Niskowęglowodanowa dieta, która tłuszczem nie pogardzi

Badanie zostało sfinansowane przez amerykańskie Krajowe Instytuty Zdrowia, a jego wyniki opublikowano w Annals of Internal Medicine. Uczestniczyło w nim 150 mężczyzn i kobiet różnych ras, którym przez rok kazano się trzymać się diety niskotłuszczowej albo niskowęglowodanowej – przy czym w obu przewidziano taką samą dzienną dawkę kalorii.

„To pokazuje, że (…) ograniczenie węglowodanów pomaga chudnąć bez skupiania się na kaloriach. To naprawdę ważne, ponieważ łatwiej zmienić rodzaj przyjmowanych pokarmów, niż zmniejszyć liczbę kalorii” - mówi Dariush Mozaffarian z Uniwersytetu Tufts.

Diety niskowęglowodanowe spopularyzował jeszcze w latach 70. dr Robert Atkins. Krytycy jednak twierdzili, że podnoszą one poziom cholesterolu i ogólnie sprzyjają chorobom serca, a ponadto – są nieskuteczne, bo spadek wagi wiąże się tu z utratą wody, a nie spalaniem tłuszczu.

Jednak nowe badanie wykazało, że to nieprawda. W grupie niskowęglowodanowej utrata wagi była o średnio 8 funtów (ok. 4 kg) większa, niż w grupie niskotłuszczowej. Co więcej, ograniczający spożycie węglowodanów odnotowali większy ubytek tkanki tłuszczowej i wzrost masy mięśniowej. Ci, którzy odstawili tłuszcze, tracili, co prawda, na wadze, ale spalali więcej mięśni, niż tkanki tłuszczowej.

Grupa wysokotłuszczowa trzymała się czegoś w rodzaju zmodyfikowanej diety Atkinsa. Mieli przyjmować głównie proteiny i tłuszcze, i wybierać, przede wszystkim, pokarmy zawierające tłuszcze nienasycone, jak ryby, oliwa z oliwek czy orzechy. Ale wolno im było jeść także żywność bogatą w tłuszcze nasycone, jak czerwone mięso i ser.

Ciśnienie krwi, ogólny cholesterol i poziom („złego”) cholesterolu LDL w obu grupach pozostały właściwie niezmienione. Niemniej członkowie grupy niskowęglowodanowej zdołali znacząco obniżyć swój wskaźnik Framinghama, który ocenia ryzyko zawału w ciągu 10 najbliższych lat. Grupa niskotłuszczowa nie odnotowała tu żadnej poprawy.

Dr Allan Sniderman z Uniwersytetu McGilla w Montrealu tłumaczy, że na ryzyko znaczny wpływ wywiera rozmiar i liczba cząstek LDL w krwiobiegu danej osoby. Dwaj ludzie mogą mieć taki sam poziom LDL, ale związane z nim ryzyko będzie się różniło, jeśli cząstki LDL będą u każdego z nich cechować się innym rozmiarem i gęstością.

Spożywanie węglowodanów sprzyja rozwojowi małych, gęstych cząstek LDL, które wpływają na zmiany miażdżycowe. Tłuszcze nasycone sprawiają, że cząstki stają się większe i lżejsze, przez co zmniejsza się prawdopodobieństwo, że będą blokować naczynia krwionośne.

Zdaniem Mozaffariana, badanie powinno zachęcić władze służby zdrowia do tego, by mniej wysiłku poświęcały na zniechęcanie ludzi do tłuszczów, a więcej na przekonywanie ich o szkodliwości żywności zawierającej przetworzone węglowodany.

Przeciętny człowiek, być może, nie zwraca większej uwagi na państwowe zalecenia zdrowotne, ale mają one wpływ choćby na szkolne stołówki.

 

Na podst. A Call for a Low-Carb Diet That Embraces Fat, Anahad O'Connor, The New York Times

Sieci społecznościowe

Tagi