PRZYKAZANIE O OWOCACH - Anthony de Mello

W pustynnym kraju mało było drzew i trudno było o owoce. Mawiano, że Bóg chciał zapewnić wystarczającą ich ilość dla wszystkich, pojawił się wiec przed prorokiem i powiedział: „Oto moje przykazanie dla wszystkich mieszkańców teraz i dla przyszłych pokoleń: nikt nie zje więcej, niż jeden owoc dziennie. Zapisz to w Świętej Księdze. Każdy, kto złamie to prawo, będzie uważany za grzesznika przeciw Bogu i ludzkości”.
Prawo było wiernie wypełniane przez stulecia, dopóki naukowcy nie wykryli sposobów przekształcenia pustyni w żyzną ziemię. Kraj stał się bogaty w ziarno i bydło. Drzewa uginały się pod ciężarem niezerwanych owoców. Ale na straży starego prawa stały cywilne i religijne władze kraju.
Każdy, kto napomknął, iż grzechem przeciw ludzkości jest pozwolić, aby owoce gniły na ziemi, ogłaszany był bluźniercą i wrogiem moralności. Ci ludzie, którzy kwestionowali mądrość świętego słowa Boga, kierowali się dumnym duchem rozumu, a brakowało (jak mówiono) ducha wiary i pokory, dzięki którym Prawda może się objawić.
W kościołach często głoszono kazania, w których łamiących prawo przedstawiano jako przestępców. Ani razu, nie wspomniano o takiej samej liczbie tych, którzy też źle skończyli, choć wiernie przestrzegali prawa; albo też o dużej liczbie rozwijających się i bogacących, choć prawo złamali.
Nic nie można było zrobić, by prawo zmienić, ponieważ prorok, który twierdził, że otrzymał je od Boga, dawno już nie żył. On mógłby mieć odwagę i zdolność zmiany prawa, bo zmieniły się okoliczności, a to właśnie on otrzymał słowo Boga, niejako coś co ma być czczone, ale co ma być używane dla dobra ludzi.
W rezultacie niektórzy otwarcie kpili z prawa, z Boga i z religii. Inni łamali je potajemnie i zawsze z poczuciem czynionego zła. Większość rygorystycznie przestrzegała prawa i uważała się za świętych tylko dlatego, że trzymali się bezsensownego przestarzałego zwyczaju, będąc zbyt słabymi, by go obalić.

Sieci społecznościowe

Tagi