Ryzyko powodzi wskutek zmian klimatycznych, kraj po kraju

Ponad 25% Wietnamczyków żyje na terenach, które prawdopodobnie będą do końca tego stulecia regularnie zalewane. Podobnie jest z 4%, czyli 50 mln, Chińczyków – szacuje organizacja Climate Central, w oparciu o dane znacznie bardziej szczegółowe, niż dostępne do tej pory.

8 na 10 najbardziej zagrożonych, dużych krajów znajduje się w Azji. Generalnie, najbardziej narażona byłaby Holandia (ponad 40% jej powierzchni), ale ma ona także najlepszy na świecie system przeciwpowodziowy i ryzyko w jej przypadku jest dużo niższe.

Państwa azjatyckie mogłyby powielić holenderskie rozwiązania, lecz niektóre z nich miałyby z tym problem, gdyż są zbyt biedne

Kraje emitujące najwięcej CO2 niekoniecznie są tymi, które ucierpią najbardziej. USA – największy emitent per capita i historycznie ogólnie największy, są na 34 pozycji rankingu zagrożonych: ryzyko dotyczy 1% Amerykanów (ok. 3,1 mln).

Natomiast Chiny są w czołówce zarówno pod względem obecnych emisji, jak i liczby mieszkańców narażonych na powodzie.

Zdaniem klimatologów, powodzie nasilą się, gdy z powodu wzrostu temperatur topnieć będą śniegi i lodowce, podnosząc poziom mórz. Regularne powodzie definiują jako takie, które zdarzają się przynajmniej raz na 3 lata.

Według analizy Climate Central:

■ W ciągu 100 lat ok. 2,6% ludzi na Ziemi (jakieś 177 mln) będzie mieszkać na terenach narażonych na chroniczne powodzie. Nawet przy drastycznej obniżce emisji CO2 i znacznie mniejszej wrażliwości oceanów na zmiany klimatyczne, niż się oczekuje, w najlepszym przypadku, zagrożonych będzie 1,9% populacji. W najgorszym – 3,1%.

■ Ryzyko tej ekspozycji może być nadal niedoszacowane. W przypadku USA użyto np. bardziej szczegółowych danych, niż te na temat całego globu i okazało się, że szacunki na temat ich ekspozycji były prawdopodobnie o wiele za ostrożne. W skali planety oznacza to, że zagrożonych mogłoby być ponad 500 mln ludzi.

 

Na podst. Flooding Risk From Climate Change, Country by Country, Gregor Aisch, David Leonhardt i Kevin Quealy, The New York Times

Sieci społecznościowe

Tagi