment, w którym grupa zdrowych mężczyzn spożywała ilość kalorii ograniczoną do nieszkodliwego minimum. Najciekawsze były odkrycia natury psychologicznej. Badani popadali w obsesję. W filmach interesowały ich tylko sceny z jedzeniem, zaczęli planować kariery w rolnictwie czy gastronomii.

„Niedostatek zajmuje umysł” - piszą Mullainathan i Shafir. Nie dotyczy to tylko jedzenia. „Umysł automatycznie i niezwykle silnie nakierowuje się na niezaspokojone potrzeby”. To trochę jak z powietrzem. Póki mamy go w bród, nie myślimy o nim. Ale gdy zacznie nam go brakować, nie jesteśmy w stanie myśleć o niczym innym.

Zjawisko to może dotyczyć np. projektu, który wymaga uwagi, a my jesteśmy bardzo zajęci. Albo comiesięcznych rachunków, jeśli brakuje nam gotówki. Niedostatek to więcej, niż dyskomfort związany z posiadaniem niewielkiej ilości czegoś. Zmienia nasz sposób myślenia.

Skoro pochłania tak bardzo naszą uwagę, nie możemy się zajmować innymi sprawami.

W pewnej szkole w New Haven uczniowie z klas, których okna wychodziły na tory kolejowe, mieli o wiele gorsze wyniki, niż ich koledzy uczący się w salach w cichszej części budynku. Kiedy zainstalowano ekrany wygłuszające, różnica zniknęła.

Mullainathan i Shafir uważają, że niedostatek ciąży także na procesach poznawczych, utrudniając nam skuteczne działanie i samokontrolę.

Wszyscy jesteśmy podatni na „błąd planowania”. Z reguły zbyt optymistycznie oceniamy, ile czasu zajmie dany projekt. Jednak ludzie mocno zajęci są bardziej rozproszeni i przytłoczeni. Problem stanowi to, że mamy tendencję do skupiania się na najbardziej bieżących sprawach. Perspektywa bycia głodnym za miesiąc nie zajmuje nas tak bardzo, jak bycie głodnym dziś. Behawioralną konsekwencją niedostatku jest „żonglowanie” zadaniami, co uniemożliwia planowanie długoterminowe.

Oto jak Mullainathan i Shafir podsumowują swoje spostrzeżenia:

„W pewnym sensie, teza naszej książki jest dość prosta. Niedostatek pochłania naszą uwagę, co zapewnia ograniczone korzyści: lepiej radzimy sobie z pilnymi potrzebami. Jednak, patrząc szerzej, tracimy na tym. Zaniedbujemy inne sprawy i stajemy się mniej efektywni w innych sferach życia. Ta teoria nie tylko pomaga wyjaśnić, w jaki sposób niedostatek kształtuje nasze zachowanie, ale też rzuca światło na to, jak sobie z tym radzić”.

 

Na podst. Scarcity: Why Having Too Little Means So Much, Shane Parrish, Farnam Street

Sieci społecznościowe

Tagi