Po co nam witaminy?

Sezon na antybiotyki, syropy i leki antygrypowe dobiegł końca. Teraz szukamy środków na poprawę samopoczucia, kondycji i oczywiście urody.

Przesilenie wiosenne już za nami. Po ostatnim, marcowym ataku wirusów nie został nawet ślad, o czym można się przekonać, wchodząc do aptek. Gripex, Tabcin, Aspiryna już oddały pole witaminom i suplementom diety.

Zdrowy rozsądek|

Wybór jest olbrzymi. W każdej dobrze zaopatrzonej aptece znajdziemy kilkaset pozycji w działach takich jak nutrikosmetyki, suplementy, witaminy. Dostępne bez recepty, reklamowane w mediach, są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Nic, tylko zażywać. Czy warto jednak po nie sięgać? Można, ale zachowując zdrowy rozsądek – radzą lekarze. Nie należy łączyć suplementów, bo wiele z nich zawiera ten sam lub podobny zestaw witamin i składników odżywczych. A przedawkowanie niektórych witamin, jak podkreśla dr Beata Cisiecka, jest bardziej niebezpieczne od ich niedoboru. Dotyczy to np. witaminy A czy B6. Nadmiar witamin może spowodować groźne dla zdrowia, a nawet życia konsekwencje: zaburzenia pracy serca czy ośrodkowego układu nerwowego.

Choć zdaniem wielu lekarzy suplementy diety i zestawy witamin to droga na skróty po zdrowie. Wczesna wiosna to okres, kiedy sięganie po nie jest zrozumiałe, a czasami wręcz konieczne – brakuje bowiem naturalnych źródeł wielu witamin i mikroelementów, takich jak sezonowe warzywa i owoce, na które trzeba czekać co najmniej do końca maja. Jednym z bardziej popularnych suplementów jest betakaroten, który przygotowuje skórę na promienie wiosennego słońca. Latem można go szukać w pomarańczowych i żółtych warzywach, ale wczesną wiosną jego pewnym źródłem jest niewielka kapsułka.

Kilkanaście minut spędzonych między półkami w dużej aptece w warszawskim centrum handlowym pozwala sądzić, że wśród licznych suplementów największą popularnością cieszą się wszelkiego rodzaju wspomagacze odchudzania: błonnik, kapsułki zmniejszające łaknienie, poprawiające metabolizm, ograniczające wchłanianie tłuszczów, węglowodanów, kalorii, saszetki do rozpuszczania w wodzie, herbatki regulujące trawienie czy kawa, która stymuluje odchudzanie. Farmaceutka zapytana o opinię na temat skuteczności upatrzonego suplementu (drogiego) doradza mi znacznie tańszy błonnik. – Bez diety i odpowiedniej dawki ruchu żaden preparat nie będzie skuteczny. A dobry błonnik to podstawa odchudzania – mówi.

Błonnik można też oczywiście znaleźć zarówno w warzywach, owocach, jak i chlebie wieloziarnistym czy otrębach. Ale jego ilość w codziennej diecie w praktyce jest znikoma, więc zażywanie zawierających go preparatów w wielu przypadkach okazuje się kluczem do sukcesu w odchudzaniu.

Dobre bakterie

Błonnik może także pomóc w wyregulowaniu pracy układu trawienia. Ale nie wszyscy mogą po niego sięgać bez ograniczeń. Osoby z wrażliwym jelitem, stanami zapalnymi czy innymi jego schorzeniami lepiej zrobią, wybierając równie dostępne probiotyki. Te mikroorganizmy bakteryjne, tzw. dobre bakterie, możemy kojarzyć z koniecznych często zimą antybiotykoterapii – lekarze, przepisując antybiotyk, zwłaszcza dzieciom, zalecają też przyjmowanie probiotyków. Można je jednak również z powodzeniem stosować samodzielnie: probiotyki namnażają się w jelitach i uniemożliwiają rozwój innych, szkodliwych dla organizmu drobnoustrojów. Wytwarzany przez nie kwas mlekowy sprzyja utrzymaniu prawidłowego odczynu pH w jelitach. Probiotyki odtruwają też organizm i ułatwiają wchłanianie substancji odżywczych, ważnych dla zdrowego funkcjonowania organizmu.

 

Źródło: newsweek.pl

Sieci społecznościowe

Tagi