Owoce zimą wg. św. Hildegardy z Bingen cz.2

Z tego co pisze święta Hildegarda, można się domyśleć, że nasz organizm, by w pełni strawić te owoce, musi wydzielić wiele kwasów żółciowych, a to niepotrzebnie i dotkliwie zakwasza nasze jelita, pogarsza stan naszej flory jelitowej itd .  Podobnie odradzała spożywanie brzoskwiń, które m.in. powodują zaflegmienia, zakłócenia w przemianie materii. Ale i tu św. Hildegarda podaje wiele bardzo pożytecznych zastosowań różnych części tego drzewa. Ciekawe jest więc to, że nic nie jest niepotrzebne, tylko na swój właściwy sposób przydaje się człowiekowi. Gdy pisałam o gruszy, z kolei opisałam cenne działanie oczyszczające gotowanych jej owoców, zaś inne części tego drzewa (liście, kora, sok…) nie nadają się na lekarstwa (za to rosnąca na gruszy jemioła ma wiele właściwości leczniczych).   Jedne drzewa służą naszemu zdrowiu owocem inne np. liśćmi (choć poznaliśmy i takie „cudowne drzewa”, które służą człowiekowi „całymi sobą” jak np. kasztan jadalny).

Jeśli chodzi o suszone – lub świeże owoce w zimie (gdyż daktyle, w dodatku niesiarkowane, dostałam ostatnio w prezencie, właśnie „w wersji” świeżej), to korzystać możemy jeszcze np. z morwy – białej lub czarnej, żurawiny, o rodzynkach już wspominałam. Ze śliwowatych, od czasu do czasu możemy sięgnąć po morele, tym bardziej, że obfitują w żelazo. Pamiętajmy jednak, że mają to być morele naturalnie suszone na słońcu. Wiemy, że wszelkie suszone owoce często są konserwowane szkodliwymi substancjami, najczęściej dwutlenkiem siarki i ważne jest, by wyszukiwać produkty bez konserwantów.

Jeśli, więc,  najdzie nas ochota zjedzenia teraz jakichś owoców, czy zaserwowania naturalnych pyszności  do orkiszowego ciasta, habermusu, czy innej potrawy, mamy spory wybór, tym bardziej, że możemy też sięgnąć po weki, o które zadbaliśmy, gdy był sezon: malinowe, jeżynowe, wiśniowe, porzeczkowe, pigwowe, z nieszpułki czy derenia jadalnego…Smacznego!

 

http://www.hildegarda.edu.pl/owoce-zima/

Sieci społecznościowe

Tagi