Pięć sposobów, by trzymać się z daleka od pułapki płynności obligacji

Inwestujący w obligacje przywykli zarządzać ryzykiem stopy procentowej i kredytowym, ale kryzys finansowy powinien ich nauczyć, że czasami równie ważne staje się zarządzanie ryzykiem płynności. I teraz mamy taki czas.

Płynności jest po prostu dużo mniej. Ostrzejsze wymogi kapitałowe, nałożone na banki, sprawiły, że te ścięły zapasy takich aktywów, jak obligacje korporacyjne. Przez to banki nie są w stanie być kupcami, kiedy inwestorzy chcą sprzedawać.


Ta dynamika płynności nasiliła prawdopodobnie ostatnie wyprzedaże wysoko dochodowych obligacji i bankowych pożyczek. Nie jest jasne, jak szybko stopy procentowe będą rosnąć, ale zapewne będą, a każdy ruch wzwyż może zwiększyć presję na sprzedaż. W najgorszym razie, będzie masowa rejterada z rynku i wątpię, by się wszyscy zmieścili w drzwiach.


Lecz ryzykiem płynności da się zarządzać. Może ono nawet zaoferować możliwości uzyskania dodatkowych zwrotów, przy właściwym horyzoncie czasowym. Bo kiedy płynność wysycha w jednym sektorze, potrafi się przelewać w innym.
Oto 5 rzeczy, które inwestor może dziś zrobić, aby utrzymać się na powierzchni:


1. Zmień podejście na wielosektorowe. Płynność ma charakter epizodyczny i może różnie wpływać na różne sektory. Gdy gdzieś są z nią kłopoty, holistyczne, dynamiczne, wielosektorowe podejście, które pozwala korzystać z szerokiego uniwersum aktywów o stałym przychodzie, zapewnia lepszą ochronę.


2. Zadbaj o gotówkę i nie pomijaj derywatów. Dzięki temu, że Fed udało się ściągnąć w dół stopę wolną od ryzyka, trzymanie zbyt dużej gotówki było w ostatnich 6 latach zabójcze dla zwrotów. Ale może się ona bardzo przydać, gdy dojdzie do umorzeń w sektorach o niskiej płynności. Dlatego właśnie amerykańskie fundusze inwestycyjne trzymały do sierpnia średnio 9% portfela w gotówce. Aby zrównoważyć jej wpływ na zwroty, można skorzystać z derywatów i zyskać ekspozycję na „syntetyczne" papiery wartościowe. Płynny rynek instrumentów pochodnych daje też dostęp do dodatkowej płynności.


3. Szukaj tych, którzy znają się na tradingu „z ręką na kierownicy". Historycznie rzecz biorąc, traderzy w firmach zarządzających aktywami najczęściej realizują zlecenia. Lecz, skoro banki wycofały się z handlu obligacjami, wzrosła odpowiedzialność traderów związana z zakupami. Najlepsi z nich są mistrzami w znajdowaniu źródeł płynności i wyzyskiwaniu do cna jej przypływów i odpływów. Aktywni traderzy zwiększają szansę na efektywne zarządzanie ryzykiem płynności.


4. Miej elastyczne horyzonty inwestycyjne. Zwłaszcza, gdy handel robi się nieelastyczny. Na dzisiejszych rynkach aktywów o stałym przychodzie nie należy zakładać, że płynność będzie akurat tam, gdzie będziemy jej potrzebować. Dlatego opłaca się dogłębnie analizować każdą możliwą inwestycję. Należy rozważyć różnorodne horyzonty czasowe, łącznie z „trzymaniem do terminu zapadalności". A jeśli to ostatnie, w przypadku konkretnych obligacji, nie wygląda atrakcyjnie, być może zechcesz też rozważyć kwestię bezpieczeństwa.


5. Zastanów się nad selektywnymi inwestycjami w prywatny kredyt. Wymogi kapitałowe wobec banków uwolniły tu atrakcyjne możliwości. Ponieważ banki wymyślają mniej kredytów i mniej pożyczają firmom średniej wielkości, powstałą próżnię wypełniają zarządzający aktywami. Rentowność wielu aktywów na tym rynku jest znacznie wyższa, niż w przypadku tradycyjnych obligacji. Powód jest prosty - inwestycje te nie są płynne. Ale, jak widzieliśmy, płynność nie jest tym, czym była kiedyś na rynku o stałym przychodzie. Inwestorzy z długim horyzontem czasowym mogą rozważyć wykorzystanie takiej „premii za niepłynność".

 

 

Na podst. Five Ways to Keep Out of the Bond Liquidity Trap, Douglas Peebles, Alliance Bernstein

 

Sieci społecznościowe

Tagi