Szczęśliwa minuta zamiast godziny!

Amerykański biolog Stuart Firestein twierdzi, że tzw. happy hour, czyli „szczęśliwą godzinę”, należy zastąpić szczęśliwą minutą. 
„W Ameryce mamy szczęśliwą godzinę. Zazwyczaj są to, tak naprawdę, dwie godziny od 17.00 do 19.00, kiedy knajpy, bary i puby oferują drinki w niższej cenie. Tradycyjnie są one za pół ceny albo, w gorszym przypadku, dwa drinki w cenie jednego i wtedy raczej wypija się dwa” – mówi Firestein.
„Happy hour” wzięła się stąd, ze właściciele lokali chcieli przyciągnąć ludzi po pracy i sprawić, by resztę wieczoru spędzili na piciu. Tracą więc czas bez sensu, choć często sympatycznie. 
„Sama idea nie jest zła” – dodaje Firestein. Jego zdaniem, „happy hour” jest jednak za długa, zbyt angażująca i niebezpieczna. Lepsza byłaby „szczęśliwa minuta”, żeby wychylić kieliszek ulubionego trunku ze współpracownikami. Można by im pogratulować, że nieźle im dziś poszło w pracy, pożegnać się i pójść do domu albo gdziekolwiek, aby spędzić wieczór bardziej szczęśliwie, w mniejszym napięciu i naprawdę wypocząć. 

 

Na podst. Happy minute should replace hour, The Forum 

 

Sieci społecznościowe

Tagi