Przejęcie kontroli nad czasem to jedyny rozsądny cel finansowy

Mam 30 lat. Większość moich znajomych haruje jak wół, w pracy, której nienawidzą. Ich życie to pozbawiona snu histeria, którą podtrzymuje nadzieja na przyszłe korzyści. Jedną z rzeczy, których starsi Amerykanie najbardziej żałują w życiu, jest to, że byli zbyt zajęci, aby mieć czas na przyjemności. Dużo pracowali, za mało byli z rodziną, nie chodzili na spacery... Po prostu - nie cieszyli się życiem. Niewielu w moim wieku bierze sobie do serca ich przestrogi.

Psychologia uczy, że utrzymywanie kontroli nad swoim czasem jest kluczowe dla bycia szczęśliwym. Ludzie przestają nad nim panować, w pogoni za dobrami materialnymi, do których tak szybko się przyzwyczajają. Bez względu na to, jak bardzo kochasz swoją pracę, powinien zrobić wszystko, aby przejąć kontrolę nad swym czasem.

Większość z nas mogłaby tego dokonać, gdyby chciała. Dziś jesteśmy znacznie bardziej wydajni, niż przed półwieczem. Jeśli każdy Amerykanin pracowałby tylko 11 godzin tygodniowo, mógłby wypracować tyle samo dóbr, co osoba pracująca 40 godzin tygodniowo w 1950 r. Ale zapewne znasz więcej ludzi, którzy zasuwają 11 godzin dziennie, niż takich, którzy pracują 11 godzin tygodniowo.

W 1930 r. John Maynard Keynes napisał esej pt. „Możliwości ekonomiczne dla naszych wnuków". Gospodarka w 1930 r. była wrakiem, ale wizja Keynesa była radykalna: do 2030 r. wszyscy będą tak bogaci i wydajni, że przeciętny Amerykanin będzie niewiele pracował, mając mnóstwo czasu wolnego. Keynes pisał:

„Po raz pierwszy od zarania ludzkości, człowiek stanie przed permanentnym problemem: jak korzystać ze swojej wolności od trosk ekonomicznych, jak korzystać z rekreacji, którą zapewni nauka, aby żyć mądrze, przyjemnie i dobrze".

Keynes myślał, że wszyscy osiągną taki poziom wydajności, iż będą pracować tylko 15 godzin tygodniowo, codziennie od 9.00 do 12.00. „Trzy godziny dziennie wystarczą, aby zaspokoić potrzeby większości z nas!"

Dziś brzmi to jak żart. Ale Keynes niewiele się pomylił w przewidywaniach, jak zamożni i wydajni staną się Amerykanie. „(...) za sto lat standard życia w krajach rozwiniętych będzie od czterech do ośmiu razy wyższy, niż obecnie", pisał.

W 1930 r. realny PKB na osobę (skorygowany o inflację) wynosił 7200 dol. Dziś sięga prawie 50 tys. dol., czyli jest siedem razy wyższy. Skorzystali na tym nie tylko bogaci. Mediana przychodów amerykańskich rodzin w 1930 r. wynosiła około 16 tys. dol. rocznie (z uwzględnieniem inflacji). W 2011 r. było to już 51 134 dol.: trzy razy więcej, niż w 1930 r. Dzisiejsza płaca minimalna jest wyższa o 78% od czasu, gdy wprowadzono ją w 1938 r.

Przeciętny Amerykanin pracuje dziś nieco mniej godzin, niż w przeszłości, ale różnica jest niewielka. W 1930 r. pracował 40,6 godzin tygodniowo, a obecnie ok. 34 godzin.

Większość z nas byłaby szczęśliwsza, mając większą kontrolę nad swoim czasem. Możemy ją uzyskać. Ci, których kiedyś uważano za klasę średnią, a nawet za bogatych, obecnie byliby postrzegani jako nędzarze, tylko dlatego, że nasze oczekiwania wzrosły. Utrzymując te ostanie w ryzach i nie starając się dorównać sąsiadowi, większość z nas już teraz mogłaby przejść na emeryturę lub zyskać niezależność finansową na tyle, aby wykonywać tylko taką pracę, którą kochamy.

 

Na podst. Having Control Over Your Time Is the Only Sensible Financial Goal, Morgan Housel, The Motley Fool

 

Sieci społecznościowe

Tagi