OSIĄGNIĘCIE MILCZENIA Anthony de Mello

Wszyscy pytają mnie, co się stanie, kiedy już się przebudzą. Czy w pytaniu tym tkwi
jedynie ciekawość? Lubimy pytać, czy to lub tamto pasuje do danego systemu, albo jaki ma
sens w danym kontekście, lub do czego będzie podobne to, co nastąpi. Przebudźcie się, a
będziecie wiedzieć, jak to jest. Tego nie można opisać. Na Wschodzie mówi się: "Ci, którzy
wiedzą, nie mówią. Ci, którzy mówią, nie wiedzą." Tego nie można wypowiedzieć; można
jedynie przybliżyć poprzez opis, czym nie jest. Guru nie może dać ci prawdy. Prawdy nie da
się ująć w słowa, zamknąć w formule. Bo wówczas to nie jest prawda; jest to oddalanie się od
rzeczywistości. Nie ujmiesz rzeczywistości za pomocą formuł. Guru może jedynie wskazać
twe błędy. Jeśli je porzucisz, poznasz prawdę. Ale nawet wtedy nie możesz jej wypowiedzieć.
Pośród greko-katolickich mistyków jest to przekonanie powszechne. Wielki Tomasz z
Akwinu pod koniec swego życia przestał mówić i pisać – zaczął widzieć.
Zawsze wydawało mi się, że to jego słynne milczenie trwało kilka miesięcy, tymczasem
ciągnęło się ono przez lata. Bowiem zdał sobie sprawę, że zrobił z siebie głupca i powiedział
to wprost. To tak, jakby ktoś, kto nigdy nie jadł zielonego mango, pytał mnie: "Jak ten owoc
smakuje?" Odpowiedziałbym: "Jest kwaśny". Mówiąc cokolwiek wprowadziłbym cię w błąd.
Spróbujcie to zrozumieć. Ludzie w swej większości nie są zbyt mądrzy, opierają się na słowie
– nie na słowie Pisma na przykład – wszystko pojmują błędnie. Mówię: "Kwaśny", a ty
pytasz: "Kwaśny jak cytryna, kwaśny jak ocet?" Odpowiadam: "Nie. Kwaśny jak mango".
"Nigdy nie próbowałem mango" pada odpowiedź. Tym gorzej! Ale nie daje mu to spokoju i
w końcu pisze doktorat na ten temat. A nie robiłby tego, gdyby tylko spróbował mango.
Naprawdę. Może napisałby doktorat, ale już na inny temat. I kiedy pewnego dnia spróbuje w
końcu owocu mango, powie: "Boże, zrobiłem z siebie głupca. Nie powinienem był pisać tego
doktoratu". Tak właśnie postąpił Tomasz z Akwinu.
Wielki niemiecki filozof i teolog napisał całą książkę tylko o milczeniu św. Tomasza. A on
po prostu milczał. Nic nie mówił. W prologu do "Summy Teologicznej", będącej syntezą
całej jego teologii, napisał: "O Bogu nie możemy powiedzieć, kim jest, ale raczej, czym nie
jest". A więc, nie możemy mówić o tym, jaki On jest, ale raczej, jaki On nie jest. A w swym
słynnym komentarzu do traktatu Boecjusza "O Trójcy Świętej" mówi, że są trzy drogi
poznania Boga: pierwsza poprzez dzieło stworzenia, druga poprzez działanie Boga w historii i
trzecia poprzez najwyższą formę wiedzy o Bogu – poprzez poznanie Boga tamquam ignotum
(poznanie Boga jako niepoznawalnego).
Najwyższą forma wiedzy o Trójcy jest to, iż nie wie się, kim Ona jest. I takiej tezy wcale
nie wygłasza Wschodni Mistrz Zenu. Mówi tak kanonizowany święty Kościoła rzymskokatolickiego,
od wielu stuleci uznany za księcia teologii. Poznać Boga jako nieznanego. W
innym miejscu św. Tomasz powiada nawet: jako niepoznawalnego. Rzeczywistość, Bóg,
boskość, prawda, miłość są niepoznawalne, to znaczy nie mogą być pojęte przez myślący
umysł. Powinno to powstrzymać olbrzymią ilość pytań, które ludzie stawiają, ponieważ żyją
iluzją, że możemy wiedzieć. A nie wiemy. I wiedzieć nie możemy.
Czym zatem jest Pismo Święte? Jest aluzją, kluczem, ale nie opisem. Fanatyzm jednego
szczerze wierzącego, któremu wydaje się, że wie, powoduje o wiele więcej zła niż wspólny
wysiłek dwustu łajdaków. Przerażenie ogarnia, gdy się widzi, co szczerze wierzący
wyczyniają tylko dlatego, iż wydaje im się, że wiedzą. Czyż nie byłoby wspaniale żyć na
świecie, gdzie wszyscy ludzie mówiliby: "Nie wiem". Jedną wielką przeszkodę mielibyśmy
za sobą. Czy nie byłoby to cudowne?
Przychodzi do mnie mężczyzna niewidomy od urodzenia i pyta:
– Czym jest to, co nazywacie zielonym?
Jak opisać komuś zielony kolor, kto nie dostrzega barw od urodzenia? Może przez
analogię?
Mówię mu więc:
– Kolor zielony jest czymś w rodzaju delikatnej muzyki.
Pyta:
– Jak delikatna muzyka?
– Tak – mówię – jak delikatna, kojąca muzyka.
Przychodzi drugi ociemniały i pyta:
– Czym jest kolor zielony?
I mówię mu, że jest podobny do miękkiej satyny, bardzo miękkiej i kojącej w dotyku.
Następnego dnia widzę, jak tych dwóch wygraża sobie nawzajem.
Jeden z nich mówi:
– Jest jak delikatna muzyka.
Na co drugi:
– Jest jak miękka satyna. I tak to trwa. Żaden z nich w gruncie rzeczy nie wie, o czym
mówi, gdyby bowiem wiedzieli, milczeliby. I to tak właśnie jest. A nawet gorzej, ponieważ
pewnego dnia przywracasz, powiedzmy, temu niewidomemu wzrok, a on siedzi w ogrodzie i
rozgląda się wokół. Mówisz do niego:
– Teraz wiesz, jak wygląda kolor zielony.
A on odpowiada:
– To prawda. Słyszałem go trochę tego ranka.
Prawda jest taka, że otoczeni jesteście przez Boga i nie widzicie Go, bo coś o Bogu
"wiecie". Ostateczną barierą w dostrzeżeniu Boga jest wasze wyobrażenie o Nim. Brak wam
Boga, bo wydaje wam się, że "wiecie". Jest to straszny aspekt religii. Mówią o tym
Ewangelie, że religijni ludzie "wiedzieli", a więc pozbyli się Jezusa. Najwyższa forma wiedzy
o Bogu jest wiedzą o Bogu niepoznawalnym. Stanowczo zbyt wiele słychać gadaniny o Bogu,
świat jest tym przesycony. Zbyt mało za to jest świadomości, zbyt mało miłości, zbyt mało
szczęścia – ale nie nadużywajmy i tych słów. Zbyt mało porzuceń iluzji, odrzuceń błędów,
rezygnacji z własnych uwikłań i zbyt wiele okrucieństwa. Zbyt mało świadomości. I to jest
przyczyna cierpienia świata, a nie brak religii. Religia dotyczyć ma przebudzenia, ma mówić
o braku świadomości. Spójrzcie, jacy jesteśmy zdegenerowani. Odwiedźcie mój kraj i
zobaczcie, jak zabijają się nawzajem z powodu religii. Znajdziecie to wszędzie. "Ten, który
wie, nie mówi. Ten, który mówi, nie wie". Wszystkie objawienia są niczym innym, jak tylko
palcem wskazującym na księżyc. Tu na Wschodzie mówimy: "Kiedy mędrzec wskazuje
księżyc, idioci patrzą na palec".
Jean Guitton, bardzo pobożny i ortodoksyjny pisarz francuski, dodaje do tego przerażający
komentarz: "Często używamy tego palca, by wyłupić oczy". Czy nie jest to przerażające?
Świadomość, świadomość i jeszcze raz świadomość! W świadomości wasze uzdrowienie, w
świadomości prawda, w świadomości wyzwolenie. W świadomości jest duchowość, w
świadomości tkwi rozwój, w świadomości zawarta jest miłość, w świadomości tkwi
przebudzenie. Świadomość.
Muszę mówić o słowach i pojęciach, gdyż pragnę wam wyjaśnić, dlaczego patrząc na
drzewo tak naprawdę go nie widzimy. Wydaje nam się, że widzimy, ale zapewniam was, że
nie widzimy. Patrząc na jakąś osobę nie widzimy tej osoby naprawdę, tak nam się tylko
wydaje, że ją widzimy. To, co widzimy, to coś, na czym zafiksował się nasz umysł.
Odnosimy jakieś wrażenie i następnie kurczowo się go trzymamy, patrząc na tę osobę przez
jego pryzmat. I czynimy tak naprawdę ze wszystkim. Jeśli to pojmiecie, zrozumiecie także
piękno i wspaniałość stanu świadomości – odnoszącej się do wszystkiego wokół. Bo tam jest
rzeczywistość, "Bóg" – czymkolwiek jest – też tam jest. Biedna mała rybka w oceanie pyta:
"Przepraszam, którędy do oceanu? Czy możesz powiedzieć mi, gdzie go znajdę?"
Wzruszające? Gdybyśmy tylko przejrzeli na oczy i zobaczyli, wówczas również byśmy
zrozumieli.
 

Sieci społecznościowe

Tagi