Pigułki na sen mogą być odpowiedzialne za wypadki i zabójstwa

Ambien, najbardziej popularny w Ameryce lek na receptę, ułatwiający zasypianie, może być powiązany z masakrami z użyciem broni.

Zanotowano liczne przypadki, w których Ambien mógł być bezpośrednią przyczyną groźnych sytuacji, włącznie z zabijaniem ludzi. W 2009 r. 45-letniemu Robertowi Stewartowi sąd postawił osiem zarzutów o morderstwo drugiego stopnia, po tym, jak w domu opieki zabił osiem osób. Nie postawiono mu żadnego zarzutu pierwszego stopnia, gdyż uznano, że po zażyciu Ambien mógł on mieć ograniczoną poczytalność. Z kolei sprawca krwawej strzelaniny, Thomas Chester, którego oskarżono o usiłowanie pięciu zabójstw, utrzymywał, do sytuacji, w jakiej się znalazł, doprowadziło go zażycie lekarstwa na sen, przepisanego przez lekarza.

W 1992 r. amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (FDA) dopuścił Ambien do obrotu. Od tamtej pory, informacje dla pacjentów, na temat niepożądanych skutków ubocznych, jakie ów specyfik wywołuje, mocno się zmieniły. Obecnie, możemy przeczytać: „Po zażyciu Ambien, możesz wstać nie do końca obudzony i wykonywać różne czynności. Następnego dnia rano możesz nie pamiętać, co robiłeś w nocy (...). Zgłaszane, niepożądane działania obejmują: prowadzenie samochodu (…), przygotowywanie i spożywanie jedzenia, rozmawianie przez telefon, seks, lunatykowanie”.

W sądach, sprawy związane z zażyciem Ambien obejmowały nie tylko zabójstwa, ale również molestowanie seksualne dzieci czy wypadki samochodowe. W jednym z takich przypadków, stewardesa Julie Ann Bronson z Teksasu przejechała trzy osoby, powodując u nich poważne obrażenia. Pani Bronson, tak naprawdę, ocknęła się dopiero następnego dnia rano, w więzieniu. Przyznała się do przestępstwa, jednak wymierzoną jej karę złagodzono, ze względu na działanie lekarstwa.

Choć Ambien budzi poważne zastrzeżenia, wciąż jest dostępny, bowiem rynek leków nasennych w USA wart jest miliardy dolarów i koncerny zrobią wszystko, by tych pieniędzy nie stracić.

Tylko w ostatnim roku amerykański departament zdrowia stwierdził, że ponad 2200 lekarzy podejrzanych jest to, iż zbyt lekką ręką wypisują leki na receptę. W przypadku 700 z nich uznano, że czynią to w sposób, który może zagrażać życiu i zdrowiu pacjentów. Chociaż w raporcie podkreślono, że niektóre z tych lekarstw mogą być skuteczne, to jednak lekarze przepisują je w ilościach, które nie są niezbędne dla celów kuracji, a co więcej, część z nich robi to za łapówkę.

Wkrótce po tym, jak ukazał się raport opisujący skutki zażywania Ambien, fundacja Centers for Disease Control and Prevention opublikowała dane, z których wynika, że w USA codziennie umiera 18 kobiet, z powodu przedawkowania leków na receptę. Zwykle chodzi o środki przeciwbólowe, takie jak Vicodin czy Oxycontin. W 2010 r. kobiety stanowiły 40% wszystkich zmarłych wskutek przedawkowania leków. To ponad 400% wzrost, w porównaniu z 1999 r.

Również leki przepisywane w przypadku innych chorób, takich, jak np. nadpobudliwość psychoruchowa (ADHD), mogą być niebezpieczne. W grudniu opublikowano raport z badań na ten temat, a Lilly Hechtman z Uniwersytetu McGill’a w Montrealu, która je prowadziła, stwierdziła: „Mamy nadzieję, że nie uczynią one [leki na ADHD] pacjentom nieodwracalnej szkody, bo w tym przypadku, to dzieci ostatecznie zapłacą najwyższą cenę”. 

Na podst. worldtruth.tv

 

Sieci społecznościowe

Tagi