Osoby mające wpływ na badania i nauczanie medycyny, zasiadają w zarządach firm farmaceutycznych

Po latach śledzenia powiązań finansowych lekarzy i producentów leków, uwaga kieruje się teraz ku szefom akademickich ośrodków medycznych, którzy jednocześnie są członkami zarządów firm farmaceutycznych.

Nowe badanie wykazało, że w 2012 r. w zarządach prawie 40 proc. producentów leków na świecie, i niemal wszystkich w USA, była co najmniej jedna osoba, która równocześnie pełniła funkcję prezesa lub dyrektora kliniki uniwersyteckiej, rektora lub dziekana szkoły medycznej, szefa ośrodka badań medycznych itp.

Dlaczego to ma znaczenie? Podwójna rola może prowadzić do konfliktu interesów, ponieważ osoby te „wywierają znaczny wpływ na badania oraz misje klinik i ośrodków edukacyjnych”, dbając jednocześnie o dobro producentów leków. Członkowie zarządów firm farmaceutycznych zarabiali w 2012 r. średnio 312 564 dol.

„Do kompetencji tych osób należy szereg decyzji, np., jeśli chodzi o dysponowanie zasobami finansowymi na badania, zasady i regulacje, metodologię nauczania. To są kluczowe decyzje. Potencjalnie może pojawić się konflikt interesów. Musimy brać pod uwagę scenariusze, w których rola pełniona w jednej instytucji może wpływać na rolę w drugiej” - mówi Walid Gellad, współautor badania i asystent profesora medycyny na Uniwersytecie w Pittsburghu. 

Kwestia ta jest podnoszona w czasie, gdy rząd USA zmusza przemysł farmaceutyczny do ujawniania, ile ten płaci lekarzom, w odpowiedzi na obawy, że tego typu finansowe powiązania mogą nadmiernie wpływać na praktykę lekarską i na badania. Ustawa, zakazująca przekazywania jakichkolwiek korzyści majątkowych lekarzom przez producentów leków, ma wejść w życie w tym roku.

Próba zablokowania relacji między przemysłem farmaceutycznym i centrami medycznymi podejmowana jest nie po raz pierwszy. W 2007 r. stwierdzono, że 60% osób na kierowniczych stanowiskach w akademickich ośrodkach medycznych i szpitalach uniwersyteckich współpracowało w jakiejś formie z przemysłem farmaceutycznym. Osoby te były płatnymi konsultantami naukowymi, doradcami lub członkami zarządu.

Jak rozwiązać ten problem? Arthur Caplan, szef wydziału etyki medycznej na Uniwersytecie Nowojorskim zauważa, że proponuje się coś pośredniego między pełnym ujawnieniem związków, a całkowitym zakazem tego typu relacji. Aby naukowcy byli wiarygodni, nie mogą mieć żadnych zobowiązań wobec branży farmaceutycznej. Ale gdzieś muszą zbierać fundusze i tworzyć agendy swoich instytucji. Stąpają po cienkiej linie. Ta grupa zawodowa potrzebuje wyznaczenia jasnych granic i wskazówek, jakie wzajemne relacje i działania mogą być akceptowane.

Ann Bonham, dyrektor ds. naukowych w American Association of Medical Colleges, stwierdza: „AAMC zaleciło, by wszystkie instytucje wdrożyły politykę rozwiązywania konfliktów interesów, dokonały przeglądu niektórych powiązań finansowych między instytucjami lub ich pracownikami i opracowały bezkonfliktowe modele współpracy”.

 

 

Na podst. Why People Who Influence Reseach Are Popular in Pharma Boardrooms, Ed Silverman, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi