Pod wieloma względami, bogacze są podobni do mnie, czy do ciebie

Po latach snucia domysłów, wreszcie przeprowadzono porządne badanie. PNC Wealth i Values Survey wzięły pod lupę osoby, których majątek wynosi od 500 tys. dol. do ponad 10 mln dol. Pytano je o politykę, różne zagadnienia społeczne czy dotyczące nierówności ekonomicznych.

Zamożni ludzie w wielu kluczowych kwestiach mają rzeczywiście odmienne zdanie od większości społeczeństwa, ale nie oznacza to, by byli mniej świadomi, czy też mniej przejęci, sytuacją osób uboższych. Interesuje ich polityka, problemy społeczne, jak płaca minimalna czy imigracja, chcą też wspierać organizacje stwarzające innym większe możliwości. Żywo ich obchodzą militarne zaangażowanie się USA za granicą czy reformy dotyczące edukacji. Nie różnią się w tym od reszty obywateli.

43% badanych, mających ponad 5 mln dol., podchodzi przychylnie lub neutralnie do nakładania wyższych podatków na lepiej zarabiających. Wśród posiadaczy ponad 1 mln dol. odsetek ten rośnie do 59%.

Nie mówią jednak: „nakładajcie na mnie podatki”. Raczej chodzi o to, że są skłonni podzielić się swymi dochodami, jeśli te pieniądze będą mądrze wykorzystane i pomogą rozwiązywać problemy strukturalne.

W kwestii dawania, podstawową sprawą jest czas. Zamożni ludzie nie mają go za wiele, więc, zamiast poświęcać go na działalność dobroczynną, kosztem innych zajęć, wolą wspierać finansowo organizacje charytatywne.

Partie polityczne wspierają rzadziej, niż się zdaje. Zrobiło tak w tym roku jedynie 26% mających mniej niż 5 mln i 38% osób, które posiadają więcej.

Do tych ostatnich należy 61-letni Alexander Allen. Uważa się za libertarianina i głosuje zwykle na Republikanów. Nie ma dzieci i wraz z żoną planują, że swój majątek przekażą po śmierci organizacjom charytatywnym. Skupiają się przede wszystkim na tych, którzy pomagają żołnierzom i zwierzętom. Natomiast partie polityczne zajmują na ich liście dalekie miejsce. Zdaniem Allena, rząd nie potrafi poradzić sobie ze wszystkimi problemami społecznymi. „Wydajemy nasze pieniądze bardzo niemądrze”mówi. „Jestem zdecydowanie za tym, by pomagać tym, którzy nie są w stanie pomóc sobie sami”.

Okazuje się również, że dzieci zamożnych rodziców przeważnie nie mogą liczyć na ich wsparcie materialne po zakończeniu nauki. 63% badanych, posiadających ponad 1 mln dol., nie pomaga swym dorosłym dzieciom, jeżeli te nie studiują. Nawet wśród mających więcej niż 5 mln, podobnie postępuje ponad połowa badanych.

Są oczywiście obszary, gdzie bogaci zachowują się dokładnie tak, jak głoszą stereotypy. Większość z nich nie strzyże swoich trawników, nie zajmuje się sprzątaniem domu, drobnymi naprawami czy malowaniem. Jednak, jeśli chodzi o rodzinne obowiązki, różnice znikają. Ci, którzy posiadają ponad 500 tys. dol., opiekują się swymi wnukami równie często, co osoby uboższe. 33% robi to regularnie.

Jakie stąd wnioski? Bogacze i ci mniej zamożni mają ze sobą więcej wspólnego, niż sądzi nie tylko przeciętny Amerykanin, ale i wielu ekspertów. Według obiegowej opinii, jeśli masz dużo na koncie, większe jest prawdopodobieństwo, że będziesz zwolennikiem prawicy, a jeśli twoja sytuacja materialna jest trudna, to częściej będziesz głosował na lewicę. Ale z badania wynika, że raczej wszyscy ciążą ku centrum.

 

Na podst. In Some Ways, the Rich Aren’t So Different From You and Me, Paul Sullivan, The New York Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi