Szukaj dobrych stron trudnych sytuacji

W wieku lat 52,C.S.Lewis był profesorem literatury w Magdalen College,w Oxfordzie i znanym na całym świecie chrześcijańskim apologetą. Był kawalerem, który – według niektórych źródeł – czuł się nieswojo w towarzystwie kobiet. Charakteryzując siebie w liście do uczniów piątej klasy, którzy napisali do niego z Rockville,w stanie Maryland, tak pisał: “Jestem wysoki, gruby, łysawy, rumiany, mam czarne włosy, podwójny podbródek i do czytania zakładam okulary. Pozdrawiam was wszystkich. Kiedy będziecie się modlić, wspomnijcie czasem Bogu o mnie”.

Później, w 1952 roku, Lewis spotkał Joy Davidman, amerykańską poetkę, matkę dwojga dzieci, ateistkę i komunistkę, która nawróciła się na chrześcijaństwo częściowo dzięki lekturze książek Lewisa. Ci, którzy znali Lewisa, dziwili się, że ten wielki profesor, który zawsze szukał męskiego towarzystwa, zaczął naraz spędzać całe wieczory z młodą, atrakcyjną Amerykanką. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie wyraziło zgody na przedłużenie wizy pani Davidman i w gruncie rzeczy dlatego Lewis zaproponował jej małżeństwo, to znaczy związek cywilny mający być tylko czystą formalnością, umożliwiającą pani Davidman otrzymanie brytyjskiego obywatelstwa. “Wszystko będzie po staremu – zapewniał ją – osobne mieszkania i w ogóle”.

Poza tym w każdej chwili, gdyby tylko chciała, mogła zażądać unieważnienia związku. I tak 23 kwietnia 1956 roku Lewis i Davidman zawarli związek cywilny. I stała się rzecz dziwna. Mimo, że małżonkowie nadal mieszkali oddzielnie, powoli zaczęli zakochiwać się w sobie. “Zaczęło się od agape, przeobraziło w philia, stało się współczuciem, a na końcu przyszedł eros” – pisał Lewis. Mniej więcej w tym samym czasie Joy zachorowała. W nocy, będąc sama w domu, potknęła się o sznur telefoniczny i straciłaprzytomność. W szpitalu rozpoznano raka. Lewis przez cały czas nie uważał swej przyjaciółki za żonę, jako że nie zawarł z nią ślubu kościelnego. W szpitalu anglikański pastor udzielił im ślubu. W ciągu następnych trzech lat choroba Joy cofnęła się. Joy wprowadziła się wraz z synami do Kilns, domu, w którym mieszkał Lewis.

Mimo że Lewis doskonale zdawał sobie sprawę, że kiedyś nastąpi nawrót choroby, był niepocieszony gdy jego żona zmarła. “Nikt mi nigdy nie mówił, że żal jest tak bardzo podobny do strachu” – napisał w swoim notesie. “Nie boję się, ale uczucie jest takie samo jakbym się bał. To samo ściskanie w żołądku, ten sam niepokój, ziewanie...Ona była moją córką i moją matką, moim uczniem i nauczycielem, poddaną i suwerenem, i zawsze moim, wiernym przyjacielem, powiernikiem, bratnią duszą. Moją kobietą, ale jednocześnie, kompanem (a miałem wielu, naprawdę dobrych) tak wspaniałym, jakim nie był dla mnie żaden mężczyzna... Nawet gdybyśmy się nie pokochali i tak powinniśmy być razem – nawet gdyby to miało wywołać skandal”. Lewis żałował, że tak krótko byli razem. “Czy ma sens wiara w złego Boga?” – pytał. “W końcu, czy Bóg może być tak straszny, jak to wszystko? Kosmiczny sadysta, złośliwy imbecyl?”

Z terapeutycznego punktu widzenia, taki gniew jest zdrową reakcją – nawet jeśli jest to gniew, który przez chwilę urąga Bogu. Bóg »potrafi« poradzić sobie z takimi reakcjami. Z pewnością najlepszym lekarstwem jest czas. W końcu Lewis zaczął przełamywać swój smutek i zebrał wszystkie napisane w gniewie notatki w jednej z najlepszych swoich książek- Doznany smutek (A Grief Observed). Książka ta nie tylko stała się ważną pozycją na liście literatury chrześcijańskiej, ale przede wszystkim napisanie jej pomogło samemu Lewisowi pogodzić się ze śmiercią swojej żony i odkryć wiele dobra obecnego w tak trudnym doświadczeniu.

Innym przykładem silnej osobowości, która nie cofała się przed niepowodzeniami i potrafiła wyciągnąć korzyści z przeciwności losu był Tomasz Edison. W grudniu 1914 roku jego wielkie laboratoria w West Orange, w New Jersey, zostały prawie całkowicie zniszczone przez pożar. W ciągu jednej nocy Edison stracił wyposażenie warte dwa miliony dolarów i większość dokumentacji przeprowadzonych badań.

Syn Edisona, Charles, biegał jak szalony, próbując znaleźć ojca. W końcu natknął się na niego, jak ten stał niedaleko ognia, z twarzą ogorzałą od żaru i siwymi włosami rozwianymi na zimowym wietrze. “Serce mi się ścisnęło na jego widok – mówił Charles Edison. – Nie był już młody, a wszystko, co było jego życiem, zostało zniszczone.

Zauważył mnie. »Gdzie matka?« – zawołał. – »Znajdź ją i przyprowadź tutaj. Nigdy już nie zobaczy nic podobnego«”. Następnego ranka, chodząc wokół zgliszcz tak wielu swoich nadziei i marzeń, sześćdziesięciosiedmioletni Edison powiedział: “Nieszczęście ma wielką wartość. Spłonęły wszystkie nasze błędy. Dzięki Bogu, możemy wszystko zacząć od nowa”. Dar przemieniania trudności w środki wiodące do celu wyjdzie na korzyść każdemu, bez względu na towarzystwo i okoliczności.

Lecąc opóźnionym samolotem w noc poprzedzającą Święto Dziękczynienia, siedziałem obok pewnego sympatycznego akwizytora. Mówił, że leciał cały dzień ze stanu New York i został wieczorem w Salt Lake City. Z powodu opóźnienia dostanie się do domu w Bakersfield dopiero o drugiej nad ranem. Ale czy był zmęczony i poirytowany jak większość podróżnych w naszym zatłoczonym samolocie? Nic podobnego, bawił się radośnie z dziećmi siedzącymi naprzeciwko, rozweselając wszystkich. – Co pan sprzedaje? – zapytałem. – Urządzenia wiertnicze. – To chyba ciężka robota w dzisiejszych czasach. – Nie – odparł. – Nie może być lepiej. Właśnie w tym roku otworzyliśmy nową filię, która świetnie prosperuje. – Ale czy przemysł naftowy nie przeżywa ogromnej recesji? – spytałem. – Owszem, ale zdecydowaliśmy się nie brać w niej udziału – odparł z uśmiechem i zaczął mi wyjaśniać sekret powodzenia swego przedsiębiorstwa. – Gwałtowny spadek cen w przemyśle był dla nas bardzo korzystny, ponieważ cała nasza konkurencja się załamała, skarżąc się, że trzeba obniżyć ceny i nie da się już na tym robić pieniędzy. Negatywna postawa odstrasza klientów. My z kolei, wcale nie opuszczamy cen, ale za to oferujemy najlepszą ze wszystkich obsługę, jesteśmy entuzjastyczni i przekonywający. Klienci lubią dokonywać transakcji ze sprzedawcami, którzy przejawiają taką właśnie postawę. Znów się uśmiechnął i powiedział: – Jeśli ta recesja potrwa jeszcze rok, zarobię wystarczająco dużo pieniędzy, aby iść na emeryturę.

 

Źródło: Alan Loy McGinnis, Potęga optymizmu, Wydawnictwo Palabra

Sieci społecznościowe

Tagi