Poznanie po owocach o. Włodzimierz Zatorski OSB

Jak rozpoznać, co jest dobre, a co złe? Poznacie ich po ich owocach (Mt 7,20). To wskazanie pada w Ewangeliach kilka razy. Między innymi w kontekście ostrzeżenia przed fałszywymi prorokami (zob. Mt 7,15–20).

A co to są owoce? Owocami są w nas takie postawy, które budują prawdziwe życie. Są one wymienione między innymi w 5. rozdziale Listu do Galatów. Święty Paweł przeciwstawia sobie, w tym fragmencie, ciało i ducha: 22 Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierp­liwość, uprzejmość, dobroć, wierność, 23 łagodność, opanowa­nie. (Ga 5,22n) Do tej listy należy niewątpliwie dodać pokorę i przebaczenie. Szczególnie ważne od strony rozpoznania są pierwsze trzy: miłość, radość, pokój. Jeżeli coś buduje miłość, autentyczną miłość, daje radość, czego jednak nie należy mylić z wesołkowatością, są to owoce Ducha, które są zawsze głębokie i trwałe, nie są jednak ostentacyjne. Najlepiej chyba uchwycić pokój. Miłość niesie w sobie pewne emocje, podobnie radość, natomiast pokój jest wyciszony. Owocami jest to, co buduje relacje międzyludzkie, dobre współżycie. Nie ma życia solo, życie solo to właściwie istota piekła.

Kiedy mówimy o szczerej i czystej intencji, to w istocie chodzi nam o właściwą dyspozycję w nas przy podejmowaniu jakiegoś działania. Jednak tym, co robimy z dobrymi intencjami, można sprawić komuś przykrość. Przykładem są nadopiekuńcze mamusie, które są tak „dobre”, że potrafią zrobić ze swoich dzieci życiowe kaleki. Tak naprawdę intencja takiej matki nie jest dobra, choć ona sama uważa, że tak jest. W istocie chodzi jej bowiem o zaspokojenie swej macierzyńskiej potrzeby. Jest to jeden z przykładów, gdy przeżywanie intencji jako dobrej nie odpowiada rzeczywistości. Tutaj dotykamy zagadnienia wielości intencji w jednym działaniu. Właściwie nigdy w naszym działaniu nie ma tylko jednej intencji. Istnieje zawsze ich wiele na różnych poziomach i w zakresie różnych wymiarów i skutków naszego działania. Jeżeli np. pomagamy sąsiadom, gdy nas o to proszą, to robimy to z życzliwości do nich, ale też przecież liczymy na to, że i oni nam pomogą, gdy będziemy w potrzebie. Więc jest to także nasz interes. A ponadto mogą się pojawić także inne intencje, np. przy okazji uda mi się załatwić coś swojego lub mieć będę satysfakcję, że robię coś dobrego itd. Główna intencja jest najważniejsza, ale istnieje także szereg innych o różnej wartości moralnej. Ale która z nich jest naprawdę wiodąca, nie możemy być tego naprawdę pewni. Ponadto potrafimy się znakomicie oszukiwać i wmawiać sobie dobre intencje. Zresztą łatwo wysuwamy na czoło intencje szlachetne, ukrywając te mniej szlachetne.

Kryterium rozpoznania tego, co robimy, a także czy nasze intencje są dobre czy złe, są owoce, które mówią, czy to, co zrobiliśmy, jest naprawdę dobre. Jeżeli człowiek ma być sobą, powinien być tym, kim został stworzony, a został stworzony jako dobry, dla spełniania dobrych czynów: Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef 2,10). Czy nasza intencja była naprawdę dobra, poznajemy po tym, że owoce naszego działania są autentycznie dobre. Wtedy mamy potwierdzenie, że ta intencja była dobra, że pochodziła z prawdziwego źródła naszej tożsamości, którym jest Bóg.

Można zapytać: Jeżeli poznajemy po owocach, które przecież są skutkiem, a nie przyczyną naszego postępowania, to w jaki sposób wiemy przed podjęciem czynu, czy zrobimy dobrze? Decyzje, jakie podejmujemy, wynikają z kontekstu, w jakim żyjemy. Zazwyczaj potrzeba podjęcia decyzji pojawia się wówczas, gdy do takiej decyzji dorastamy. Żeby dotknąć jakiegoś problemu, trzeba do niego dorosnąć, czyli osiągnąć pewien stopień dojrzałości. Jeżeli małemu dziecku daje się do rozstrzygnięcia problem ze świata dorosłych, niszczy się je. Tak bywa np. w przypadku dzieci alkoholików, które zbyt wcześnie muszą przyjmować na siebie odpowiedzialność, jaka należy do dorosłych. W rozwoju tych dzieci następuje zaburzenie. Do podjęcia problemu trzeba dojrzeć, a to oznacza doświadczyć czegoś podobnego lub analogicznego, uświadomić sobie, jakie to przynosi skutki, czym grozi itd. W efekcie wyrabia się w nas intuicja. Dzieje się tak jednak tylko wówczas, gdy żyjemy przytomnie. Jeżeli żyjemy według schematów, właściwie niczego się nie uczymy. Tak bywa z ideologami tzn. takimi, którzy wiedzą wszystko, bo im ktoś powiedział lub sami to wyczytali, żyją tylko tym, co im „włożyli” do głowy. Tacy ludzie nawet nie będą mieli problemów, bo będą widzieli tylko to, co mieści się w schemacie. A jeżeli się w schemacie nie mieści, to i tak to do schematu sprowadzą.

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi