Norma czy zawierzenie? o. Włodzimierz Zatorski OSB

Mnisi uważali, że zasadniczym polem walki duchowej są nasze myśli. Nasza wyobraźnia i uczucia napędzane lękami i pragnieniami nieustannie podsuwają coraz to nowe skojarzenia i obrazy, które nie odzwierciedlają prawdziwie rzeczywistości. W szczególności dotyczy to naszych myśli i wyobrażeń o Bogu, który je przekracza absolutnie i zawsze nas zaskakuje. Z tego powodu np. Syn Boży, który przyszedł na świat w postaci ludzkiej, nie został „przez swoich” przyjęty. W Ewangeliach opisane są liczne zderzenia Pana Jezusa z faryzeuszami, którzy byli ludźmi niezmiernie religijnymi, skrupulatnymi i wiernymi w wypełnianiu przepisów Prawa w interpretacji, jaką przyjmowali. Byli w tym niesłychanie konsekwentni, co prowadziło w wielu przypadkach do skrajnych wyrzeczeń. Swoją konsekwencją doprowadzili do tego, że Rzymianie – okupanci musieli respektować świętość szabatu. W Cesarstwie Rzymskim nie było dnia wolnego od pracy w siedmiodniowym cyklu. Tygodniowy porządek był tam czymś obcym, niemniej Rzymianie musieli go respektować nie dlatego, że byli wspaniałomyślni, ale dlatego że widzieli zagrożenie powstaniem. Po szeregu doświadczeniach dla spokoju postanowili ulec naciskom Żydów. Jednak ten „spokój” został osiągnięty przez męczeństwo wielu Żydów. Właśnie tacy wierni Żydzi spotkali się z Synem Bożym, na którego czekali, a jednak Go nie poznali, odrzucili i ostatecznie skazali na śmierć w imieniu Prawa jako bluźniercę.

To była wielka tragedia. Święty Paweł pisał wręcz o przekleństwie Prawa. Doprowadziło do tego patrzenie na życie od strony norm, miary i przyrównywanie się do niej. Chociaż tą normą było Prawo Boże jednak rozumiane i interpretowane w duchu norm, jakie ludzie z niego wyprowadzili. W odpowiedzi na to św. Paweł podał zupełnie inną zasadę życia, która bierze się z zawierzenia, z wiary.

Chociaż ja także i w ciele mogę pokładać ufność. Jeśli ktoś inny mniema, że może ufność złożyć w ciele, to ja tym bardziej:  5 obrzezany w ósmym dniu, z rodu Izraela, z pokolenia Beniamina, Hebrajczyk z Hebrajczyków, w stosunku do Prawa - faryzeusz,  6 co do gorliwości - prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości legalnej - stałem się bez zarzutu.  7 Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę.  8 I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa  9 i znalazł się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze (Flp 3,4–9).

Wszystko ma sens, jeżeli prowadzi do Chrystusa. W życiu duchowym chodzi o życie w Chrystusie, a nie osiągnięcie doskonałości, czy zdobywanie cnót. Oczywiście te ostatnie powinny wspierać życie, ale gdy stają się celem pierwszorzędnym, potrafią zaciemnić cel właściwy. Dopiero życie pokazuje czy nasz wysiłek idzie w dobrym kierunku, czy jest prawidłowy i rzeczywiście przynosi dobre owoce. Można przytoczyć wiele przypadków ludzi, którzy dążąc do doskonałości, niszczyli siebie.

W Apoftegmatach Ojców Pustyni spotykamy wielu mnichów, prostych ludzi dążących do doskonałości życia. Wielu z nich jednak dało się porwać ideałowi ascezy, która nas całkowicie przerasta, ostatecznie jednak do niczego nie doszli, bo brakło im pokory. Istnieją natomiast apoftegmaty, które mówią o mnichach nie całkiem doskonałych w cnotach, ale obdarzonych pokorą lub duchem przebaczenia, którzy osiągnęli życie wieczne.

Pewien brat z Faran, imieniem Aretas, był dość niedbały w prak­tykach monastycznych. Kiedy miał umierać, kilku ojców siedziało przy nim. A jego starzec, widząc, że on odchodzi radosny i szczęśliwy, i pragnąc pouczyć braci, zapytał: „Bracie, przecież wiemy wszyscy, że nie byłeś szczególnie gorliwym ascetą; jakże więc teraz umierasz z taką radością?” Brat odpowiedział: „Ojcze, na pewno masz rację. Ale odkąd zostałem mnichem, o ile pamiętam, nie osądziłem nikogo, ale natychmiast, tego samego dnia godziłem się z każdym. Toteż mam zamiar powiedzieć Bogu: «Panie, sam powiedziałeś: Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni (Łk 6,37); przebaczajcie, a będzie wam przebaczone (por. Mt 6,14)»”. Wszyscy się zbudowali, a starzec odpowiedział: „Pokój tobie, moje dziecko; bo będziesz zbawiony nawet bez trudów” (Abba 378; N 530).

Święty Paweł bardzo zdecydowanie pisze o zbawieniu, że otrzymujemy je darmo z łaski, że nie da się go uzyskać własnym wysiłkiem:

Łaską bowiem jesteście zbawieni.  6 Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich - w Chrystusie Jezusie,  7 aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie.  8 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga:  9 nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił (Ef 2,5–9).

Łaska jest darmowym gestem życzliwości Bożej, a nie rodzajem zapłaty za dobre wypełnianie określonych norm prawnych. Wprowadza nas ona od razu w relację osobową, która realizuje się we wzajemnej miłości. Stąd Pan Jezus pozostawia nam do wypełnienia właściwie jedno przykazanie – przykazanie miłości, które posiada dwa wymiary: miłość Boga i bliźniego. Przykazanie to wyraża w istocie wymóg odpowiedzi z naszej strony na bezinteresowną miłość Boga do nas. Miłość Boga do nas jest z Jego strony swoistym zaproszeniem do wejścia w osobową więź. Ale można to zrobić, jedynie odpowiadając miłością na miłość. Przy czym nasza miłość musi wyrazić się konkretnie miłością względem innych:

19 My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.  20 Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi.  21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego (1 J 4,19–21).  

Warunkami wstępnymi są: przebaczenie doznanych krzywd, zawierzenie, ufność, otwartość na inność drugiego. Tutaj pojawia się możliwość życia, które ze swojej istoty jest zawsze udziałem we wspólnocie. Kiedy się od niej odcinamy, kiedy zamykamy się w sobie na żywą więź, szukając swojego, odcinamy się od samego życia. Naszym najbardziej podstawowym „interesem” jest budowanie więzi miłości, bo tylko wtedy prawdziwie możemy żyć i się radować. 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi