OTWARTOŚĆ NA KAIROS o. Włodzimierz Zatorski OSB

Co zrobić, by nie dać się zamknąć w bezdusznym upływie chwil?

Wpierw i przede wszystkim trzeba odkryć w sobie wymiar osobowego życia i podstawową prawdę z nim związaną, że nie możemy inaczej stać się sobą, jak tylko w szczerym, bezinteresownym darze z siebie dla drugiego (zob. KDK 24). Egocentryzm zamyka na kairos. Zasada bezinteresownego daru z siebie musi się wyrażać w konkretnych postawach, szczególnie w stosunku do ludzi. Po naszych postawach jesteśmy w stanie rozpoznać, czy rzeczywiście nosimy w sobie otwartość na innych, czy przypadkiem nie jest to jedynie nasze mniemanie. Warto w tym miejscu sobie uświadomić, że najlepszym lekarstwem dla człowieka jest drugi człowiek. Warunkiem jest autentyczne spotkanie osobowe. W firmie także można i trzeba budować na relacjach osobowych, które odpowiadają godności człowieka, a ponadto najbardziej pobudzają do odpowiedzialności.

Konkretna postawa, która powinna przyjąć w firmie ustalone zasady i etos, musi być codziennie weryfikowana. Ona jest sprawą podstawową. Jednak bez wysiłku otwierania się na żywe spotkanie z Bogiem, trudno nam będzie się otworzyć na nie w sytuacjach zaskakujących. Dlatego modlitwa osobista powinna być codzienną praktyką. Nie może to być „spełnianie obowiązku modlitwy”, ale autentyczny wysiłek stawania przed Bogiem. Bardzo zalecana jest medytacja rano i wieczorem. Medytacja, która jest wysiłkiem stawania przed Bogiem, który nas nieustannie stwarza, niejako niesie w istnieniu. Nie musi być ona bardzo długa – zazwyczaj proponuje się 20 minut rano i 20 wieczorem – jednak przy dużym napięciu czasowym mogą to być krótsze momenty, ale jednak być powinny. Podobnie liturgia godzin choćby w minimalnym wymiarze uświadamia nam, że nie jesteśmy sami przed Bogiem, ale stanowimy Kościół, Ciało Chrystusa, wspólnotę, w której ćwiczymy się odkrywać prawdziwe życie. Liturgia jednocześnie niesie w sobie całe doświadczenie wieków i pokoleń ludzi, którzy żyli przed nami i także odkrywali swoje misterium bycia przed Bogiem. Dalej ważne jest słuchanie słowa Bożego, lectio divina, spotykanie się z tym słowem, aby nas ono dotknęło.

Na to wszystko musi być czas w naszym chronos. Musimy w nim mocno osadzić takie momenty przeznaczone na to, co pozwala nam odkryć naszą zasadniczą tożsamość przed Bogiem. Wszystko inne musi się zmieścić pomiędzy tymi filarami naszego codziennego życia. Do tego trzeba doliczyć czas na spotkanie z ludźmi zarówno w życiu domowym, jak i w firmie czy gronie przyjaciół. Musimy mieć czas na spotkanie się z innymi jako osobami. Oczywiście przede wszystkim musi to dotyczyć spotkania w rodzinie, małżeństwie, z dziećmi, bliskimi. Nie wolno dać sobie tego czasu odebrać! Szczególnymi momentami odkrycia ważności takiego spotkania są trudne doświadczenia, chwile kryzysu, cierpienia. Jeżeli dobrze przeżyjemy takie chwile, to stają się one mocnym fundamentem wzajemnych więzi i ostatecznie po tym czasie człowiek może Bogu podziękować, że był ten moment kryzysu, który pogłębił wzajemne relacje. Te momenty zazwyczaj także mobilizują nas do modlitwy i poprzez to budowania więzi w oparciu o Boga, a nie jedynie naturalną, spontaniczną sympatię.

Ten czas spędzony z innymi jako osobami ma być dla nas przede wszystkim czasem spotkania, a nie załatwiania czegokolwiek innego. Jest to jednocześnie bezpośrednie ćwiczenie się w otwieraniu się na kairos. Jeżeli nie ustalimy sobie odpowiedniego czasu w chronos na te praktyki, trudno nam będzie w ciągu dnia rzeczywiście otworzyć się na kairos, który się pojawi.

To samo dotyczy także np. firm i innych wspólnot życia, nie tylko małżeństwa i przyjaźni. Wydaje się, że również w wymiarze społecznym, trzeba praktykować otwieranie się na kairos. Chodzi o szczególne chwile przeżywane zupełnie inaczej niż w napięciu zaangażowania w pracę. Do nich należy czas osobowych kontaktów ze współpracownikami, czas zwykłej rozmowy o ludzkich troskach i radościach. Jednak sam ten horyzontalny, ludzki wymiar nie wystarczy. Trzeba świadomości bycia przed Bogiem i dla Niego. Wskazana byłaby wspólna modlitwa i może coś więcej? To jednak zależy od samej wspólnoty i możliwości czasowych i organizacyjnych. Nie może to jednak być wprowadzone na siłę, gdy pracownicy nie rozumieją wartości samych spotkań i modlitwy. Bardzo ważne są w tym względzie chwile próby, jakie zazwyczaj firma przeżywa. One wielu mobilizują do modlitwy.

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi