Optymistów rzadko zaskakują trudności

W lutym 1901 roku,Winston Churchill, szczupły i elegancki, dwudziestosześcioletni młodzieniec, wstał, by wygłosić swoje inauguracyjne przemówienie w Izbie Gmin.Miejsce to miało stać się terenem jego działalności przez następne pięćdziesiąt lat, terenem, na którym miał się spotykać z ciągłą krytyką i doznać wielu upokarzających porażek.We wczesnych latach swej działalności był chyba najbardziej znienawidzonym członkiem Izby Gmin. Jego wrogowie nazywali go “blenheimskim szczurem”. Trzydzieści osiem lat później, gdy Wielka Brytania była o krok od załamania się pod naporem sił hitlerowskich, król Jerzy VI zwrócił się do Churchilla z prośbą sformowania nowego rządu. Churchill miał wtedy sześćdziesiąt lat i był naj starszą głową państwa w Europie. Stary polityk żył zbyt długo i nosił w sobie zbyt wiele obaw,związanych z wojną, by przywdziać sztuczny uśmiech lub mówić o przyszłości językiem Pollyanny. “Nie mam nic do zaoferowania prócz krwi, znoju, łez i potu” – mówił do swoich rodaków tej pamiętnej,majowej niedzieli 1940 roku.Mimo że był przesiąknięty tak gorzkim realizmem, posiadał w sobie wolę walki i głęboką wiarę w to, że upadły na duchu i źle przygotowany do wojny naród brytyjski potrafi jednak pokierować swoim przeznaczeniem. Po kapitulacji Francji Churchill powiedział: “Będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lotniskach, (...) będziemy walczyć na wzgórzach i nigdy się nie poddamy”. To połączenie realizmu i głębokiej nadziei przyniosło aliantom zwycięstwo. Ta sama siła pcha do działania każdego człowieka sukcesu.

Sieci społecznościowe

Tagi