Skoki technologiczne, utrata miejsc pracy i narastająca nierówność

Kilka lat temu rozwój technologiczny był niezaprzeczalnie dobrą nowiną: zwiastował poprawę zdrowia i poziomu życia. Ale ostatnio patrzymy na takie innowacje z coraz większym pesymizmem. 

W XIX w. Ned Ludd zniszczył w Anglii dwie maszyny tkackie, co było pierwszym zorganizowanym protestem przeciw zmianom technologicznym. Dziś strach przed rozwojem technologii przybiera nowe oblicze. Uderza w fundamenty rozwijanej od ponad pół wieku myśli ekonomicznej. Można to zwięźle ująć tak: A co, jeśli technologia stała się substytutem pracy, a nie jej uzupełnieniem?

J. Bradford Delong, profesor ekonomii na Uniwersytecie Kalifornijskim, napisał niedawno, że dotychczas w historii ludzkości każda nowa maszyna, która przejmowała pracę wykonywaną dotąd za pomocą rąk i mięśni robotników, wzmagała popyt na uzupełniające umiejętności człowieka, angażujące oczy, uszy i mózg. Ale Delong stwierdził zarazem, że nie ma naturalnego prawa, które gwarantowałoby, że tak będzie nadal. Niektóre zawody, jak niania czy kelner, zawsze będą wymagać pracy wielu osób. Ale kiedy technologie informatyczne wkradają się do zawodów historycznie opartych na pracy umysłowej, grozi to utratą wielu dobrze płatnych miejsc pracy.

Tego rodzaju idee przez większość ekonomistów z głównego nurtu wciąż są uznawane za herezje i nieuzasadnione odejście od kanonu, który stanowi, że kapitał (od gruntów i tokarek po komputery i cyklotron) jest w stosunku do pracy komplementarny.

Kanon ów stworzyli tacy ekonomiści, jak Robert Solow, który dostał Nobla za dzieło o tym, jak praca, kapitał i postęp technologiczny przyczyniają się do wzrostu gospodarczego. Ponad 50 lat temu napisał on, że korzyści dla gospodarki, pochodzące z pracy i kapitału, będą mniej więcej na stałym poziomie przez długi czas. Ale pojawiają się dowody, że to twierdzenie przestaje obowiązywać. W USA udział dochodu narodowego, który trafia do pracowników w formie wynagrodzeń i świadczeń, spada od prawie pół wieku. Dziś jest na najniższym poziomie od lat 50., podczas gdy zwroty z kapitału wzrosły. Zyski przedsiębiorstw stanowią największą część dochodu narodowego, odkąd rząd zaczął opracowywać statystyki na ten temat, czyli od lat 20. XX w.

Podobne przesunięcie następuje na całym świecie. Loukas Karabarbounis i Brent Neiman z Booth School of Business stwierdzili, że część dochodów trafiająca do pracowników kurczy się w skali globalnej. Ponieważ zmniejszyły się koszty inwestycji kapitałowych w stosunku do kosztów pracy, firmy zaczęły zastępować pracowników technologiami.

„Istnieją dowody, że od połowy lat 70. kapitał i praca są zastępowalne bardziej, niż sugerują standardowe modele ekonomiczne. To się dzieje wszędzie. Jest jednym z głównych światowych trendów” – mówi profesor Neiman.

Efekty tego zjawiska są tragiczne: ogromne dysproporcje w podziale dochodu, nieubłaganie narastające od lat 80., będą się dalej powiększać. Tyler Cowen, profesor ekonomii na Uniwersytecie George’a Masona, twierdzi, że same definicje pracy i kapitału są arbitralne. Zamiast nich, proponuje rzadko analizowane czynniki, wpływające na produkcję: kurczące się zasoby naturalne i dobre pomysły, które mogą na szerszą skalę, niż kiedykolwiek, przebijać się na rynki.

Jeśli posiadasz jeden z tych zasobów, będziesz czerpać więcej korzyści wynikających ze wzrostu. Jeśli ich nie posiadasz, nie będziesz. Zdrowy rozsądek w ekonomii już dawno podpowiadał, że rozwój technologii wpływa na nierówność dochodów, zwiększając przewagę wynikającą z umiejętności. Przegrywają pracownicy, których praca może być zastąpiona przez maszyny. Wygrywają ci, których umiejętności są wzmacniane przez maszyny (np. traderzy z Wall Street, stosujący superszybkie komputery).

Jest jednak coraz bardziej oczywiste, że to nie jest cała prawda i że nierówności nie są uwarunkowane tak silnie różnicami w umiejętnościach. Trwały spadek udziału pracy w dystrybucji dochodów sugeruje inną dynamikę. Nazywamy to „uwarunkowaną kapitałowo zmianą technologiczną”, która zachęca do zastępowania przyzwoicie płatnych pracowników (bez względu na ich umiejętności) - maszynami.

 

Na podst. Tech Leaps, Job Losses and Rising Inequality, Eduardo Porter, The New York Times

Sieci społecznościowe

Tagi