Radość ryzykowania

Pewien amerykański wojskowy, mający na koncie wiele przegranych bitew, upierał się, by prowadzić oddziały do ataku w sytuacjach, które wszyscy uważali za beznadziejne. Czy pisane mu było przejść do historii jako nieudacznik? Skądże. Tym wojskowym był Jerzy Waszyngton. Współcześni liderzy biznesu mogliby wziąć u generała Waszyngtona lekcję zarządzania ryzykiem. Ale nie myślcie sobie, że był on nierozważny. Starannie badał ryzyko, bezwstydnie uciekając przed bitwami, które prawdopodobnie prowadziłyby do klęski i rzucając się wraz ze swymi oddziałami w wir walk, które uważał za rozstrzygające i bardziej możliwe do wygrania, niż to zakładali inni. Jak wtedy, gdy przekroczył zamarzniętą Zatokę Delaware, by zaatakować i pokonać Brytyjczyków wśród zamieci. Menedżerowie czasami mylnie sądzą, że ich zadaniem jest unikać ryzyka lub je eliminować. To jest łatwe: wystarczy omijać przedsięwzięcia, które nie są pewne albo których się dobrze nie rozumie. Mogę wam zagwarantować, że w najlepszym wypadku, efektem takiej strategii są mierne wyniki. Innowacje, szybkość i śmiałe działania – to wszystko łączy się z ryzykiem. Zatem, jeśli go unikacie, pozbawiacie swą organizację cech, które są jej potrzebne, aby się wyróżnić, czy wręcz przetrwać. Oto kilka błędnych poglądów na temat zarządzania ryzykiem: Mylenie braku znajomości tematu z ryzykiem. Liderzy często wahają się, czy wejść na nowe rynki lub podejmować nowe wyzwania na już istniejących, ponieważ nie rozumieją tych sytuacji tak dobrze, jak tego, czym dotąd zarządzali. Ale nowe warunki mogą być nie bardziej, albo nawet mniej ryzykowne, niż te dobrze znane. Wystarczy poświęcić im trochę czasu i wysiłku, i może pogodzić się z początkowymi stratami, aby wystrzelić w górę. Moja firma miała okazję się o tym przekonać, jako pionier globalnej współpracy w świadczeniu usług medycznych. Traktowanie tego, co niepewne, jako ryzyka. To się może wydawać oczywiste, że jeśli nie da się powiedzieć, jak sytuacja się rozwinie, to jest ona ryzykowna. Ale to nie zawsze prawda. Jeżeli większość prawdopodobnych rezultatów nie jest straszna, nie ma dużego niebezpieczeństwa. Pomóc może staranna analiza, pozwalająca odróżnić ryzykowną niepewność od jej wersji bez ryzyka. Brak zarządzania ryzykiem. To, że sytuacja jawi się jako wysoce ryzykowna, nie oznacza, że taka musi pozostać. Zanim zrobi się unik, warto pomyśleć, jak zredukować ryzyko, aby nim zarządzać, być może, dzieląc je ze wspólnikami, tworząc system wczesnego ostrzegania, dobierając ludzi z większym doświadczeniem czy zabezpieczając się w inny sposób.Nawet gdy ocena ryzyka jest właściwa, a zarządzanie nim skuteczne, nowa sytuacja może nadal być mocno niebezpieczna. Ale dobrzy liderzy nie chowają się przed realnym zagrożeniem. W zasadzie, nie sposób go uniknąć. Ryzyko związane jest ze wszystkim, co robi dana organizacja. Gdyby był jakiś sposób na to, aby firmy zarabiały bez ryzyka, wszyscy by się na taki biznes rzucili. Można po prostu nie dostrzegać, że działa się „w zagrożeniu", bo to ryzyko jest dobrze zrozumiane i zarządzane. Nowe ryzyka wydają się bardziej przerażające. Ale tu zwykle czeka też nagroda. Liderzy i organizacje mający znakomite wyniki, niemal zawsze idą do przodu, bo potrafią zdecydować, które nowe ryzyko przyjąć, a którego unikać. To się zwykle sprowadza do kluczowego pytania: czy wielka wygrana jest dużo bardziej prawdopodobna, niż poważny problem albo przegrana? Prosta droga do porażki, jako lider, to brak odwagi, by pójść naprzód, jeśli odpowiedź brzmi „tak". A jeszcze gorzej, gdy to pytanie nie pada.

 

Na podst. The Joy of Risk, Steven J. Thompson, Venitism

Sieci społecznościowe

Tagi