PERMANENTNA WARTOŚĆ Anthony de Mello

Przejdźmy do innej już kwestii – pozostaje jeszcze problem wartości osobowej. Wartość
osobowa nie jest równoznaczna z poczuciem własnej wartości. Jakie są źródła poczucia
własnej wartości? Sukcesy odnoszone w pracy zawodowej? Posiadanie pieniędzy?
Atrakcyjność dla mężczyzn (jeśli jesteś kobietą) lub atrakcyjność dla kobiet (jeśli jesteś
mężczyzną)? Jakże to wszystko jest nieprawdziwe, jakże przemijające. Czy mówiąc o własnej
wartości, nie mówimy tak naprawdę o tym, jak odzwierciedlamy się w umysłach innych
ludzi? Ale czy musimy od tego się uzależniać? Swą wartość rozumiesz dopiero wówczas, gdy
przestajesz identyfikować się lub definiować siebie w kategoriach tych ulotnych przymiotów.
Jestem piękny nie dlatego, że wszyscy mówią, iż jestem piękny. W istocie nie jestem ani
piękny, ani brzydki. Są to cechy, które przemijają. Na przykład już jutro mógłbym nagle
przekształcić się w odrażająco szpetne stworzenie, ale nadal to będę ja. A potem, powiedzmy,
poddam się operacji plastycznej i znowu stanę się piękny. Czy moje "ja" staje się naprawdę
piękne? Trzeba wiele czasu, by kwestię tę bardzo wnikliwie przemyśleć. Problem ten jedynie
naszkicowałem, rzucając myśli jedne po drugich w skondensowanej formie, jeśli jednak
zastanowicie się nad tym głębiej, to zrozumiecie, o czym mówiłem. Przetrawicie rzecz całą i
odkryjecie tam kopalnię złota. Wiem o tym, bo pamiętam, jak wielki skarb odkryłem, gdy po
raz pierwszy zmierzyłem się z tymi problemami.
Przyjemne doświadczenia dodają życiu uroku. Doświadczenia bolesne tego nie
zapewniają. Jednak doświadczenia przyjemne – choć dodają uroku – same w sobie nie mogą
prowadzić do rozwoju. Do rozwoju wiodą bolesne doświadczenia. Cierpienie wskazuje na
istnienie w tobie takich obszarów, które są jeszcze nie rozwinięte, które muszą dojrzeć, ulec
transformacji i zmianie. Gdybyś wiedział, jak wykorzystać cierpienie, och, jakże mógłbyś się
rozwinąć! Ograniczmy się na razie do cierpienia natury psychologicznej, do wszystkich
negatywnych emocji, jakie nosisz w sobie. Nie trać czasu na żadne z nich. Już wam
powiedziałem, co z nimi możecie zrobić. Ogarnia cię rozczarowanie, gdy sprawy przybierają
inny obrót, niż ty byś tego oczekiwał. Obserwuj to! Zwróć uwagę, jak ten stan rzeczy
oddziałuje na ciebie. Jeśli to mówię, to nie dlatego by cię w tym względzie potępiać (w
przeciwnym bowiem razie złapalibyście się w pułapkę nienawiści do siebie samych).
Obserwujcie to tak, jakbyście swą obserwację skierowali na inną osobę. Przypatrzcie się temu
rozczarowaniu i przygnębieniu, które was ogarnia pod wpływem czyjejś krytyki. O czym to
świadczy?
Słyszeliście na pewno i takie wywody: "Co? Kto może twierdzić, że zmartwienie nie
pomaga? Z pewnością pomaga. Zawsze, ilekroć martwię się o coś, to to coś się nie zdarza!"
No tak, z pewnością, jemu to pomogło. Pamiętacie, jak ktoś inny mówił: "Neurotyk jest
osobą, która martwi się o coś, co nie zdarzyło się w przeszłości." Rzeczywiście. To jest
różnica. Zmartwienia, lęki – o czym one świadczą?
Negatywne uczucia. Każde negatywne uczucie można wykorzystać w rozwoju
świadomości, w jej rozumieniu. Dają ci one okazję, byś odczuł je i popatrzył na nie od
zewnątrz. Początkowo będzie ci towarzyszyła depresja, ale związek między owymi
negatywnymi uczuciami a depresją szybko zostanie przecięty. Kiedy to zrozumiesz, będzie
się ona pojawiać coraz rzadziej, aż w końcu zaniknie. Zresztą już wówczas i tak nie będzie to
miało dla ciebie żadnego znaczenia. Przed osiągnięciem oświecenia bywałem przygnębiony.
Po jego osiągnięciu nadal jestem przygnębiony. Ale stopniowo lub gwałtownie – lub nagle –
osiągniesz stan pełnego przebudzenia. Jest to stan, w którym porzuca się pragnienia i żądze.
Pamiętajcie jednak, co mam na myśli, mówiąc "pragnienia" i "żądze". Idzie o takie ich
rozumienie, według którego "nie mogę uważać się za szczęśliwego, nim nie osiągnę tego,
czego pragnę". Mam na uwadze te przypadki, w których szczęście pozostaje uzależnione od
zaspokojenia jakiegoś pragnienia

Sieci społecznościowe

Tagi