Seks i single po 60-tce

Co się dzieje w większych społecznościach emerytów, np. w domach opieki dla seniorów?  Zapewne przychodzi wam na myśl czytanie książek, rozwiązywanie krzyżówek, gra w bingo i gry planszowe. Ale pomyślcie jeszcze raz. Pomyślcie o seksie – seksie bez zabezpieczeń.

Wydany przed kilku miesiącami raport amerykańskiego departamentu zdrowia i usług społecznych ujawnił zaskakujące dane. W 2011 r. i 2012 r., 2,2 mln beneficjentów programu Medicare przeszło darmowe badania na obecność chorób przenoszonych drogą płciową (STD). Ponad 66 tys. zdecydowało się poddać testom na HIV.

Tych, którzy skorzystali z testów STD było niemal tylu, ilu poddało się bezpłatnej kolonoskopii, wykrywającej raka jelita grubego (ok. 5% objętych Medicare).

Dane służby zdrowia mówią o szybkim wzroście zachorowań na choroby weneryczne wśród osób starszych. W latach 2007-2011 liczba Amerykanów powyżej 65 roku życia, zarażonych syfilisem, wzrosła o 52%, a rzeżączką – o 31%. Jest to wynik podobny do tego w grupie 20-24 lata, gdzie wzrost wyniósł, odpowiednio, 64% i 35%. Zdaniem ekspertów, na tę sytuację wpływają głównie następujące czynniki:  

Po pierwsze, domy opieki dla seniorów mają dużo wspólnego z kampusami uniwersyteckimi. Skupiają wiele osób w podobnym wieku i wiele rzeczy dzieje się po prostu sama z siebie. Gdy przytoczyłem te statystyki swojej koleżance, nie była zaskoczona. Kiedy jej ojciec trafił do domu opieki, w ciągu pół godziny przedstawiły mu się trzy kobiety.

Po drugie, starsze osoby żyją coraz dłużej i cieszą się lepszym zdrowiem. W rezultacie, dużo dłużej pozostają aktywne seksualnie. Wyniki ogólnonarodowych badań mówią, że ponad połowa mężczyzn i 40% kobiet po sześćdziesiątce nadal jest czynnych seksualnie.

Jednak przy swej jurności, seniorzy rzadko pamiętają o zasadach bezpieczeństwa lub też ignorują je, uznając, że ich nie dotyczą. Nie muszą się już martwić niepożądaną ciążą, a do tego wielu z nich dorastało przed erą edukacji seksualnej. Dlatego mogą myśleć, że nie mają powodu, by używać prezerwatyw. Według danych z 2010 r., 40% Amerykanów w wieku studenckim zabezpiecza się, podczas gdy wśród osób powyżej 61 roku życia czyni tak zaledwie 6%. Inne badanie wykazało, że seniorzy używający Viagry i podobnych preparatów sześć razy rzadziej sięgają po prezerwatywy, niż mężczyźni między 20, a 30 rokiem życia.

Mamy zatem grupy emerytów żyjących dłużej, niezaznajomionych z prezerwatywami i używających Viagry. To przepis na epidemię chorób wenerycznych wśród seniorów, którzy muszą stać się bardziej odpowiedzialni.

Lekarze powinni uświadomić sobie istnienie tego problemu i nie zaniedbywać badań przesiewowych w tej grupie. Łatwo zgadnąć, że medycy nie są zbyt dobrzy w rozmowach na temat seksu, szczególnie ze starszymi osobami. Należy zastanowić się nad wprowadzeniem specjalistów do domów opieki, a być może, także nad udostępnianiem w nich kondomów w tym samym stopniu, jak na uczelnianych kampusach.

Potrzebna jest również kampania społeczna, skierowana nie tylko do młodzieży, ale także do seniorów-singli. Może zakład ubezpieczeń mógłby do czeków z emeryturą dołączać ulotki uświadamiające? Pomyślcie też o tym: dane wskazują na istnienie niezagospodarowanej niszy rynkowej – ponad 40 mln Amerykanów nieznających prezerwatywy. Może producenci powinni wysyłać je za darmo do każdego emeryta?

 

Na podst. Sex and the Single Senior, Ezekiel J. Emanuel, The New York Times 

Sieci społecznościowe

Tagi