Szkoły biznesu wzięły się za przedsięwzięcia rodzinne

Nowe programy zawierają zajęcia z planowania sukcesji i z komunikacji.

W 1947 r. Nick Perrino zaczął sprzedawać pizzę w swojej restauracji Home Run Inn w Chicago. Położył tym samym fundamenty pod rodzinny biznes, w którym uczestniczą już kolejne pokolenia.
Dzisiaj jego firma to coś więcej, niż restauracja. Joe Perrino, syn Nicka i dyrektor generalny Home Run Inn Inc., zarządza dziewięcioma pizzeriami, jego przedsiębiorstwo ma też dział mrożonek, jest dystrybutorem mrożonej żywności i działa w branży nieruchomości.
Kiedy menedżerowie z drugiej i trzeciej generacji przejmują rodzinny biznes, jest on często dużo bardziej złożoną strukturą, niż był pierwotnie. Właśnie właściciele takich przedsięwzięć, jak firma rodziny Perrino, napędzają rosnący popyt na nowy rodzaj szkół biznesu. Takich, których program uwzględnia ich specyficzne potrzeby, jak planowanie sukcesji oraz zarządzanie aktywami i komunikacją.
Columbia Business School dwa lata temu uruchomiła kierunki, na których uczy, jak zarządzać rodzinnym biznesem i majątkiem. W zeszłym roku przyjęto już na nie 47 studentów. Duże zainteresowanie zajęciami poświęconymi biznesowi rodzinnemu odnotowuje też Kenan-Flagler Business School na Uniwersytecie Karoliny Północnej. Z kolei Johnson Graduate School of Management na Uniwersytecie Cornella zamierza ruszyć w przyszłym roku z odpowiednim programem „family-business" i zaoferować specjalne kursy zarówno studentom, jak i osobom, które już zarządzają swoimi firmami.
Joe Perrino i kilku członków jego rodziny podjęli studia w Quinlan School of Business na Uniwersytecie Loyoli w Chicago. Perrino namówił również do tego swego chrześniaka, Seana Bolgera, który odpowiada w Home Run Inn za dział nieruchomości.
Bogler zauważa, że takie zajęcia poszerzają wiedzę o firmach rodzinnych o nowe aspekty, biznesowe i „familijne", i pomagają kształtować cechy przywódcze.
Perrino wspomina, że jego ojciec, zanim umarł, nie przygotował rodziny do sukcesji. Ani razu nie rozmawiał z synem i córkami o tym, jakie funkcje będą pełnić w firmie, gdy go zabraknie.
„Nauczyło mnie to, by bardzo aktywnie podchodzić do kwestii komunikowania się, aby rodzina była przynajmniej zorientowana, co się dzieje w branży" – mówi Joe Perrino.
Na Uniwersytecie Loyoli są dwie klasy, dla właścicieli firm i ich pracowników, a w każdej jest po 12 studentów. Kurs trwa 18 miesięcy. Od kilku lat lista ich uczestników zapełnia się bardzo szybko.
Firmy rodzinne to niekoniecznie mniejszy biznes. Należą do nich też takie przedsiębiorstwa, jak Enterprise Holdings Inc., właściciel marek Alamo Rent A Car, Enterprise Rent-A-Car i National Car Rental, nie wspominając już o wielkich międzynarodowych korporacjach, jak SC Johnson & Son Inc. czy Mars Inc.
„Problemy związane z biznesami rodzinnymi potrafią być tak wyjątkowe, złożone i multidyscyplinarne, że nie wyobrażam sobie zdobycia dyplomu MBA bez zapoznania się z nimi" – mówi Patricia Angus, konsultantka w dziedzinie majątku rodzinnego, która uczy w Columbia Business School.
Ponieważ w rodzinnych firmach przecina się życie prywatne i zawodowe, Angus porusza na swoich zajęcia bardzo obszerny zakres tematów, w tym kwestie ładu korporacyjnego, systemów rodzinnych i filantropii.

 

Na podst. B-Schools Take On the Family Business, Adam Rubenfire, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi