Szukając inwestycyjnego sukcesu w strefach pośrednich

Carl Richards wyśmiewa w The New York Times taktyczną alokację aktywów (TAA). Doradza inwestorom, by „zapomnieli o wyczuwaniu czasu i trzymali się funduszy zrównoważonych”. Jego zdaniem, TAA to stara strategia w nowym, marketingowym przebraniu, polegająca na przewidywaniu ruchu cen na rynku.

Powodem jego krytyki jest to, że, na dłuższą metę, trudno jest pokonać rynek. Rzeczywiście, powinniśmy być ostrożni, ale Richards nie omawia strefy pośredniej między agresywną strategią „wyczuwania rynku", a podejściem „kup i trzymaj", które rzekomo zwalnia z obowiązku rebalansowania portfela. Trzeba unikać popadnięcia w drugą skrajność – czyli przekonania, że najlepszym rozwiązaniem jest nicnierobienie. Posiadanie w portfelu, dajmy na to, równo wyważonej i niezarządzanej mieszanki akcji i obligacji dawało dobre wyniki przed 2008 r., lecz potem był krach. A wtedy, równoważenie portfela (lub, jak kto woli, wyczuwanie rynku) mogło pomóc. To prawda, że trudno jest rozpoznać w czasie realnym, kiedy rynek jest na szczycie, a kiedy na dnie. Ale to nie znaczy, że można zapomnieć o rebalansowaniu. To nie jest łatwe, bo nie można temu poświęcać zbyt wiele czasu. Czy rebalansowanie portfela jest równoznaczne ze strategią „wyczuwania rynku"? Ta semantyczna dyskusja nie ma większego znaczenia. W zarządzaniu pieniędzmi istnieją tylko szare obszary, czyli stany pośrednie, i każdy inwestor powinien odpowiedzieć, który jest dla niego właściwy. Istnieją dwa podstawowe czynniki, określające wyniki inwestycyjne. Po pierwsze, które klasy aktywów pomnożą wartość twojego portfela? Po drugie, jak równoważyć różne aktywa? Kto rezygnuje z rebalansowania lub przesuwa podjęcie decyzji na później i równoważy rzadko, stawia na coś, czego skutki mogą być przykre, jak np. miało to miejsce 2008 r. Sprzedawanie, gdy akcje są na dnie, jest zmorą przeciętnego inwestora. Rebalansowanie portfela może tu pomóc. Ale czy fakt, iż nie potrafimy przewidzieć przyszłości, nie powinien przypadkiem oznaczać, że trzeba zapomnieć o równoważeniu? Otóż nie. Powiedzmy, że właściwie dobrałeś zdywersyfikowane klasy aktywów w swoim portfelu. Skuteczne zarządzanie ryzykiem wymaga, by portfel był okresowo rebalansowany. Należy zacząć od monitorowania zwrotów w okresach, gdy wyniki były skrajne. Nie chodzi o prognozowanie na podstawie przeszłych rezultatów, tylko o to, że taka analiza może wiele pokazać.  Dobrą strategią zarządzania ryzykiem jest realizacja zysków z klas aktywów, które ostatnio miały wyjątkowo silne zwroty. Ważne jest też kupowanie klas aktywów po tym, jak mocno staniały. Czy należy, po podjęciu decyzji, inwestować całość lub wszystko wycofywać? To by było zbyt ryzykowne, biorąc pod uwagę trudną do przewidzenia przyszłość. Ale unikanie dobrze zaprojektowanych strategii równoważenia, z powodu nierozumienia pojęcia „wyczuwanie rynku", także prowadzi do strat. Zamiast skupiać się na teoretycznych rozważaniach, lepiej zająć się strategią właściwego rebalansowania mieszanki aktywów. Jeśli, zamiast tego, zdecydujesz się kupić i trzymać dane aktywa – powodzenia. Lecz taka strategia rzadko kiedy odnosi sukcesy.

 

 

Na podst.Looking For Investment Success In Gray Areas, Seeking Alpha

Sieci społecznościowe

Tagi