Trening szczęścia

Wciąż myślisz, że jesteś gorsza? Że świat cię nie lubi? Że nie zdarzy ci się nic dobrego? Ja też tak kiedyś myślałam. A potem odkryłam, że moim myśleniem, czuciem i zachowaniem kierowały fałszywe kody zapisane w mojej podświadomości - pisze Beata Pawlikowska.

Czy pamiętasz kiedy byłeś mały i czułeś strach, a dorośli mówili: "Nie bój się!"? Może to było w gabinecie lekarza przed zastrzykiem, a może wieczorem w pokoju, gdzie na ścianie tańczyły straszne cienie, a może w poczekalni u dentysty albo w kinie, w basenie, na plaży w słoneczny dzień albo na ulicy w środku zimy. To się zdarzyło na pewno wiele razy. Strach pojawiał się nie wiadomo skąd i połykał cię jak wielki pająk. A dorośli mówili wtedy: "Nie bój się! Nie ma się czego bać! Ach ty tchórzu, czego się boisz?"

A kiedy zanosiłeś się płaczem, bo strach był tak wielki, bo nie mogłeś go opanować, dorośli krzyczeli: "Uspokój się! Przestań płakać!".  A kiedy nie przestawałeś, bo strach wciąż trzymał cię w paszczy jak wielki zielony smok, dorośli tracili cierpliwość. Krzyczeli, że masz się uspokoić, że nie wolno tak hałasować, a jeśli nie posłuchałeś, wymierzali ci karę.

Ale jak mogłeś wyrzucić z siebie strach skoro on w tobie po prostu był i rósł coraz większy, im mniej zrozumienia dostawałeś z zewnątrz? Może dostałeś lanie za to, że za bardzo się boisz. Albo wyśmiano twój strach. Dorośli szydzili z tego, że jesteś taki przestraszony. Albo celowo podsuwali ci to, czego się tak boisz, żeby się z ciebie śmiać.

Różne rzeczy robią dorośli. Chcą dla swoich dzieci najlepiej, ale nikt ich nigdy nie nauczył, co to właściwie oznacza. I nikt ich nigdy nie uwolnił ze strachu, jaki w sobie noszą. Jak mogliby więc wiedzieć co zrobić, żeby dać dziecku poczucie bezpieczeństwa?

 

 

Pozory nie wystarczą. Nie chodzi o to, czy wszystko było w domu „normalnie” i czy dzieci były zadbane i nakarmione. Chodzi o to, co stało się wtedy, kiedy czułeś, że umierasz ze strachu, a dorośli nie umieli ci pomóc?

Czy wiesz co się stało ze strachem, które wtedy czułeś?

On został w tobie. Twoja podświadomość wariowała z niepokoju. Nie wiedziała co robić. Ty czujesz potworny strach, a twoi opiekunowie – Ci, Którzy Wiedzą Wszystko – rozkazują, żebyś się nie bał. I  nie jest to pojedynczy przypadek, tylko powtarzająca się zależność.

Twoja podświadomość nie wie jak się zachować. Czuje strach, a jednocześnie wie, że strach jest zabroniony. Zaczyna go więc chować. Upychać w najdalsze zakątki umysłu. Zakopuje pod innymi emocjami.

Ale ten strach nie znika. On zostaje w tobie na całe życie. A podświadomość przez całe życie usiłuje znaleźć dla ciebie coś, co ten strach złagodzi. Szuka dla ciebie męża albo żony. Podpowiada ci kto do ciebie pasuje, czyli podpowiada kto byłby w stanie ukoić tamten dawny strach i dać ci poczucie bezpieczeństwa. W taki sposób dokonujesz partnera wyboru na resztę życia – mimo że wcale nie zdajesz sobie z tego sprawy. Tak długo jak partner daje ci poczucie bezpieczeństwa, czujesz się kochana.

Podświadomie przekazujesz mu swój strach i żądasz, żeby dał ci ukojenie. A on podświadomie coraz wyraźniej zaczyna to czuć. Żadne z was nie zdaje sobie sprawy z tego co naprawdę dzieje się w waszym związku. Wiecie tylko tyle, że przestaliście być ze sobą szczęśliwi. Prawda jest taka, że przestaliście sobie dostarczać to, czego podświadomie od siebie nawzajem oczekiwaliście.

Miłość nie jest wzajemną wymianą świadczeń. Związek oparty na wzajemnych oczekiwaniach i podświadomym żądaniu zaspokojenia potrzeb nie ma szans na szczęście. A więc rozwód, rozstanie, ból, cierpienie, a ty zastanawiasz się, dlaczego ciągle w życiu ci się nie układa. A twoja podświadomość w tym czasie szuka kogoś albo czegoś, co ugasi ten wiecznie płonący w tobie strach.

Będziesz szukać przez całe życie osoby, stanu albo rzeczy, która da ci wreszcie poczucie szczęścia i ukojenia. I nigdy go nie znajdziesz w nikim i w niczym. Bo jedyne, co może ci dać upragniony spokój i poczucie szczęścia to wolność od strachu, jaki w sobie nosisz. Tego strachu, który siedzi w twojej podświadomości – poza zasięgiem twojego racjonalnego umysłu. Nie mów więc, że się nie boisz. Jeżeli nie jesteś szczęśliwa w miłości i w życiu, to znaczy, że nosisz w sobie strach. Ten strach można uleczyć tylko miłością.

Kiedy się boisz, nie mów tak, jak mówili dorośli, że nie ma się czego bać albo że nie wolno się bać.

Wolno się bać. Wolno czuć strach.

Pozwól sobie czuć wszystko, co czujesz.

I mów wtedy do siebie: Kocham cię. Jestem z tobą. Jesteś bezpieczna.

I powtarzaj te słowa tak często, jak tylko potrafisz.

Kocham cię. Jestem z tobą. Zawsze będę z tobą. Jestem bezpieczna.

Jeśli będziesz w to wierzyć i mówić to do siebie wystarczająco często, uleczysz swój strach. I uleczysz swoje życie.

 

Fragment książki "Trening szczęścia" Beaty Pawlikowskiej. 

 

Beata Pawlikowska

Pisarka, podróżniczka, dziennikarka. Z pasją pisze i opowiada o podróżach, spełnianiu marzeń i odnalezieniu się w „dżungli życia”. Organizuje wyprawy m.in. do dżungli amazońskiej, pisze książki, felietony i reportaże, fotografuje.

 

Sieci społecznościowe

Tagi