Podejmując efektywne działania przeciw temu, co niepowstrzymane

Skutki zmian klimatycznych to nie melodia przyszłości. Dotyczą nas - tu i teraz. Nikt nie może już nic zrobić, aby zapobiec uderzeniu. W ciągu następnego ćwierćwiecza, w południowo-wschodnich stanach USA podwoi się liczba zgonów z powodu upału. Straty w zbiorach, wskutek niekorzystnych warunków pogodowych, które kiedyś zdarzały się raz na 20 lat, będą miały miejsce pięć razy częściej.

Taka będzie nasza przyszłość, nawet jeśli wszyscy ludzie na Ziemi natychmiast przestaną spalać węgiel, gaz, ropę, drewno i przestawią światową gospodarkę na wiatr i słońce. Zmiany będą spowodowane CO2 wyemitowanym już dawno temu do atmosfery. Tę ponurą przyszłość zapowiada obszerny raport, opublikowany przez Risky Business Project, koalicję polityków i biznesmenów, reprezentujących różne poglądy.

Po pierwsze, wydaje się już niemal pewne, że temperatura na świecie wzrośnie o ponad 2 stopnie Celsjusza powyżej średnich temperatur z końca XIX w. Światowi przywódcy wielokrotnie obiecywali, że nigdy nie przekroczymy tego pułapu, powyżej którego, ryzyko związane z klimatem gwałtownie wzrośnie.

Po drugie, mimo rosnącej świadomości zagrożeń związanych z naszą niepohamowaną konsumpcją paliw kopalnych, nie mamy zamiaru zerwać z nałogiem i znaczną część zasobów ropy, gazu i węgla zostawić w ziemi. Efekty zmian klimatycznych w ciągu najbliższych kilku lat mamy już zagwarantowane. Nieważne, czy będziemy kontynuować emisję CO2 w obecnym tempie, czy uda nam się ją w jakiś sposób ograniczyć i przestawić gospodarkę na coś innego. Temperatura i tak wzrośnie o tę samą wartość. Redukcja emisji CO2 pomogłaby natomiast zapobiec jeszcze poważniejszym zagrożeniom, ale dopiero za 50, 75 i 100 lat. W odpowiedzi na bardziej bezpośrednie niebezpieczeństwa, możemy już tylko „inwestować w dostosowywanie się”.

Co zatem robić? Właściciele domów w Red Hook w Nowym Jorku i w okolicach Coney Island powinni rozważyć budowę zabezpieczeń, bo ryzyko zalania tego obszaru w ciągu najbliższych 25 lat wynosi 1 do 100. Szpitale w południowo-wschodniej części Nowego Jorku powinny zwiększyć zatrudnienie. Rząd federalny powinien rozważyć, co się stanie z budżetem, gdy trzeba będzie odbudowywać każde miasto, w które uderzy huragan, nie wspominając już o wyższych kosztach silnie dotowanych ubezpieczeń rolniczych i od powodzi.

Ale to nie wszystko. Potrzebujemy bardziej realistycznej, szczegółowej i dopracowanej oceny potencjalnych zniszczeń. Dzięki temu, będziemy mogli skuteczniej reagować. Wzrost temperatur o 2 stopnie lub więcej oznacza, że świat stanie przed nieosiągalnymi celami.

Analiza Risky Business uświadamia biznesowi, jakie szkody powstaną w konkretnych miejscach i sektorach gospodarki, kiedy temperatury wzrosną o ponad 2 stopnie. Podaje ocenę kosztów i korzyści związanych z adaptacją, która może zmobilizować nas do podjęcia skutecznych działań.

W 2100 r. warte dziś 507 mld dol. nieruchomości nadmorskie znajdą się pod wodą - jeśli nadal będziemy emitować CO2 w niezmienionym tempie. Dla Nowego Jorku szansa na wzrost poziomu mórz o 7 stóp wynosi 1 do 100. Plony na południowym i środkowym zachodzie USA oraz na wielkich równinach mogą spaść nawet o 70 proc., kiedy palący żar rozleje się po całej środkowej części kraju.

Szanse na to, że w ostatnich dekadach XXI w., w Nebrasce, zmiany klimatyczne zmniejszą produkcję rolną na głowę mieszkańca o prawie 2000 dol., to 1 do 20. W przypadku Dakoty Północnej, prawdopodobieństwo, że wydajność spadnie o 1600 dol. na osobę, bo pracownicy będą się chronić w domach przed słońcem, wynosi 1 do 20. Prawdopodobieństwo, że koszty energii wzrosną w Arizonie o 800 dol. na mieszkańca, to także 1 do 20.

Te „szanse” są łatwiejsze do zrozumienia, niż abstrakcyjne, zawiłe szacunki Panelu ds. Zmian Klimatycznych przy ONZ, że zapobieganie wzrostowi temperatur powyżej 2 stopni Celsjusza, w stosunku do poziomu sprzed ery przemysłowej, będzie kosztować do 2100 r. 11 proc. konsumpcji globalnej gospodarki, która będzie 3 do 9 razy większa, niż dziś.

Pytanie dla liderów biznesu i wyborców brzmi: co jest warte unikania tych kosztów?

Może to nowe rozumienie, szczegółowe, konkretne, pokazujące rozmiar i rozkład w czasie, bardziej do wszystkich przemówi. Niektórzy optują za podatkiem węglowym, inni dorzucają do tego jeszcze rozwój badań nad konkurencyjnymi kosztowo technologiami, które USA mogłyby też udostępnić wielkim emitentom zanieczyszczeń jutra: Chinom i Indiom.

Tylko nie chowajmy głowy w piasek.

 

Na podst. Taking Effective Action Against the Unstoppable, Eduardo Porter, The New York Times

Sieci społecznościowe

Tagi