Przyszłość mogłaby być fantastyczna – jeśli na to pozwolimy

Krąży opinia, że branża technologiczna nie jest już napędzana wielkimi ideami. Zdaniem krytyków, w Dolinie Krzemowej zmienianie świata sprowadza się do tego, że Google i Facebook zatrudniają armię „kodystów”, by zapewnić klientom lepiej dostosowane reklamy, a Apple i Amazon chcą po prostu sprzedawać więcej nowości.

To zwykłe czepianie się, ale wynika z rozczarowania branżą, której ostatnie innowacje jakby nie przekładają się na wymierne zmiany na lepsze, jeśli chodzi o dobrobyt większości z nas. Owszem, Amerykanie noszą dziś telefony, które mogą więcej, niż te sprzed dekady, ale jeśli płace nie pójdą w górę, a praca niejednego jest zagrożona z powodu niektórych rozwiązań w tych urządzeniach, to z czego tu się cieszyć?
Matt Rogers i Stefan Heck twierdzą, że jednak jest z czego. Obaj są konsultantami w dziedzinie zarządzania i długo studiowali, jak technologia zmienia biznes. W swej prowokacyjnej książce dowodzą optymistycznie, że branża nowych technologii może wydatnie poprawić nasze życie.

Jeśli jesteś zdołowany całym tym światem, to ich „Resource Revolution: How to Capture the Biggest Business Opportunity in a Century" („Rewolucja zasobów: jak schwytać największą okazję biznesową stulecia") może służyć za antidotum. Rogers i Heck opisują, jak najnowsze postępy (choćby druk 3D, samodzielne samochody, modułowe systemy budowlane czy automatyzacja w domu) mogłyby z czasem zmienić największe gałęzie przemysłowe świata i przynieść dobrobyt miliardom ludzi.
Przytaczają twarde argumenty, wzmocnione nieprzeliczonymi danymi i najnowszymi studiami przypadków. Gdy tylko zaczynasz spoglądać na Dolinę Krzemową w ten sposób, dostrzegasz dalekosiężny potencjał innowacji, które teraz upowszechniają się w społeczeństwie.
„To, czego jeszcze nie zrobiliśmy, to zainstalowanie technologii informacyjnych, biotechnologii i nanotechnologii w technologii przemysłowej. A gdy zaczniemy to robić, wystartujemy z technologiami, które są równie doniosłymi wynalazkami, jak samolot" – powiedział Rogers w niedawnym wywiadzie.
Ale jeszcze się tak nie ekscytujcie. Jeśli wziąć pod lupę prognozy obu panów, sprawa się nieco komplikuje.
Heck i Rogers często spoglądają na świat z perspektywy „klinicznej". Wyobrażają sobie optymistycznie, że konsumenci, biznes i politycy powitają radykalne zmiany technologiczne, które przemeblują społeczeństwo, z otwartymi ramionami. Że wszyscy będą dalekowzroczni. Autorzy nie doceniają technologicznego bałaganu, włącznie z możliwością, że ludzie odrzucą postęp, ze względów społecznych lub emocjonalnych, albo będą wykorzystywać technologie nieefektywnie, w sposób, którego nie da się dziś przewidzieć.
Weźmy bardzo wymowny przykład, jakim jest przyszłość transportu samochodowego.
Nie znaczy to, że obaj autorzy się mylą. Siły w skali makro, które opisują, są niepowstrzymane. Przy odpowiednich zachętach, przyszłość mogłaby być fantastyczna. Tylko uważajmy na ten nieznośny czynnik ludzki.

 

Na podst. The Future Could Work, if We Let It, Farhad Manjoo, The New York Times

Sieci społecznościowe

Tagi