Ścieżki bardziej udanej kariery

Według najnowszych badań, 44% absolwentów wyższych uczelni w USA znajduje się na niewłaściwej ścieżce kariery. Młodzi to grupa, w którą najbardziej uderza rosnące bezrobocie, dlatego ta liczba może być powodem do niepokoju.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że 12,6% wszystkich zdolnych do pracy osób, między 15, a 24 rokiem życia, pracuje w niepełnym wymiarze godzin albo wcale, trudno się dziwić, że badacze i rodzice martwią się o przyszłość zawodową młodych ludzi.

Bezrobocie oznacza po prostu brak pracy. Natomiast zatrudnienie w niepełnym wymiarze dotyczy tych, którzy podejmują się każdego zajęcia, byle zarobić na utrzymanie. Dlaczego jest złe? Dlatego, że coraz więcej absolwentów nie może znaleźć pracy zgodnej ze swym wykształceniem. Z danych Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku wynika, że w niepełnym wymiarze czasu pracuje 44% młodych Amerykanów z dyplomem wyższej uczelni. Nie tylko dźwigają na swych barkach spłatę 40 tys. dol. kredytu studenckiego, ale jeszcze kończą w miejscowych kawiarniach, wykonując zajęcia dużo poniżej swych kwalifikacji i zarabiając pieniądze, które z trudem wystarczają na życie.

Wobec trudnej sytuacji w gospodarce i wzrostu opłat za studia, co można zrobić, by zmniejszyć prawdopodobieństwo, iż trafi się do tej grupy, bez większych widoków na poprawę swego położenia? Ogromne znaczenie ma tu wybór kierunku studiów. Od tego zależy, czy młody człowiek już u progu zawodowego życia będzie miał więcej szans na sukces.

Na przykład, jak wynika z najnowszych rządowych badań, najgorzej być wyedukowanym pracownikiem socjalnym, specjalistą od spraw dzieci i rodziny, trenerem sportowym, absolwentem rozrywki i wypoczynku, nauczania początkowego, sztuki kulinarnej i nauczania specjalnego. Po tych kierunkach zarabia się najmniej.

Katie Bardaro, główna ekonomistka w firmie PayScale, badającej wynagrodzenia, tłumaczy: „Jeśli ktoś nie skończył jednej z 20 czołowych uczelni w kraju, to dla pracodawców liczy się najbardziej kierunek, jaki wybrał”. Firma Millennial Branding, zajmująca się badaniami nad tzw. generacją Y, dokonała zaskakującego odkrycia: 69% menedżerów ds. rekrutacji szuka absolwentów, którzy na studiach mieli zajęcia z konkretnych przedmiotów. Dla studentów może to być okazja, by rozpocząć dobrze płatną pracę zaraz po otrzymaniu dyplomu.

W USA, najrozmaitsze uczelnie oferują 120 różnych fakultetów. Biuro Statystyk Rynku Pracy (BLS) przeprowadziło analizy, pozwalające wybrać te kierunki, które są bardziej warte zachodu, niż inne. Powstał ranking, w którym zastosowano takie kryteria, jak pierwsza płaca, wzrost wynagrodzenia czy możliwości rozwoju zawodowego.

Okazało się, że swój czas i pieniądze najbardziej warto przeznaczyć na ukończenie inżynierii biomedycznej. W tej dziedzinie, BLS prognozuje 61,7% wzrost liczby miejsc pracy do 2020 r. Inne inżynierskie kierunki, takie jak programowanie, inżynieria środowiska, lądowa i wodna oraz naftowa także przekładają się na hojną pierwsza płacę i zawód, w którym zdecydowanie przybywa miejsc pracy.

„Nie są to kierunki, które każdy jest w stanie ukończyć” – zauważa Bardaro. „Są trudne i łatwo z nich wylecieć. Jednak to właśnie na ich absolwentów jest wysokie zapotrzebowanie, podczas gdy osób z odpowiednimi kwalifikacjami jest mało”.

Czy jest coś lepszego, by zacząć dorosłe życie, niż duża pensja i wysoki popyt na zdobyte umiejętności? 

Sieci społecznościowe

Tagi