Przestań sabotować swoje inwestycje

Przygotuj się na życie z kiepskimi zwrotami – przez jakiś czas.

 

Większość inwestorów podejmuje złą decyzję już w momencie, gdy wybierają fundusz inwestycyjny. Kluczem do sukcesu w inwestowaniu w fundusze jest więc to, by nie przekształcać pierwszej złej decyzji w całą serię błędów.

Skądinąd, problemem nie są tu fundusze, tylko ludzka natura. Badania pokazują, że podstawowe zachowania inwestorów się nie zmieniają. A skoro tak, pora, by inwestujący w fundusze postarali się przekuć swe fatalne pomysły w coś jak najlepszego.

Bostońska firma DALBAR wydała po raz 20 „Ilościową analizę zachowań inwestorów”, która pokazuje, że inwestorzy osiągają gorsze wyniki, niż fundusze, w których lokują pieniądze. Każdy ruch działa przeciwko nim. Kupują fundusze po okresie ich dobrych wyników. Kiedy rynek się zmienia i fundusz radzi sobie gorzej, wychodzą z niego i szukają nowego, aktualnie „gorącego”. Krótko mówiąc, kupują na górce, sprzedają w dołku i powtarzają cały proces kilka razy. Poświęcają dobre dla lepszego i kończą z niczym. Badanie DALBAR pokazuje np., że średnie roczne zwroty Standard & Poors 500 z 20 lat kończących się w 2013 r. wynosiły 9,22%. Analogiczne średnie zwroty inwestorów z tego okresu wyniosły natomiast 5,02%.

Dlaczego? DALBAR zauważa, że inwestorzy robią to, co najgorsze, gdy rynek jest słaby: sprzedają po zanotowaniu dużych strat. Potem czekają, aż rynki odzyskają wartość. W efekcie, są obecni na nich głównie wtedy, gdy są w fazie spadkowej i nieobecni, gdy trwają wzrosty.

Jedną z najważniejszych części analizy DALBAR jest „wskaźnik poprawnych odgadnięć”, który pokazuje napływ i odpływ pieniędzy do i z funduszy. Jeśli po napływach netto następują wzrosty na rynku, to znaczy, że inwestorzy odgadywali poprawnie. W 2013 r. były tylko dwa spadkowe miesiące na giełdzie. Inwestorzy zgadywali więc poprawnie w 75% przypadków. Ale wciąż kiepsko wyczuwali rynek. W żadnym z miesięcy poprzedzających 6 najlepszych miesięcy na rynku nie kupowali więcej jednostek uczestnictwa funduszy, niż wynosił średni miesięczny poziom zakupów dla całego roku.

Najłatwiejszym rozwiązaniem tego problemu byłoby lepsze wyczuwanie kierunku rozwoju rynku. Ale to jest niemożliwe. Pozostaje więc tylko przyjąć strategię „kup i trzymaj”. Decyzje o sprzedaży i zakupach powinny być uwarunkowane wyłącznie indywidualnymi potrzebami i możliwościami finansowymi, a nie ostatnimi wynikami i sytuacją na rynku.

To nie znaczy, że inwestorzy powinni wybierać fundusze z marnymi wynikami w przeszłości i zakładać, że w przyszłości zapewnią one wysokie zwroty. Brzydkie kaczątko tylko w bajkach przemienia się w łabędzia. Powinni natomiast zakładać, że zawsze, kiedy zdecydują się na zakup funduszu, mogą mieć razem z nim kiepski okres, przynajmniej na krótką metę. Powinni być na to przygotowani i umieć z tym żyć.

„Bez względu na to, jak bardzo ludzie są przekonani, że wyniki osiągane w przeszłości nie gwarantują przyszłych wyników, chcą kupować to, co ostatnio było gorące i oczekują, że nadal będzie gorące” – mówi Lou Harvey, prezes DALBAR. „Ale nawet jeśli natura ludzka sprawia, że kupują fundusze w niewłaściwym momencie, nadal powinni wybierać dobre fundusze, a następnie trzymać je i korzystać z ich wyników”.

Osiąganie rezultatów jak najbardziej zbliżonych do zwrotów danego funduszu oznacza trzymanie go bez zmian. Ewentualne dokupywanie jednostek uczestnictwa realizujemy tylko w stałych, określonych odstępach czasu, gdy zdobywamy na to pieniądze. Nie kupujemy pod wpływem zmian wyników funduszu. Sprzedajemy natomiast tylko, gdy naprawdę potrzebujemy gotówki, a nie dlatego, że fundusz miał ostatnio słabo sobie radził. 

Na podst. Stop sabotaging your investments, Chuck Jaffe, MarketWatch

Sieci społecznościowe

Tagi