Sumienie, a biznes na uzależnieniu

Dla cynicznego przedsiębiorcy oferowanie mocno uzależniających, ale legalnych produktów, to idealny biznes. Znam trzy takie produkty: alkohol, kawa i tytoń. Z każdą z branż, które na nich zarabiają, łączą się wyzwania, możliwości i dylematy moralne.

Kawa jest najmniej szkodliwa z tej trójki. Zawiera kofeinę, która jest raczej korzystną dla organizmu substancją, choć niepozbawioną cech negatywnych. Branża kawowa coraz silniej się konsoliduje. Niedawna fuzja Jacobs i Douwe Egberts zagroziła Nestlé, światowemu liderowi, który ma 22% tego rynku, wartego 8 mld dol. rocznie.

Wszyscy wielcy gracze w branży, od Starbucksa  do Nestlé, uzyskują sowite marże operacyjne (18% - 30%) na takich produktach, jak choćby kapsułki Nespresso. Z tego są dużo wyższe zwroty, niż w przypadku większości napojów czy żywności. Jako osobę związaną z handlem detalicznym, zadziwia mnie, jak zmienia się rynek w takich krajach, jak USA czy Wielka Brytania, gdzie konsumenci przechodzą na droższe espresso i wciąż rośnie popyt na kawę wysokiej jakości.

Znacznie większym i dużo bardziej kontrowersyjnym sektorem jest branża alkoholowa. Globalna sprzedaż alkoholu szacowana jest na 1 bln. dol. rocznie. Dla setek milionów ludzi na świecie jest on źródłem przyjemności, ale i wielu problemów. W krajach Zachodu 1 na 25 zgonów to efekt jego spożywania, a związane z nim koszty społeczne sięgają tam ok. 1% PKB. Jednak w Europie, gdzie pije się najwięcej alkoholu na głowę, jego konsumpcja spada. Np. w Wielkiej Brytanii, w ciągu ostatnich 10 lat, jego spożycie zmalało o 18%. Sądzę, że jest to spowodowane nie tyle działaniami państwa, ile modą i nowymi zwyczajami, jak picie lepszej kawy i piwa, w miejsce napojów wysokoprocentowych.

Sam przez 30 lat miałem licencję na sprzedaż alkoholu, więc mam w związku z nim mieszane odczucia. Z jednej strony, jest on elementem naszej tradycji, zapewnia relaks, jak i miejsca pracy. W rozsądnych ilościach może być korzystny dla zdrowia. Jednocześnie, może to zdrowie zniszczyć. Niestety, niewielka grupa alkoholików odpowiada za dużą część ogólnego spożycia i przez to nieproporcjonalnie bardziej cierpi. Państwa też są uzależnione – choćby Wielka Brytania, która wyciąga z akcyzy na alkohol 11 mld dol. rocznie.

W ostatnich latach w branży alkoholowej miały miejsce istotne fuzje. Współczesny rynek tej używki zdominowały wielkie firmy, jak Anheuser-Busch InBev, SABMiller czy Diageo. Najbardziej dochodowe są, oczywiście, mocne trunki. Produkcja wina i piwa jest już nieco mniej intratna.

Z całej naszej trójki najgorszy jest tytoń. W swojej pracy świadomie unikałem jakiejkolwiek z nim styczności. Nie mając żadnych pozytywnych aspektów, jest używką najbardziej uzależniającą i niezdrową. Prawdopodobnie zabija rocznie dwa razy więcej ludzi, niż alkohol – jakieś 6 mln. Ponad 60% światowego rynku tytoniowego, którego łączna wartość wynosi 500 mld dol., kontrolują trzy spółki: China National Tobacco, Altria i British American Tobacco. Wszystkie mogą się cieszyć wysokimi marżami operacyjnymi (33% w przypadku Altrii). Zachodni producenci papierosów są również zaangażowani w obronę przed wprowadzaniem ustaw antytytoniowych. Podobnie jak producenci alkoholu, stoją w obliczu spadającego popytu w krajach rozwiniętych i jego wzrostu w gospodarkach wschodzących.

Dwie rzeczy łączą te trzy branże – silna konsolidacja rynku oraz wysokie marże operacyjne. Problemy prawne i etyczne tylko napędzają zyski światowych potentatów. Łatwiej jest zarabiać na uzależnionych od oferowanego produktu. Jednak firmy, które to robią, i ci, którzy w nie inwestują, muszą się jeszcze dogadać z własnym sumieniem. 

 

Na podst. Conscience and the business of addiction, Luke Johnson, The Financial Times

Sieci społecznościowe

Tagi