Pozwólcie nam żyć, kiedy jesteśmy młodzi i odłożyć ambicje na później

W kulturze tej oczekuje się od pracowników, że będą się wspinać po szczeblach kariery jak najszybciej i w jak najmłodszym wieku, jak się da. Stoi to w sprzeczności z resztą naszego cyklu życia. 20- 30- i 40-latkowie chcą nie tylko pracować, ale także budować więzi w życiu prywatnym i wychowywać dzieci. Co więcej, kultura ta ignoruje fakt, że ludzie żyją dziś dłużej i są zdrowsi, niż kiedyś, przez co więcej z nas chce i może realizować swe ambicje nawet po 70-tce.

Pora przedefiniować „harmonogram” sukcesu zawodowego.

Proces zdrowienia powinien zacząć się od zrozumienia, dlaczego tempo robienia kariery ciągle przyspiesza. Dominują tu dwa czynniki. Pierwszy, to zdolność niektórych sektorów (jak fundusze hedgingowe i branża technologiczna) do „produkowania” niewyobrażalnie bogatych, młodych ludzi. Skoro można zarobić dziesiątki milionów przed 35 rokiem życia, to dlaczego się nie zabijać, aby to osiągnąć?

Drugi czynnik to splendor, jaki obecnie wiąże się z młodością. Wystarczy wziąć do ręki czasopisma w supermarketach.

To dążenie do „wcześniej, szybciej, wyżej” zaraża wszystkie części korporacyjnej Ameryki. Rekruterzy rutynowo uznają, że jeśli ktoś nie zrobił kariery w „odpowiednim tempie”, to jest w jakiś sposób „przegrany”. Zbyt wielu szefów uważa, że ambitny podwładny nie wychodzi z pracy przez całą dobę.

Nie musi tak być. Firma może stworzyć warunki, tak zaprojektować miejsca pracy, aby ludzie spędzali w niej mniej czasu i nadal dążyli do bycia liderami. Jeśli alternatywne ścieżki wspinaczki w górę nie są możliwe, jest to wina przedsiębiorstwa: wypadkowa lenistwa jego kierownictwa i braku wyobraźni.

Mentalność „szybkiej drogi na szczyt” nie pasuje do drugiej połowy życia człowieka. Żyjemy dłużej, nasze dzieci (miejmy nadzieję) pójdą na swoje, a my znowu będziemy mieć mnóstwo czasu. Nie ma powodu, by 50- 60- czy 70-latek nie miał być równie wydajny zawodowo, jak osoba przed 30-tką.

Lista tych, których mądrość i doświadczenie wsparły ich ogromne osiągnięcia w późniejszym wieku, jest inspirująca. Pułkownik Harland Sanders otworzył swój pierwszy sklep Kentucky Fried Chicken gdy miał 65 lat. Daniel Defoe skończył pisać „Robinsona Crusoe” tuż przed swymi 60. urodzinami, a Peter Mark Roget wymyślił słownik synonimów, gdy skończył 73 lata. W USA 25% nowych przedsiębiorców to osoby między 55 a 64 rokiem życia. Dekadę temu było ich 15%.

I nie lekceważcie energii ludzi po 50-tce. Gdy dzieci się usamodzielniają, niejeden rodzic odzyskuje niespożyty wigor. Dla tych, którzy nadal chcą zrobić coś wielkiego, ten cały pęd wreszcie ma sens.

 

Na podst. Let us live while we are young and put our ambitions on ice. Jody Greenstone Miller, The Financial Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi