Mapa, ukazująca ogrom Oceanu Plastiku

Nowe badania dowodzą, że w 5 subtropikalnych wirach oceanów świata pływają nieprzebrane ilości plastikowego „gruzu”. Wiatr, fale morskie i słońce sprawiają, iż plastik, którego produkujemy dziś 4 razy tyle, co w latach 80., rozpada się na drobiny wielkości ziarenek ryżu i w oceanach może go być znacznie więcej, niż sądzono.

Andres Cozar, wykładowca na Uniwersytecie w Kadyksie, jeden ze współautorów badania, opublikowanego w Proceedings of the National Academy of Sciences, zauważa, że w grę wchodzi ogromna masa plastikowych fragmentów o wielkości od kilku milimetrów do mikrona. „Nie wiemy jednak, co ten plastik robi. Gdzieś tam jest – obecny w życiu oceanu, w głębinach, lub jest rozbity na drobne cząstki, nie do wykrycia za pomocą sieci”.

Możemy się tylko domyślać, jaki te plastikowe fragmenty wpłyną na oceany, czyli na największy i najmniej zbadany ekosystem na Ziemi. „Niestety, nagromadzenie plastiku w głębokim oceanie może zmienić ten enigmatyczny ekosystem, zanim zdążymy go naprawdę poznać” – niepokoi się Cozar i dodaje: „Musimy dowiedzieć się więcej o drodze i ostatecznym losie „zaginionego plastiku””.

Tworzywa sztuczne wynaleziono w połowie XIX w., a masowo produkowane są od końca II wojny światowej. Oceaniczne śmieci bada się zaledwie od nieco ponad dekady.

„Ludzie zawsze sądzili, że przyczyny zanieczyszczeń są rozmyte, co oznaczało, że możemy odwrócić od tego naszą uwagę, w myśl zasady, że co z oczu, to z serca” - mówi Douglas Woodring, współzałożyciel Przymierza na rzecz Uzdrawiania Oceanów, charytatywnej grupy z Hongkongu, która walczy o zmniejszenie zanieczyszczenia oceanów plastikiem.

Pierwsza wzmianka o Rejonie Śmieci, luźnym zbiorze dryfujących szczątków, które gromadzą się w północnej części Pacyfiku, pochodzi 1997 r., kiedy natknął się na nie Charles Moore, wracający do Kalifornii po zawodach jachtowych.

Przełom nastąpił w 2004 r., gdy Richard Thompson, brytyjski biolog morski z Uniwersytetu w Plymouth, stwierdził, iż najwięcej morskiego gruzu jest z plastiku.

Badania nad zanieczyszczeniami mórz i oceanów są trudne także dlatego, że wymagają włączenia w nie ekspertów z rozmaitych dziedzin, od oceanografów po specjalistów od zarządzania odpadami.

„Jesteśmy na bardzo wczesnym etapie rozumienia tego zjawiska” - mówi Kara Lavender Law, oceanografka z amerykańskiego Towarzystwa Edukacji Morskiej. „Sądzimy, że w oceanie jest 10 czy 100 razy więcej plastiku, niż możemy się doliczyć, ale gdzie on jest? (…) A skoro nie wiemy, gdzie jest i jak wpływa na organizmy, nie możemy powiedzieć ludziom, jak duży jest problem”.

Cozar uważa, że jedną z odpowiedzi na zagadkę, co dzieje się z plastikiem, jest to, że niektóre z najdrobniejszych jego kawałków konsumowane są przez małe ryby, które żyją w mrocznej strefie mesopelagicznej, od 180 do 1000 m p.p.m. Niewiele o nich wiadomo, poza tym, że jest ich dużo. Chowają się w głębinach, unikając drapieżników, i dopiero w nocy wypływają ku powierzchni, aby się najeść.

„W żołądkach tych ryb znaleźliśmy plastik i teraz nad tym pracujemy” - wyjaśnia Cozar.

Jedną z najczęściej spotykanych ryb głębinowych jest ryba świetlikowata, która mieszka w centralnych wirach oceanicznych i jest głównym ogniwem między planktonem, a morskimi kręgowcami w strefie tropikalnej. Stworzenia te są podstawowym źródłem pożywienia dla ryb hodowlanych, w tym tuńczyka i miecznika. Plastik, który jedzą, trafia zatem do każdego na końcu łańcucha pokarmowego.

„Są sygnały, że małe ryby, żywiące się planktonem, są ważnym łącznikiem między plastikiem, a zanieczyszczeniem całego morskiego środowiska. Jeśli to się potwierdzi, może się okazać, że wpływ plastikowych zanieczyszczeń rozciąga się na drapieżniki morskie, na wielką skalę”.

 

Na podst. First of Its Kind Map Reveals Extent of Ocean Plastic, news.nationalgeographic.com

Sieci społecznościowe

Tagi