Szczęście w Biblii o. Włodzimierz Zatorski OSB

W Biblii szczęście jest powiązane z Bożym błogosławieństwem. Pierwotnie niewątpliwie rozumiane było jako pomyślność doczesna, jednak stopniowo zaczęto rozumieć, że polega ono na pełni życia, którego źródłem jest Bóg. Szczęśliwy (barak po hebrajsku, a makarios po grecku) to ten, który jest blisko Boga i ma udział w Jego życiu. Szczęście trzeba zatem widzieć jako wyraz pełni życia, a właściwie utożsamiamy je z tą pełnią. Więc można o nim mówić zarówno jako emocjonalnym stanie wyrażający zadowolenie z życia, albo po prostu o samym stanie pełni życia. W bliskości Boga istnieje pomiędzy tymi stanami pełna harmonia, bo życie w Bogu, jest jednocześnie życiem w prawdzie.

Wracając do rozróżnienia pomiędzy szczęściem rozumianym jako osiągnięty stan życia, a emocjonalnym przeżyciem, to nasuwa się porównanie do jedzenia i smaku. Smak towarzyszy jedzeniu, natomiast on sam nie jest w jedzeniu najważniejszy. Zasadniczo powinien nam wskazać, co jest dla nas dobre i zdrowe. Natomiast bywa zwodniczy i dlatego, jeżeli się na nim skupimy, to najprawdopodobniej zaczniemy odżywiać się nieprawidłowo. Wielu z nas lubi np. słodycze, a one są niezdrowe.

Wydaje się, że podobnie bywa ze szczęściem. Jeżeli się skupić na szczęściu rozumianym jako emocjonalny stan, to przecież na różny sposób można takie stany wywoływać. Np. narkotyki są środkami do sztucznego wytwarzania euforii i przyjemnego stanu w człowieku. Natomiast wiemy, jakie są tego skutki. Podobnie zupełnie naturalne sprawy, takie jak wspomniane jedzenie, kiedy jemy zbyt dużo, stajemy się ociężali a z czasem otyli. W efekcie odbija się to na zdrowiu i w ogóle na naszej kondycji, powodując różne dolegliwości, czyli odbiera nam radość życia. Podobnie jest w przypadku takiej naturalnej przyjemności jak seks, który daje chwilową euforię, ale niekoniecznie daje szczęście w sensie stanu życia. Tak można by wyliczać wiele innych pomysłów na szukanie szczęścia.

Niestety definicje szczęścia podane w encyklopedii i słowniku języka polskiego właściwie sugerują, że szczęście jest efektem realizacji własnych pragnień. Natomiast według duchowej tradycji, i to nie tylko chrześcijańskiej, realizacja własnych pragnień sterowanych wyobraźnią prowadzi do przegrania życia. Życie jest bowiem czymś, co nas przerasta. Nie wiemy naprawdę, na czym polega jego pełnia. Musimy stopniowo ją odkrywać i uczyć się czegoś, czego jeszcze nie znamy. Nasze pragnienia nie uwzględniają tej prawdy, a ponadto najczęściej nie liczą się z rzeczywistością, która jest nam znana. Wyobrażenia i pragnienia sterowane są najczęściej myśleniem życzeniowym i w konfrontacji z realiami, przegrywają. Mędrzec Starego Testamentu pisał:

Jest droga, co komuś zdaje się słuszną, lecz w końcu prowadzi do zguby (Prz 14,12 i 16,25).

Mówienie o szczęściu jako o realizacji własnych marzeń jest przejawem myślenia egocentrycznego. Natomiast nasze ego jest jak kapryśne dziecko, które za wszelką cenę chce postawić na swoim. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że przyjemność, którą łatwo utożsamia się ze szczęściem, narzuca się sama. Istnieje także wiele ofert, niekoniecznie łatwych i przyjemnych, a nawet czasem bardzo wymagających, które obiecują osiągnięcie szczęścia, jednak prowadzą ku upadkowi:

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (Mt 7,13-14).

Droga do szczęścia nie zawsze wygląda zachęcająco. Szczególnie tak jest, gdy nosimy w sobie jakieś pragnienia i oczekiwania. Mogą nimi być nawet szczytne ideały. Aby osiągnąć prawdziwe życie, musimy je wszystkie wyciszyć i uważnie patrzeć, co autentycznie daje życie. Niestety okazuje się, że nasze ego, które stwarza w nas oczekiwania, musi umrzeć. Bez jego śmierci, nie jesteśmy w stanie w pełni wejść w życie, które jest przede wszystkim szczerym darem z siebie. Ego nie potrafi tego, bo jest skoncentrowane na sobie. Pan Jezus bardzo często powtarzał:

Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je (Mk 8,35).

Paradoks szczęścia polega na tym, że aby osiągnąć pełnię życia, trzeba je stracić, a właściwie oddać! Jest to rzeczywiście paradoks, gdy myśli się w kategoriach egocentrycznych i indywidualistycznych. Przestaje jednak być paradoksem, gdy widzi się życie jako współistnienie z innymi, a taka jest jego istota, że zawsze jest ono współżyciem. Nie istnieje życie solo w otoczeniu pozbawionym życia, innych żywych organizmów, bez wzajemności i wymiany. Jest to prawda już na najbardziej prymitywnym poziomie biologicznym, a staje się szczególnie ważną prawdą, gdy wchodzimy na poziom życia osobowego. Tutaj obowiązuje zasada, którą podał Drugi Sobór Watykański:

Człowiek jest jedyną istotą, którą Bóg stworzył dla niej samej i człowiek może się zrealizować w pełni tylko przez szczery dar z siebie (KDK 24).

Do osiągnięcia życia na poziomie osobowym potrzeba wejścia we wzajemną relację miłości. Bardzo mocno podkreślał tę zasadę Karol Wojtyła. Zatem, jeżeli mówimy o szczęściu jako pełni życia, to nie można go osiągnąć solo, ale jedynie we wzajemnej relacji do innej osoby, a właściwie do innych osób. W tym sensie trzeba powiedzieć, że klucz do szczęścia jest w nas.

Jednak, gdy spojrzymy na nasze relacje z innymi osobami w najbardziej bezpośrednio uchwytnych więziach z bliskimi, to okazuje się, że są one niezmiernie trudne. Najlepiej widać to w relacjach małżeńskich. Ile związków miłości po pewnym czasie się rozpada?! A nawet jeżeli się nie rozpadają, to dla wielu wzajemna więź nie ma już charakteru miłości, ale często jest wzajemnym „znoszeniem drugiego mimo wszystko”, czy to ze względu na dzieci, wspólne mieszkanie, względy na innych itp. Najczęściej kryzysy powstają z powodu własnych wyobrażeń i oczekiwań, podczas gdy życie przynosi zupełnie inne doświadczenia. I wtedy się okazuje, jak bardzo trzeba umrzeć sobie, aby prawdziwie żyć. I w tym sensie „klucz do szczęścia jest w nas”, bo to my sami musimy dokonać w sobie przemiany, która pozwoli inaczej spojrzeć i otworzyć się na drugiego.

Często jednak każdy z małżonków bardzo szczerze mówi o wysiłkach ze swojej strony, aby uratować małżeństwo. Jednak to się im często nie udaje. Pojawia się doświadczenie, że pomimo rozmaitych wysiłków, nie można przywrócić miłości. Winę zazwyczaj widzi się po stronie drugiego. Oczywiście są to subiektywne mniemania i kiedy ktoś z zewnątrz życzliwie nastawiony do obojga patrzy na owe wysiłki, widzi wiele błędów wynikających ze złego rozumienia siebie i drugiego. Niemniej są i takie przypadki, w których ktoś zrobił rzeczywiście wszystko, co można było, jednak i tak, nie udało mu się uratować miłości. Nie dotyczy to jedynie małżeństwa, ale właściwie wszystkich więzi pomiędzy ludźmi, czy to w relacji z najbliższymi, z przyjaciółmi, w pracy lub rozmaitych grupach. Pozostaje wówczas przykre doświadczenie niespełnienia w relacji z drugim. Nie przekreśla to oczywiście możliwych dobrych więzi z innymi osobami. Niemniej rana istniejąca w więzi choćby z jedną osobą, szczególnie gdy dotyczy to osoby bliskiej, nie pozwala na pełnię szczęścia. Trzeba powiedzieć: „Nie mogę być szczęśliwy, gdy ty nie jesteś szczęśliwy/szczęśliwa, a szczególnie gdy ty mnie nienawidzisz”.

Wydaje się, że większość z nas ma jakieś zranienia we wzajemnej więzi z innymi osobami, co nie pozwala nam być w pełni szczęśliwymi w zwykłym ludzkim wymiarze. A bywa tak, że człowiek starający się żyć w pełni autentycznie i uczciwie, doświadcza niechęci ze strony wielu. Zdarzają się i takie przypadki, że jedynie niewielu go rozumie i wspiera. Po ludzku rzecz biorąc, byłby on człowiekiem nieszczęśliwym. Jednak istnieje najważniejsza relacja, która daje życie i właściwie od tej relacji zasadniczo zależy nasze szczęście lub jego brak. Jest to relacja z Bogiem.

Było wielu ludzi, którzy w imię Boga głosili innym prawdy przez nich niechciane i dlatego byli oni przez tych ludzi odrzucani, prześladowani, wyśmiewani, a nawet zabijani. A zatem w ludzkich kategoriach przegrani, a przez to nieszczęśliwi. Jednak czy moglibyśmy ich nieszczęśliwymi nazwać? Przykładem jest prorok Jeremiasz – dramatyczna postać. Musiał on zapowiadać upadek Jerozolimy i zniszczenie świątyni, którą sam kochał tym bardziej, że był kapłanem. Za to, co mówił, był przez rządzących prześladowany, więziony, chciano go nawet zabić. Kiedy jego przepowiednia się spełniła, nie miał powodu do radości, czy poczucia zwycięstwa, ale przeżywał taką samą tragedię jak reszta narodu, a może nawet odczuwał większy ból niż inni. Potem zapowiadał powrót do ojczyzny, którego jednak sam nie dożył. Gdzie zatem jego szczęście? Czy życie nie było raczej dla niego jednym wielkim pasmem udręk? 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi